Moja szwagierka wolała wakacje w kurorcie, gdy my remontowaliśmy dom, a teraz domaga się wygodnych w…

newsempire24.com 3 godzin temu

Moja szwagierka spędzała wakacje w nadmorskim kurorcie, podczas gdy my tarzaliśmy się w kurzu i farbie, remontując dom, a teraz marzy jej się wygodne życie w luksusie.

Zaproponowałam jej kiedyś, żebyśmy wspólnie zainwestowały w remont domu, ale odparła: daj spokój, nie chcę tych pieniędzy. No więc teraz, kiedy jej część stoi w ruinie, przychodzi i prosi, żeby się do nas wprowadzić, bo u niej się nie da mieszkać. Swoją drogą czyja to wina?

Ten dom należał kiedyś do babci mojego męża. Po jej śmierci mój mąż i jego siostra dostali go na pół. Stara chałupa, ale pomyśleliśmy, iż wyremontujemy i zamieszkamy. Dom miał dwa wejścia, więc można było podzielić go na dwa niezależne mieszkania każde z własnym wejściem ale ogród i podwórko były wspólne, podobnie jak liczba pokoi.

Podział spadku odbył się już po ślubie. Cisza i spokój, zero dramatów. Teściowa natychmiast odpuściła i oświadczyła, iż ona do wiejskich klimatów nie wraca, niech dzieci robią, co chcą.

Mój mąż i szwagier rzucili się w wir pracy i zarobków zebrali kasę, naprawili dach, wzmocnili fundamenty. Chcieliśmy zrobić remont kapitalny, ale szwagierka Alicja dostała szału. Nie będę ładować złotówki w tę ruderę! wołała. Jej mąż ze spuszczoną głową tylko przytakiwał nie odważył się postawić żonie.

Nam bardzo zależało na tym domu. Wieś piętnaście minut od Lublina, samochód jest, więc dojazd do miasta bez problemu, a my już mieliśmy dość tkwienia w kawalerce. Własny dom od podstaw zapomnij, za drogo. Ten prezent od losu to była nasza szansa!

Alicja widziała w tym miejscu letnią daczę, grill, hamaczek i chillout w weekendy. Mówiła wprost: nie liczcie na mnie.

Cztery lata później nasza część lśniła nowością. Jasne, był kredyt, ale nie to było najważniejsze. Zrobiliśmy łazienkę, zamontowaliśmy ogrzewanie, wymieniliśmy elektrykę i okna, wycyklinowaliśmy podłogi. Remont non-stop, wiecznie ze szpachelką i śrubokrętem, ale wytrwaliśmy!

Alicja w tym czasie przepadła ciągle podróżowała. Miała nas gdzieś; jej połowa zarastała chaszczami, ona robiła sobie fotki z Grecji czy innego Egiptu na Facebooku. Nagle bach dziecko. Macierzyński, koniec podróży i nagła refleksja, iż na świecie istnieje jej połowa domu.

Z małym dzieckiem w kawalerce ciężko, a u nas wiadomo: własne podwórko, tu można wyjść na świeże powietrze. My już mieszkaliśmy w domu, a nasze miejskie M wynajmowaliśmy. Alicji część przez te lata rozleciała się na dobre. Nie mam pojęcia, jak ona chciała tam żyć bez ogrzewania, ale przyjechała z walizką i poprosiła, by przez tydzień pomieszkać u nas, bo u siebie się nie da.

Młody jej rozrabia jak stado dzików. Alicja typowa dama z telenoweli: nie zważa na nikogo. Ja na home office, dostawałam świra, więc ewakuowałam się do przyjaciółki. Jej dom akurat pusty, więc wszyscy szczęśliwi.

Wracam po miesiącu (najpierw tydzień u kumy, potem mama się pochorowała, musiałam się nią zająć) myślałam, iż Alicja wróciła dawno do siebie. Ha! Zastałam ją rozłożoną jak u siebie. Pytam, kiedy planuje się wyprowadzić.

Gdzie mam iść? Dziecko małe, tu mi dobrze rozkłada ramiona.
Jutro zawozimy cię do Lublina powiedziałam z uśmiechem.
Nie chcę do miasta.
choćby nie zmiotłaś paprochów przez cały ten czas, wracaj do siebie tu nie hotel.
Jakim prawem mnie wyrzucasz? To też mój dom!
Twój dom po drugiej stronie ściany, zapraszam.

Próbowała ustawić męża przeciwko mnie, ale on jasno jej powiedział, iż przesadza. Obraziła się i wyszła. Nie minęły dwie godziny, dzwoni teściowa:
Nie powinnaś była jej wyrzucać, przecież ona tu ma swój udział!
Może zamieszkać w swojej części, tam jest władczynią mówi mój mąż.
No ale jak z dzieckiem, bez ogrzewania, bez łazienki? Mogliście pomóc siostrze!

Mąż nie wytrzymał i wszystko opowiedział matce jak chcieliśmy remontować wspólnie, byłoby taniej i szybciej, ale Alicja pokazała nam gest Kozakiewicza. Teraz wszyscy się oburzają na nas!

Zapropnowaliśmy Alicji, iż mama wykupi jej część a ona rzuciła taką kwotą, iż za tyle można nowy dom kupić na obrzeżach Krakowa w stanie deweloperskim. No nie, nie przejdzie!

Obecnie wieczna wojna. Teściowa obrażona, Alicja czuje się skrzywdzona. Zjawiają się rzadko, ale jak już są hałas, udręka, giną narzędzia z szopy, a do tego wieczne fochy.

Stawiamy własny płot wysoki, solidny, ceglany mur. Koniec kompromisów, tego sobie szwagierka życzyła.

Idź do oryginalnego materiału