Kiedyś, dawno temu, wspominam, iż moja siostrzenica chciała dostać wózek dziecięcy w prezencie, a gdy odmówiłam, zwróciła się przeciwko mnie i wciągnęła całą rodzinę w spór.
Dzieci rosną jak na drożdżach, a ja nie zauważyłam, iż mój syn już podskakiwał i biegł, by spotkać się z ojcem. Staraliśmy się kupić dla naszego pierwszego dziecka to, co najpiękniejsze, niejednokrotnie poświęcając własne pragnienia.
Wybraliśmy drogi, kompaktowy wózek, który mieścił się w bagażniku Fiata 124p. Służył nam wiernie, był używany oszczędnie, bo planowaliśmy go później odsprzedać.
Gdy nasz chłopiec zerwał się z niego, wystawiliśmy wózek na jednym z polskich serwisów ogłoszeniowych. Mój mąż doradził obniżkę o trzydzieści procent od pierwotnej ceny, ale ja pomyślałam, iż czasy trudne, ludzie mają mało pieniędzy, więc postanowiłałam: sprzedam za połowę, tak szybciej zniknie i zrobię dobrą rzecz.
Kilka godzin po zamieszczeniu ogłoszenia zadzwoniła mi miła dziewczyna, imieniem Grażyna, i zaproponowała spotkanie, by obejrzeć wózek. Zgodziłam się, a pół godziny później zadzwonił dzwonek.
Gdy otworzyłam drzwi, zamarła od zaskoczenia: na progu stała moja siostrzenica, z którą nie mieliśmy kontaktu od dwóch lat, bo kłóciliśmy się o chłopaków. Byłam szczęśliwa, iż ją widzę; od dawna szukałam pretekstu, by znów się zbliżyć.
Przy herbacie dowiedziałam się, iż ona i jej chłopak, Janek, mają już synka. Nie zarabiają dużo.
Po szczerej rozmowie obejrzeliśmy wózek, spodobał się siostrzenicy i chętnie zaoferowałam mu cenę niższą niż w ogłoszeniu.
Następnego dnia przygotowywałam z euforią przyjęcie gości, gotowałam pyszny obiad, usiedliśmy razem przy stole, wspominaliśmy stare czasy i cieszyliśmy się ponownym spotkaniem.
Kiedy nadszedł moment finalizacji transakcji, siostrzenica, wyczuwając moją gotowość do ustępstw, poprosiła, by podarował jej wózek na urodziny dziecka. Nie chciałam dawać tak kosztownego prezentu i od razu to powiedziałam.
Została bardzo obrażona, nazwała mnie skąpą i wybiegła, krzycząc. Potem powiedziała swojej rodzinie, iż przeprasza za dziecko, a oni ją poparli, co doprowadziło do zerwania kontaktu i z jej rodziną.
Zrozumiałam wtedy, iż nie da się wszystkim zrobić przyjemności, i postanowiłam już nigdy nie robić interesów z krewnymi.















