Miałam szesnaście lat, kiedy zaszłam w ciążę z chłopakiem, którego szczerze kochałam. Nazywałam się Zuzanna Kowalska, a on Marek Nowak, nasz kolega z klasy w liceum w Krakowie. Po roku znajomości Marek zaproponował mi wspólne życie, a niedługo potem dowiedziałam się, iż jestem w ciąży. Przerażeni, nie powiedzieliśmy nic rodzicom. Gdy jednak oni dowiedzieli się o tym fakcie, wpadli w gniew.
Nasza rodzina była postrzegana jako wzorowa. Byłam jedyną córką i radziłam sobie świetnie w szkole. Marek i ja byliśmy nieletni, więc decyzję w tej sprawie podjęli za nas rodzice. Oboje mieliśmy dobre wyniki, więc rodzice marzyli, iż dostaniemy się na renomowane uczelnie, ukończymy studia i zbudujemy udane kariery. Maluch miałby te plany pokrzyżować.
Z tego powodu moja matka kazała mi poddać się aborcji. Było to jeszcze dozwolone, więc zabieg przebiegł pomyślnie. Po operacji wróciliśmy do codziennego życia: spotykaliśmy się, ukończyliśmy liceum, poszliśmy na studia, a rok później wzięliśmy ślub. Rodzice nie stawiali nam przeszkód. Po kilku latach znów zaszłam w ciążę i byliśmy pełni radości.
Niestety, w szóstym miesiącu ciąży zaczęłam intensywnie krwawić. Chłopiec przyszedł na świat mały ważył zaledwie półtora kilograma i po trzech godzinach odszedł. Lekarze nie zdołali zatamować krwawienia i musieli usunąć mi macicę. Od tej pory nie będę mogła mieć kolejnych dzieci.
Matka odwiedziła mnie w szpitalu i wyznała, iż bardzo żałuje, iż lata temu zmusiła mnie do aborcji. Jej słowa nie przywróciły mi spokoju. Nie da się cofnąć przeszłości ani naprawić popełnionych błędów. Teraz już nigdy nie będę matką, a pytanie, czy Marek i ja utrzymamy małżeństwo, pozostaje otwarte. Dzieci są ważnym ogniwem rodziny, ale życie uczy, iż najważniejsze jest szanowanie własnego ciała i podejmowanie decyzji z pełną świadomością konsekwencji. Życie nie zawsze daje drugą szansę, dlatego warto słuchać serca i rozumu, zanim podjęliśmy krok, którego nie da się odwrócić.






