Monika posłuchała rodziny i wpuściła swoją siostrzenicę do mieszkania. Nie miała jednak pojęcia, jak wszystko się dla niej skończy.

newskey24.com 2 dni temu

Monika wyprowadziła się daleko od rodziców, do innego miasta. Tam podjęła naukę, by zdobyć wykształcenie. Po ukończeniu studiów poznała mężczyznę i wyszła za niego za mąż. Jej siostra, Jadwiga, została w rodzinnej miejscowości z rodzicami. Wyszła dwukrotnie za mąż i dwa razy się rozwiodła. Z tych związków zostało jej dwóch synów. Monika i jej mąż mieszkali w mieszkaniu, które odziedziczył po swojej babci. Z początku było im ciężko często brakowało im pieniędzy, a na domiar złego opiekowali się małym dzieckiem. Z czasem jednak sytuacja się poprawiła. Udało im się trochę zaoszczędzić i kupili dwupokojowe mieszkanie. Wyremontowali je i zaczęli wynajmować.

Lata mijały. Ich córka Dorota dorosła i poszła do szkoły medycznej. Monika i jej mąż planowali, iż kiedy Dorota się ożeni, oddadzą jej wynajmowane mieszkanie.

W międzyczasie córka Jadwigi, Wiktoria, dostała się na studia. Jadwiga i rodzice zaczęli pytać Monikę, czy Wiktoria mogłaby na jakiś czas zamieszkać w ich wynajmowanym mieszkaniu.

Monika nie potrafiła odmówić siostrze. Dziewczyna studiowała, a później zaczęła pracować w kawiarni. Niebawem poznała chłopaka, który po sześciu miesiącach oświadczył się jej. Do tego Wiktoria była już w ciąży. Monika wtedy powiedziała siostrze otwarcie, iż jeżeli jej siostrzenica zamierza założyć rodzinę, powinni znaleźć własne mieszkanie. Młodzi obiecali, iż się wyprowadzą. Po miesiącu Wiktoria zadzwoniła do ciotki, prosząc, by jeszcze trochę mogli zostać, zapewniając, iż po ślubie się wyprowadzą. W tym czasie Dorota także zdążyła znaleźć chłopaka, ale nie miała serca, by wyrzucać ciężarną Wiktorię.

Odbyło się wesele, Wiktoria urodziła dziecko. Po ślubie Monika jeszcze raz oznajmiła rodzinie, iż pora znaleźć inne mieszkanie, bo to należy do Doroty, która również niedługo zamierza wyjść za mąż. Ale Wiktoria ciągle wymyślała nowe wymówki: brak odpowiednich mieszkań, dziecko chore albo coś innego. Z czasem zmieniła całkowicie numer telefonu, przestała otwierać drzwi. Nawet, gdy mąż Moniki ich odwiedził, Jadwiga twierdziła później, iż przez wizytę jej córka straciła pokarm. Monika i jej mąż w końcu stracili cierpliwość i w atmosferze ogromnej kłótni wyrzucili rodzinę z mieszkania. Przez następne dwa lata rodzina nie odzywała się do Moniki, będąc przekonana, iż okazała się bez serca, wyrzucając z domu siostrzenicę z małym dzieckiem.

Idź do oryginalnego materiału