Moja mama przyjechała pomóc przy mojej córce i została na dłużej. Nie wiem, jak jej powiedzieć, jak delikatnie zasugerować, iż czas wracać

newskey24.com 3 godzin temu

Ostatnio moja mama zaczęła mieszkać sama. Rozwiodła się z tatą, a mój brat chwilę u niej posiedział, ale w końcu przeniósł się do swojej dziewczyny. Trochę narzekała mi, iż ciężko jej być samej w dużym domu. Straszno i smutno, a do kogo tu gębę otworzyć? Zrobiło mi się jej żal, więc zaproponowałam, żeby zamieszkała z siostrą. Ta też, nota bene, samotnie wszystko ogarnia. Ale mamie ten pomysł nie wpadł specjalnie w oko. Stwierdziła, iż w tym wieku to już trudno się dogadać.

Gdy brat się wyprowadził, mama zaczęła nas często odwiedzać. I na imieniny, i bez okazji. Czasem w weekend, czasem w środku tygodnia, bo a nóż się napatoczy. Zawsze ją mile witaliśmy i byliśmy zadowoleni z jej wizyt. Sami ją też odwiedzamy, jak się tylko okazja trafi. Jak jedziemy do teściów na działkę pod Warszawą, to ją zabieramy, niech jej trochę świata przybyje. Staramy się, by nie czuła się taka samotna.

Było dobrze, aż do czasu narodzin naszego syna. Mama, pod pretekstem pomocy przy wnuku, poprosiła, żeby u nas została. To było, jak wróciłam ze szpitala. Mówiła rzeczowo: przecież trzeba pomóc, wiadomo, cóż znaczy noworodkowe zamieszanie! Przemyśleliśmy sprawę i zgodziliśmy się. I rzeczywiście miała rację. Pomagała z maluchem, ogarniała dom, była wsparciem. Ale nie przeszło nam przez myśl, iż wprowadza się na dobre. Minęły dwa miesiące, a jej ani w głowie powrót. choćby zaczęła przebąkiwać, iż szkoda jej pustego mieszkania może by najemców wprowadzić, bo to przecież logiczne!

Jesteśmy jej ogromnie wdzięczni za pomoc, ale jej nieustanna obecność zaczyna nas delikatnie mówiąc męczyć. Chcielibyśmy czasem poleniuchować we dwoje, bez świadków. Mama jest na emeryturze, wychodzi głównie na balkon podlewać pelargonie. W domu rozkręca własne porządki. Przestawia mi wszystko w kuchni i całym domu. Dla męża i dla mnie robi się trochę ciasno. Przypomnę, nie bez powodu młode pary zamieszkują osobno Nasze dwupokojowe mieszkanie w bloku na Bemowie nijak się ma do willi z babcinej baśni. A o chodzeniu na golasa choćby nie ma co marzyć! Człowieka aż stres ściska. Mama na dokładkę zaczęła radzić, jak wydawać nasze pieniądze i udzielać mojego mężowi wykładów, czemu to nie pomaga mi więcej w domu.

Próbowałam z nią spokojnie rozmawiać, iż jasne rodzina rodziną, ale młodzi muszą mieć własny kąt. Niestety, ona nie uznaje tych argumentów. Jej zdaniem absolutnie normalne jest mieszkać z mamą, a opieka nad niemowlakiem to Himalaje odpowiedzialności choćby dwoje dorosłych nie podoła. Nie wiem już, jak wytłumaczyć jej, iż już przepraszam za szczerość robi się nieco niepożądanym gościem. I żal mi jej, bo nikt nie chce być sam na stare lata.

Tylko cóż poradzić sama się z tatą rozstała Może czas złapać za telefon i poszukać jakiegoś pana w wieku 60+? Przecież w Polsce samotnych mężczyzn nie brakuje.

Idź do oryginalnego materiału