Moja mama zamierza oddać mieszkanie i oszczędności, które zostawił mi tata, swojemu synowi!

polregion.pl 6 godzin temu

Moi rodzice byli razem tylko przez krótki czas. Gdy miałam cztery lata, mój tata opuścił nasz dom i już nigdy nie wróciłzginął tragicznie w wypadku. Zostawił mi jednak kilka rodzinnych zdjęć z dzieciństwa i sporą kwotę pieniędzy zgromadzoną w banku na moje nazwisko, która przez lata systematycznie rosła.
Parę lat później mama ponownie wyszła za mąż i urodziła mojego brata. Od tej pory stałam się domową pomocą dla mamy i ojczyma, a także pełnoetatową opiekunką młodszego brata.
Kiedy obserwowałam, jak mama tuli mojego braciszka, wręcz bolało mnie serce. Było jasne, iż go kochaczule go całowała na dobranoc, przytulała, czytała mu bajki, kupowała mu zabawki i nowe ubrania.
Ojczym okazywał uczucia tylko swojemu synowi. Do mnie nikt nie czuł bliskości… potem sytuacja jeszcze bardziej się pogorszyła. Rodzice zaczęli się kłócić, ojczym popadł w alkoholizm i coraz częściej urządzał awantury. Najbardziej obrywało się mnie, bo nikt mnie nie kochał. Po paru latach w końcu się rozwiedli.
Wyjechałam na studia do Krakowa, zostawiając brata i mamę w mieszkaniu po moim tacie. Do domu zaglądałam rzadko, bo oprócz nauki dorabiałam sobie na pół etatu.
Gdy po długim czasie przyjechałam w odwiedziny, zastałam obcych młodych ludzi w moim mieszkaniu. Mama spała na rozkładanej kanapie w kuchni, a nieznajomi byli kolegami mojego brata. Postanowiłam z nimi porozmawiać, licząc na wyjaśnienia, ale okazało się, iż sprawy mają się jeszcze gorzej niż sądziłam. Rano obudzili mnie i adekwatnie zmusili do wyjścia do banku, aby wypłacić pieniądze pozostawione przez tatęmój brat przegrał ogromną sumę w karty.
Czułam się dokładnie tak samo jak dawniejbezwolna dziewczynka, od której wszyscy tylko czegoś wymagają.
Paradoksalnie wróciłam do rodzinnego domu, bo chciałam przekazać im dobrą nowinę: spodziewam się dziecka i miałam nadzieję, iż uda się nam odbudować więzi rodzinne… Los jednak chciał inaczej. Zebrałam się w sobie i oznajmiłam, iż mają się spakować, bo od dzisiaj mieszkanie należy do mnie i nie zamierzam już dłużej tolerować obcych osób. Oni mogą zamieszkać u babci na wsi.
Reakcja była przykramama i brat zaczęli się ze mnie śmiać, ale utwierdziło mnie to tylko w przekonaniu, iż robię dobrze. Zadzwoniłam na policję, która pomogła im się spakować i opuścić mieszkanie. Potem, razem z narzeczonym, wymieniliśmy zamki i zaczęliśmy planować sprzedaż mieszkania, by kupić nowe dla przyszłej rodzinymojej rodzinyw Gdańsku. Zmieniłam też numery kont bankowych, bo mama już próbowała dobrać się do tych pieniędzy.
Wierzę, iż mój tata poparłby moje decyzje. Zawsze chciał dla mnie najlepszego.

Idź do oryginalnego materiału