Musiałam kupić własną lodówkę do pokoju, bo mama ciągle podbierała mi zakupy – mówi Anna. Sytuacja stała się tak absurdalna, iż nie widzę innego wyjścia. Chętnie sprzedałabym mieszkanie i podzieliła pieniądze, ale mama się na to nie zgadza.

polregion.pl 5 godzin temu

Musiałam kupić dodatkową lodówkę, żeby mama nie podbierała moich zakupów.

Musiałam kupić własną lodówkę mówi Zofia. Sytuacja jest śmieszna, ale inaczej nie da się żyć. Nie mam problemu ze sprzedażą mieszkania i podziałem pieniędzy. Tylko iż moja mama absolutnie nie chce się zgodzić.

Zofia właśnie skończyła 24 lata. Ukończyła studia, znalazła stałą pracę, ale jeszcze nie wyszła za mąż. Jej życie w rodzinnym domu trudno nazwać spokojnym. Zofia posiada połowę mieszkania. Kiedyś wszystko należało do jej taty. Po jego odejściu, Zofia razem z mamą dziedziczyły nieruchomość po równych częściach. Miala wtedy 14 lat.

Dziesięć lat temu było im naprawdę ciężko, bo zabrakło gospodarza domu. Mama Zofii rzuciła pracę, kiedy córka była mała. Nie korzystała choćby z urlopu macierzyńskiego, bo jej mąż zarabiał wystarczająco. Mogła więc skupić się na prowadzeniu domu. Po utracie taty, mama Zofii narzekała: Kto mnie teraz zatrudni mającą czterdzieści lat? Chyba tylko sprzątać.

Zofia opowiada dalej: Dostawałam rentę rodzinną, ale mama nie mogła sobie odmówić wizyt w galeriach handlowych ani kupowania ubrań, chociaż ledwo wiązałyśmy koniec z końcem. Na początku pomagał jej brat, ale w końcu powiedział dość.

Wujek powiedział mojej mamie, Halinie, iż musi znaleźć jakąś robotę. Sam ma dwoje małych dzieci i nie jest w stanie utrzymywać wszystkich. Po roku Halina przyprowadziła do domu znajomego Romana. Powiedziała, iż teraz on z nami zamieszka. Chciała rozwiązać problemy finansowe przez małżeństwo. Roman rzeczywiście dobrze zarabiał, ale nie miał dobrego kontaktu z pasierbicą.

Słowa Romana: Tylko jesz. Lepiej byś zajęła się praniem albo sprzątaniem. Po co te zadania? Studia? Lepiej byś poszła do pracy. Myślisz, iż będę cię utrzymywać?

Zofia nie miała nic do powiedzenia. Rzeczywiście, była renta, ale dostawała ją mama. Halina nie broniła córki przed mężem, bo bała się zostać bez wsparcia finansowego.

Jak przeżyjemy bez niego? pytała. Nie sprzeczaj się, rób, co mówi Roman. On nas utrzymuje.

Zofii udało się skończyć uczelnię, podjęła pracę. Mimo to dalej traktowano ją jak ciężar, utrzymankę Romana. Cały czas liczył, ile wydaje na jej potrzeby.

Po sześciu miesiącach od zatrudnienia kupiłam własną lodówkę mówi Zofia. Wstawiłam ją do pokoju, bo Roman zamknął lodówkę kuchenną na klucz.

Masz pracę? To radź sobie sama powiedział Roman.

Halina znów nie reagowała. Była cicho choćby wtedy, gdy Roman pokazywał Zofii rachunki za czynsz i prąd, domagając się zwrotu wszystkiego, co rzekomo na nią wydał. Po czasie Roman stracił pracę. Halina i Roman coraz częściej zaglądali do lodówki Zofii, bo jej pensja była jedynym dochodem domu. Na początku Zofia płaciła rachunki, ale Roman przez prawie rok siedział bez pracy. Miała dość, założyła kłódkę na lodówkę. Oczywiście Halina protestowała, twierdząc, iż Roman przez lata ją utrzymywał.

Zofia powiedziała: jeżeli chcesz, pomóż mi. Nie jestem jedyna, która wszystko dzieli w tym domu. Zacznij w końcu pracować.

Ostatnio Roman się wyprowadził. Halina ma dosyć mężczyzny, który nie przynosi pieniędzy. Zofia jednak wciąż nie zdejmuję kłódki z lodówki. Uważa, iż mama też powinna znaleźć zatrudnienie. Jak sądzicie, czy dziewczyna ma rację?

Idź do oryginalnego materiału