Moja żona odchodzi do innego mężczyzny i grozi, iż pozbędzie się dzieci, jeżeli ich nie zabiorę

newsempire24.com 4 godzin temu

Ja i moja była żona dogadywaliśmy się tylko na początku naszego związku. Przechodziliśmy wtedy przez etap czekoladek i bukietów kwiatów, wydawało nam się, iż jesteśmy szaleńczo zakochani. Jednak gdy dowiedzieliśmy się, iż spodziewamy się dziecka, a nasi rodzice praktycznie wymusili na nas ślub, wszystko zaczęło się psuć. Nie na tyle, żeby po roku wspólnego życia i narodzinach syna od razu się rozwieść, ale na tyle, żeby co tydzień wdawać się w sprzeczki o drobiazgi.

Na szczęście pracowałem dużo, a moja żona zajmowała się dzieckiem w domu, więc mieliśmy szansę odpocząć od siebie nawzajem. Dopóki nasze ścieżki nie przecinały się zbyt często, a ja w wolnych chwilach rozpieszczałem syna, nie było tak źle. Pewnie dlatego zdecydowaliśmy się na drugie dziecko, gdy nasz syn skończył cztery lata.

Drugie dziecko trochę nas do siebie zbliżyło, zaczęliśmy wierzyć, iż w naszej rodzinie jest całkiem dobrze. Byliśmy tak zajęci troską o dzieci, ich opieką i codziennymi sprawami, iż nie mieliśmy czasu myśleć o niczym innym.

Potem pojawiło się trzecie dziecko. Podjąłem jeszcze więcej pracy, a żona się na to godziła. Nigdy nie byliśmy przyzwyczajeni do odkładania pieniędzy, a ja pracowałem ile tylko mogłem, żeby dzieciom nigdy niczego nie brakowało i żeby nie czuły się gorsze od innych. Rozpieszczałem też żonę, choć teraz widzę, iż chyba niewystarczająco bo kiedy najstarszy miał jedenaście lat, a najmłodszy cztery, żona przygotowała papiery rozwodowe i oznajmiła mi, iż jest z kimś innym.

Nie był to dla mnie szok, raczej nie byłem zaskoczony, iż znalazła sobie kogoś nowego. Miała czas między szkołą syna, a przedszkolem młodszych dzieci, aby się z kimś spotykać. Ja ciągle tylko praca, dom, dzieci, rodzina nic innego się dla mnie nie liczyło. Jednak uderzyło mnie to, iż zdecydowanie chciała dzieci zostawić ze mną.

Ona, matka, która przez tyle lat była dla nich wszystkim, nagle miała już dość i zaczęła mnie straszyć. Powiedziała mi wprost, iż jeżeli miałaby zabierać dzieci do nowego małżeństwa, to woli oddać je do domu dziecka albo coś podobnego. Ona i jej nowy partner chcieli mieć własne dziecko, a ona nie chciała tamtych”.

Trudno mi zrozumieć, jak można po tylu latach nagle odwrócić się od własnych dzieci. Długo o tym myślałem, mając wrażenie, iż wszystko, co robiłem przez ten cały czas, nie wystarczyło, żeby nasza rodzina była naprawdę szczęśliwa.

Idź do oryginalnego materiału