Moja teściowa postanowiła urządzić swoje urodziny w naszym mieszkaniu — z niemowlakiem na rękach, spiętymi relacjami i brakiem wsparcia, muszę udawać dobrą gospodynię dla kogoś, kto mnie nie akceptuje

twojacena.pl 9 godzin temu

Jutro moja teściowa będzie obchodzić swoje urodziny w naszym mieszkaniu w Warszawie.

Nasza córeczka ma zaledwie cztery i pół miesiąca. Na początku teściowa zaprosiła nas do siebie, ale uznaliśmy, iż moja mama zostanie z małą, żebym mogła trochę odpocząć. Nagle jednak teściowa zmieniła zdanie i uznała, iż lepiej będzie, jeżeli razem z teściem i naszą córką przyjadą do nas świętować. Nie mam pieniędzy, żeby iść na kolację do restauracji, mój mąż też nie jest z tym pomysłem, a teściowie nie nalegają są to osoby bardzo oszczędne.

Nie mam pojęcia, dlaczego teściowa uparła się, żeby świętować właśnie u nas. Czy chce mi dokuczyć, pokazać mnie jako kiepską gospodynię, czy może marzy o tym, by rodzina zasiadła razem przy jednym stole? Od zawsze nasze relacje były napięte, po narodzinach dziecka tylko się pogorszyły. Wydaje mi się, iż ona chce zażegnać ten konflikt, ale to nie jest odpowiednia droga. I choć nigdy mnie otwarcie nie obraziła, to jednak przydarzyło się coś znacznie gorszego uderzyła mnie. Reszta ciepłych uczuć, które do niej miałam, przepadła bez śladu. Teraz wiem, iż żadne jej uśmiechy nie zamydlą mi oczu dokładnie wiem, co o mnie myśli.

Nie zabraniam jej spotkań z wnuczką, bo choćby nie pyta, czy może się zobaczyć. Przed każdym weekendem pytam męża, czy jego mama chce wpaść do małej. To znaczy nie mam nic przeciwko temu, by babcia widywała swoją wnuczkę. Ale sama nie dążę do kolejnych spotkań, bo czuję się ze swoją teściową niezręcznie. Myślę, iż ona także pamięta, co kiedyś mi powiedziała, i ja z tego samego powodu bardzo to przeżywam.

Tak, pochodzę z rodziny, którą można określić jako nie do końca poukładaną. Mój ojciec i siostra nadużywają alkoholu. I co z tego? Czy to sprawia, iż nie jestem człowiekiem? Teściowa nie musi szanować mojego pragnienia, by w weekend pospać dłużej zwłaszcza jeżeli dziecko mi na to pozwoli. Weekendy są dla mnie zbawieniem, nie muszę wstawać o 6:30, żeby szykować mężowi śniadanie (w tygodniu jestem tak zmęczona, iż zasypiam na stojąco). Raz mówi, iż przyjedzie, po chwili, iż jednak nie. I za każdym razem, gdy słyszę przekręcany w zamku klucz, mam ochotę uciec…

Do tego wiecznie daje mi odczuć, iż to jej mieszkanie, jej zasady. Rozumiem, iż to jej własność, ale skoro tu mieszkamy, zachowuję się swobodnie. Czy naprawdę każdy właściciel w Polsce bez uprzedzenia otwiera drzwi mieszkania najemcom? Osobiście widzę w tym wyraźną aluzję, kto naprawdę tu rządzi.

Nasza relacja jest napięta, bo teściowa nie chciała mnie lepiej poznać, choćby gdy dowiedziała się, iż jej syn się mi oświadczył. Gdy składaliśmy papiery do urzędu stanu cywilnego, wydzwaniała parę razy, nie dowierzając, iż to prawda. Nie chciała się spotykać ani w mieszkaniu, ani na kawie. Oczywiście nie wie, iż przed jej synem nikogo nie miałam.

Spotkałyśmy się przypadkiem po pięciu miesiącach znajomości z moim mężem, kiedy przyprowadził mnie, by ją poznać. Nie okazała mi najmniejszej sympatii, wręcz zachowywała się niestosownie. Teścia widziałam tylko na naszym ślubie. Może dlatego trudno mi darzyć ją sympatią.

Nie cierpię udawać choć jeżeli muszę, potrafię to zrobić naprawdę dobrze. Ale w tym wypadku choćby nie chcę próbować. Nie zamierzam kreować u niej fałszywego poczucia, iż żywię do niej sympatię. Przecież to mieszkanie dostała od niej mój mąż! Już drugiego dnia, gdy wróciłam z córeczką ze szpitala, potrafiła okrutnie mnie zranić. Wytykała mi pochodzenie, mówiła, iż siedzę jej synowi na karku. Czy kobieta w wieku 55 lat może sobie pozwolić na takie słowa wobec synowej, która nie zrobiła jej niczego złego poza tym, iż rzeczywiście zabrała jej syna?

Nie mam nic przeciwko gościom, ale nie chcę jej u siebie gościć. Muszę jednak pomóc przygotować stół, przeskakiwać od dziecka na salony i czekać, aż goście w końcu pójdą. Dobrze się czuję, prezent dla niej już kupiłam.

Idź do oryginalnego materiału