Na progu stał nieznajomy. Wojtek od czasów szkolnych był zakochany w Ani. Pisał jej liściki, robi…

twojacena.pl 8 godzin temu

Na progu stał nieznajomy.

Michał kochał się w Bożenie już od czasów podstawówki. Pisał jej liściki, próbował zwracać na siebie uwagę na każdy możliwy sposób.

Jednak Bożenie podobał się Marcin wysoki blondyn, który razem z nią grał w siatkówkę w szkolnej drużynie.

Nieporadny Michał, który dodatkowo miał kiepskie oceny, zupełnie nie zwracał jej uwagi.

Niedługo później Marcin zaczął chodzić z Kingą, dziewczyną z równoległej klasy.

Po maturze Michał znowu próbował zwrócić uwagę Bożeny.

Podczas studniówki choćby się oświadczył

Ale odpowiedź była stanowcza Nie!. Bożena choćby nie chciała o nim słyszeć.

Po studiach Bożena dostała pracę księgowej. Jej szef, przystojny brunet, był od niej starszy o dziesięć lat.

Bożena podziwiała jego profesjonalizm, błyskotliwość i urok osobisty.

Pomiędzy nimi narodziło się uczucie. Bożenie nie przeszkadzało, iż jej wybranek ma żonę i małego synka.

Wojciech Pawłowski obiecał, iż się rozwiedzie i przysięgał, iż kocha tylko Bożenę.

Mijały lata. Bożena przyzwyczaiła się do samotnych weekendów i świąt, wciąż czekając, aż jej ukochany się rozwiedzie i będą razem.

Pewnego dnia spotkała Wojciecha z żoną w sklepie.

Jego żona była w ciąży, a on czule trzymał ją za rękę. Pomógł jej z siatkami i razem odjechali samochodem.

Bożena ze łzami patrzyła na ten obrazek szczęścia.

Następnego dnia rzuciła pracę

Zbliżał się Sylwester, a Bożena nie miała choćby ochoty iść na zakupy, dekorować domu czy cokolwiek planować.

Pewnego dnia przyszła do domu i zorientowała się, iż w domku jest zimno. Okazało się, iż piec gazowy przestał działać. Bożena mieszkała na obrzeżach Łodzi w domu jednorodzinnym.

Starała się znaleźć fachowca, ale tuż przed świętami wszyscy chcieli krocie, zwłaszcza kiedy słyszeli, gdzie ma dojechać.

Bożena niemal się poddała i zadzwoniła do przyjaciółki. Jej mąż pracował w tej branży i mogła go poprosić o pomoc.

Katarzyna obiecała natychmiast zadzwonić do swojego męża.

Po dwóch godzinach ktoś zadzwonił do drzwi.

Na progu stał nieznajomy, ale po chwili Bożena rozpoznała w nim Michała, swojego kolegę z klasy.

Cześć, Bożena, co tu się u ciebie dzieje?

Eee Skąd wiesz?

Szef zadzwonił, kazał pojechać pod ten adres, bo marzniesz w domu. Odpompowałaś wodę z kaloryferów, żeby nie zamarzły?

Nie nie wiem choćby jak się to robi.

No to pięknie, jeszcze chwila i bez ogrzewania byłabyś. Dobrze, iż nie ma wielkiego mrozu.

Michał gwałtownie spuścił wodę z systemu, pogrzebał przy piecu, a potem pojechał po części.

Wrócił godzinę później z potrzebnymi rzeczami.

Wkrótce dom Bożeny wypełniło ciepło. Michał umył ręce i zapytał:

Bożena, masz kapiący kran i mrugającą lampkę Czemu twój mąż tego nie naprawi?

Nie mam żadnego męża

A czemu? Wciąż szukasz ideału?

Jakiego ideału Nie mam nikogo wyszeptała nagle kobieta.

To czemu mi wtedy odmówiłaś? uśmiechnął się Michał.

Nie odpowiedziała…

Gdy skończył naprawiać kran i wkręcać żarówkę, Michał pożegnał się i poszedł do domu.

Bożena zawiesiła spojrzenie na ścianie i wspomniała dzieciństwo, młodego, pucołowatego chłopca, który był w niej zakochany.

Michał bardzo się zmienił wyprostowany, wysoki, z brązowymi oczami, ale uśmiech miał ten sam.

Bożena choćby nie zdążyła go zapytać, czy jest żonaty.

A 31 grudnia, gdy ciemność otulała miasto, ktoś ponownie zadzwonił do drzwi.

Była zaskoczona nie spodziewała się nikogo w ten wieczór.

Na progu stał Michał w nowym garniturze, z bukietem tulipanów w dłoni.

Bożena! Zapytam jeszcze raz. Wyjdziesz za mnie, czy będziesz czekać na księcia z bajki aż do emerytury?

Kobieta rozpłakała się i kiwnęła głową z radości.

Za drugim razem przyjęła oświadczynyMichał objął ją delikatnie, śmiejąc się przez łzy radości. Gdy zamknęła drzwi za nimi, światło w salonie rozbłysło jeszcze mocniej, jakby dom poczuł, iż wraca do niego szczęście.

O północy razem wyszli do ogrodu, gdzie z sąsiednich podwórek strzelały fajerwerki. Iskry kolorowych świateł odbijały się w ich oczach, a wewnątrz serc zapłonęła nadzieja.

Bożena wzięła Michała za rękę i zrozumiała, iż szczęście czasem odwleka się tylko po to, by powrót smakował jeszcze lepiej. W nowy rok weszli razem już nie szukając cudów gdzie indziej, ale doceniając to, co było blisko od zawsze.

Tej nocy w końcu przestała czekać na bajkę. Jej historia zaczęła się właśnie tu w ciepłym domu, z dawnym przyjacielem, który kochał ją od zawsze. I patrząc na roziskrzone niebo, oboje wiedzieli, iż teraz wszystko się ułoży.

Idź do oryginalnego materiału