"My tylko przejazdem"

bajdocja.blogspot.com 3 tygodni temu
.


Egzemplarz książki otrzymałam od wydawnictwa w zamian za recenzję.
Wydawnictwo nie miało wpływu na treść i formę recenzji.



"My tylko przejazdem" to dziwny tytuł.
Ale świetnie pasuje do książki autorstwa Elle Strömberg,
która opowiada o czasie pomiędzy dzieciństwem a dorosłością.

Przez ten okres trzeba po prostu przejść, albo przejechać ;-)
Rowerem, jak dwie główne bohaterki Manda i Malin.
Dziewczyny kończą podstawówkę w małym miasteczku i marzą o przygodzie.
Niech coś się dzieje, niech ktoś nas doceni, zauważy, pokocha, wywiezie stąd!

Tymczasem nie mają nic do roboty, jeżdżą więc rowerami znanymi trasami
albo przesiadują na schodkach sklepiku lub opuszczonym placu zabaw
i rozmawiają. O planach, marzeniach, chłopakach.
Zwłaszcza o dwóch członkach punkowej kapeli.
To choćby lepiej, iż są starsi od nich.
Wprowadzą je w swój świat!


W książce prawie nic się nie dzieje,
ale na pogaduszkach się nie kończy,
a bohaterki dojrzewają do zmiany... myślenia.

Niby nic wielkiego, więc powoli wchodziłam w te histrorię.
Ale zanim się obejrzałam wsiąkłam i chciałam czytać dalej i dalej.

To niby zwykła, a jednak niezwykła opowieść o dojrzewaniu, przyjaźni i siostrzeństwie.
O zauroczeniach i rozczarowaniach, o eksperymentach z alkoholem i płcią przeciwną.
A także o lękach i atakach paniki, o ciele, pocałunkach, granicach i molestowaniu.







Za książkę dziękuję
wydawnictwu Dwie siostry




.
Idź do oryginalnego materiału