Pamiętam, jak dawno temu w Warszawie rozbrzmiał stary przysłowiowy głos: Na cudzy chleb nie zaglądaj. No właśnie, twoja babcia załatwiła całą robotę zagniewała się Zofia, nie starając się ukryć gniewu. A przed kim teraz grać? Wszyscy uczestnicy już opuścili dom. Wiedziała przecież, jak bardzo potrzebujemy tego mieszkania! My! A nie to
To jest, swoją drogą, moja siostra zmęczonym tonem odezwał się Michał. Męczyło go słuchanie kolejnych lamentów żony w trzecim kręgu. A ona, jak nikt inny, zasłużyła na to lokum! To Irena opiekowała się babcią, gdy już ledwo chodziła. Irena chodziła po sklepach, płaciła za media, woziła babcię do szpitala. A ja proponowałem, żebyś to ty się tym zajęła! Zamiast siedzieć w domu
Mam troje dzieci! Troje! A ty chciałeś mnie jeszcze na staruszkę zawiesić! oburzyła się Zofia, skrzyżowując ręce na piersi.
Dwójka chodzi do szkoły, trzeci do przedszkola przygryzł Marek. A ty cały dzień w domu kręcisz się. Mogłabyś choć raz na dwie godziny zajrzeć do babci, zobaczysz, i mieszkanie byłoby nasze. Nie ma więc po co już cierpieć! I przestań liczyć cudze pieniądze! Nie podoba ci się nasz dom? Może wyjdziesz wreszcie do pracy? wtedy będziemy mogli kupić coś większego.
Co ty za człowiek! Nie potrafisz sam zarobić, więc żonę wypierasz do roboty! krzyczała Zofia, choć jej mąż wcale nie zarabiał kiepsko. Po prostu żona nie potrafiła oszczędzać i nie chciała, przecież szczerze mówiąc.
Wystarczy, temat zamknięty! uderzył dłonią w stół Michał, odstawiając talerz z zupą, którego choćby nie dotknął. Straciłem apetyt. I zapamiętaj, nie chcę już słyszeć, iż mojej siostrze poszybowało szczęście. Ona uczciwie wypracowała spadek, rozumiesz?
Zofia jedynie zmarszczyła brwi na ostatnie słowa męża. Ach, tak, uczciwie! Dwadzieścialetnia dziewczyna dostała trzypokojowe mieszkanie w centrum, w nowym układzie! Gdzie jej się przyda tak wielki kąt? A Tomasz miał troje dzieci i przyzwoity dom, kupiony przez męża jeszcze przed ślubem.
Ile razy kobieta powtarzała, iż dzieci potrzebują więcej miejsca! Każde z nich zasługuje na własny pokój, zwłaszcza najstarszej córce już trzynaście lat! Musiała jednak dzielić pokój z młodszą siostrą, której ledwie pięć wiosen. Czy mały maluch zrozumie, iż niektóre rzeczy są zakazane? Oczywiście, iż Lidia też nie pomaga, rozrzucając rzeczy wszędzie
Zofia marzyła o przeprowadzce. Dzieci rodziła wyłącznie po to, by w końcu dostać mieszkanie, licząc, iż babcia z serca odda je rodzinie liczną. Niestety, nie udało się.
Później dowiedziała się, iż babcia poważnie zachorowała i zostało jej niecały rok. Nadzieja rozbłysła mocniej! Tylko Irenę nie chciała zaopiekować się chorym Tomaszem. Że ma inne sprawy, jakby nie było.
Wciąż nie rozumiesz, iż testament jest na rzecz Ireny? wsparła ją przyjaciółka Tomasza. Serio? A skąd miałaś nadzieję, iż mieszkanie przypadnie temu tobie? Nic nie zrobiłaś! Mówiłam ci: weź babcię pod swój dach i się o nią troszcz. Może już dziś byś się wprowadziła.
Gdzie mielibyśmy jeszcze jedną osobę? obrażona Zofia, myśląc, iż przyjaciółka postawi po jej stronie. A babcia odmówiła nam przyjścia. Chciała ciszy i spokoju.
Ja w jej miejscu bym odmówiła. Pięć osób w mieszkaniu, troje z nich to dzieci. Odpuść Irenie. Idź do pracy, w naszej firmie właśnie zwolniono miejsce. Będą dodatkowe pieniądze, weźcie kredyt hipoteczny.
Przemyślę wymamrotała Zofia i odcięła rozmowę. Nie otrzymała tego, czego oczekiwała. Zamiast pomocnego rady usłyszała oskarżenia. Pracę? Nie, nie chce pracować! Lepiej jeszcze jedno dziecko przyniesie
Zofia postanowiła porozmawiać z Ireną. Może uda się ją przekonać, by zrzekła się mieszkania? Albo przynajmniej wymienić lokacje: Irena w domu, a cała rodzina w mieszkaniu. Jedynie Irena odmówiła choćby słuchać Zofii, twierdząc, iż spełni ostatnią wolę babci w dosłownym sensie.
Znowu Zofia zwróciła się do męża, ale natrafiła na krzyk. Michał po raz pierwszy w życiu podniósł głos na żonę tak, iż dzieci się przestraszyły. Mała Krysia płakała nieprzerwanie, a Lidia z szeroko otwartymi oczami przyglądała się rodzicom.
Dość! Masz już dość tych bezproduktywnych pomysłów! Nie dam już ani grosza! Będę sam kupował jedzenie i ubrania dzieciom, a na własne zachcianki zarabiaj sam!
Tego dnia Michał wyjechał do rodziców i nie wrócił choćby na noc, tak rozgniewany. Co jej brakowało? Dobry dom, wszystkie udogodnienia, duży ogród Dlaczego tak bardzo pragnęła mieszkania wśród sąsiadów?
Tomasz też się rozgniewał. Mężczyzna powinien stać po stronie żony inaczej to nie rodzinny dom! jeżeli żona chce mieszkanie, musi je dostać! I dla tego celu można zrobić wszystko
***
Irena szła w ciemną nocą po ulicy, kiedy nagle z rogu wyłonił się przystojny mężczyzna z uśmiechem. A więc to ty, Irenko! rzekł, łapiąc ją za ramię. Co myślisz, iż ci potrzebuję? Nie drż tak! zaśmiał się. Twoja uroda mnie nie interesuje. Teraz pożegnaj się z tą piękną kawalerką.
Co pan chce? Pieniądze?
Pieniądze zapłacił już inny człowiek. A ten potrzebuje, byś zrezygnowała z mieszkania. Rozumiesz, o co chodzi?
Irena skinęła głową. Była sama na mrocznej ulicy, nikt nie spacerował z psem. Gdyby zaczęła się protestować, nie wiadomo, jak to się skończy.
Dobra dziewczyno uśmiechnął się napastnik, pogłaszczając ją po policzku. jeżeli spełnisz moje żądania, już nigdy się nie spotkamy. A jeżeli nie spędzimy razem miło czas. Tak mówię.
Irena pobiegła do domu, przekonana, iż za nią goni ktoś zły. Czy Zofia naprawdę posunęła się tak daleko? A co z Michałem? Czy wiedział? Był przecież jej bratem, czy mógłby zrobić coś takiego?
Olek! Czy jesteś w to zamieszany? z płaczem wykrzyknęła, kiedy brat odebrał telefon. Czy naprawdę potrzebujesz tego mieszkania? Oddam wszystko, tylko mnie zostaw w spokoju!
Iren, co się stało? przestraszył się mężczyzna. Iren, słyszysz mnie? Gdzie jesteś?
W domu Olek
Już jadę.
Mężczyzna przyjechał w rekordowe dziesięć minut, łamiąc przepisy, ale nie obchodziło go to. Siostra była dla niego ważniejsza niż mandat! Gdy Irena opowiedziała o spotkaniu, Olek od razu zrozumiał sytuację. Zrozumiał, dlaczego żona była tak uśmiechnięta
Złóż zawiadomienie rozkazał stanowczo. Kamery na każdym rogu, tego faceta gwałtownie złapią, a on gwałtownie przyzna się do winy.
Ale zrozpaczona Irena zamknęła oczy. Nie ukarać go, ale
To nie twoja sprawa! Niech poniesie konsekwencje. Ja się z nią rozwiodę! Nie mogę pozwolić, by moje dzieci wychowywała taka kobieta. Czego ich nauczy?
***
Zosię wreszcie postawiono w sądzie, choć gorąco zaprzeczała wszelkim zarzutom. Nie wiedziała, iż mężczyzna wynajęty do tej delikatnej sprawy nagrał wszystkie rozmowy Dzieci odmówiły z nią kontaktu, a rozwód poszedł szybko.














