Z wielką przyjemnością dzielimy się refleksją po wydarzeniu, które 28 kwietnia zgromadziło w Bibliotece Głównej miłośników historii i pamięci kulturowej. Nasze skromne progi przekroczył dr Paweł Migdalski z Instytutu Historycznego Uniwersytetu Szczecińskiego, a pretekstem do nad wyraz interesującej rozmowy, którą z Autorem przeprowadził prof. Radosław Skrycki, stała się promocja książki „Na starym szlaku. Słowiańskie wątki w mitologii Ziem Odzyskanych na Pomorzu Zachodnim (do 1989 r.)” (Wydawnictwo Chronicon, 2025).

Po 1945 roku na Ziemiach Odzyskanych, ze szczególnym nasileniem na Pomorzu Zachodnim, zainicjowano jedną z najbardziej złożonych i frapujących operacji ideowych w powojennej Polsce: masowe, świadome – podszyte niekiedy desperacją, niekiedy entuzjazmem – konstruowanie słowiańskiej pamięci zbiorowej. Nie chodziło wyłącznie o administracyjne legitymizowanie tezy, iż „tu zawsze było nasze”. Istotą procesu było zinternalizowanie przez osadników głębokiego przekonania o powrocie do praojczyzny – iż poniemieckie domostwa, lasy, jeziora, a choćby ruiny świątyń w istocie od zawsze stanowiły ich niezbywalne dziedzictwo.

„Reslawizacja” nie jest w tej narracji wyłącznie publicystycznym hasłem, ale żywym, wielowymiarowym procesem. Paweł Migdalski ukazał go z precyzją bliską antropologii historycznej: odtworzył mechanizmy działania instytucji, szkół, muzeów, Kościoła (który – co znamienne – również współtworzył tę opowieść), literatury popularnej i lokalnych obrzędów. Wszystkie te podmioty wspólnie tkały gęstą, koherentną narrację. Wyłaniała się z niej swoista słowianosfera – uniwersum, w którym Wineta mogła być zarazem mityczną stolicą i dowodem na tysiącletnią polskość tych ziem, a książę Bogusław X przeistaczał się w „wendyjskiego księcia”, niemal-Słowianina, niemal-naszego.

Szczególnie istotnym walorem tej opowieści jest postawa Autora, który nie występuje ani w roli bezwzględnego demaskatora, ani naiwnego wyznawcy. Migdalski dostrzega głęboką egzystencjalną potrzebę, z której mit ten wyrósł. Rozumie jego polityczną instrumentalność, ale jednocześnie potrafi wskazać jego autentyczny potencjał emocjonalny. Ziemia Pomorza Zachodniego nosi w sobie rzeczywiste ślady Słowiańszczyzny – przez stulecia pozostawała jednak w obrębie wpływów niemieckich, duńskich, szwedzkich, pruskich… i w ciągu kilku powojennych dekad musiała stać się polska w wymiarze głęboko tożsamościowym, a nie wyłącznie formalnym. Osadnicy naprawdę potrzebowali tych słowiańskich duchów – by móc tę ziemię uznać za własną bez moralnego dysonansu.
Na starym trakcie to reportaż z wnętrza pomorskiej duszy lat 1945–1989 – niczym spacer po lesie, w którym co krok natrafia się na ślady dawnych ognisk: jedne rozpalone przed wiekami, inne w latach pięćdziesiątych, by nikt nie śmiał wątpić, iż „byliśmy tu zawsze”.

Jest to jedna z najważniejszych publikacji ostatnich lat poświęconych polskiej pamięci i tożsamości. Nie dlatego, iż rozstrzyga spór o historyczną prawdę, ale dlatego, iż z niezwykłą wnikliwością odsłania mechanizm powstawania „naszej” historii – ukształtowanej z lęku, nadziei, propagandy i autentycznej tęsknoty za ciągłością.
Serdecznie dziękujemy, iż zechcieli Państwo przemierzać wraz z nami ten fascynujący, stary trakt. Nie jest to wędrówka łatwa – wiedzie ścieżkami dalekimi od prostoty i utartych dróg, jak przystało na najbardziej interesujące szlaki.















