Na urlop niech Igor idzie, a ty wracaj do pracy powiedziała teściowa.
Kiedy Kasia usłyszała dźwięk kluczy w zamku, serce zamarło jej w piersi. Ten władczy stuk obcasów po korytarzu znała lepiej niż własny oddech. Ósmy miesiąc ciąży sprawiał, iż każdy ruch był wyzwaniem, a teraz miała stanąć twarzą w twarz z kimś, kogo bała się bardziej niż porodu. Drzwi otworzyły się gwałtownie, a do mieszkania wdarł się huragan krytyki i niezadowolenia w formie Danuty Marianny.
Co to ma być?! zamiast powitania wykrzyknęła teściowa. Dlaczego moja synowa ma taką ponurą minę?
Pojawienie się matki Igora było ostatnią rzeczą, na jaką Kasia miała ochotę. Po obiedzie planowała chwilę się zdrzemnąć brzemię pod sercem wymagało częstego odpoczynku. choćby najprostsze domowe obowiązki stawały się wyzwaniem.
Wreszcie wzięty urlop macierzy pozwalał jej odetchnąć, ale te plany legły w gruzach w jednej chwili.
Witaj, Danuto Marianno powiedziała cicho, ustępując jej miejsca.
Gdzie mój Igorek? matka męża natychmiast zaczęła rozglądać się za synem.
Zarabia na nas odparła spokojnie Kasia. Pracuje dla naszej rodziny i dziecka.
Czy sama nie potrafisz o siebie zadbać? Danuta Marianna postawiła ciężkie torby i majestatycznie wkroczyła do środka, omal nie przewracając Kasi. Dorosła kobieta, niedługo będzie z ciebie matka, czas już dorosnąć!
Gdy tylko teściowa znalazła się w mieszkaniu, zaczęła lustrować każdy kąt, jakby przeprowadzała inspekcję. Kasię to zaniepokoiło.
Przyjechałyście w szczególnym celu? zapytała ostrożnie. Coś zapomniałyście?
Co? Danuta Marianna odwróciła się zdziwiona. Od dziś mieszkam z wami.
Słowa teściowej sprawiły jej, iż nogi się pod nią ugięły.
Ale jak wyjąkała.
Znudził mi się ten gbur, z którym mieszkałam wyjaśniła teściowa z widoczną irytacją. Nie zamierzam dłużej znosić tego chamstwa. Twojego męża mieszkanie jest na niego, nowego nie znajdę, więc na razie zostanę u was.
Wyjaśnienie tylko pogorszyło sprawę. Tak, ich mieszkanie było przestronne, ale czy to dawało teściowej prawo do wtargnięcia i żądania miejsca?
Kasia chciała zaprotestować, ale ciąża wyczerpała ją do granic możliwości. Bez słów poszła do sypialni, czekając na męża.
Niestety, powrót Igora kilka zmienił współczuł matce. Choć Danuta Marianna była trudną osobą, to przecież go wychowała, więc nie mógł jej porzucić.
Kasia pogodziła się, rozumiejąc uczucia męża. Może przynajmniej teściowa pomoże w domu?
Nadzieje gwałtownie się rozwiały. W ciągu dwóch dni Danuta Marianna przejęła kontrolę nad domem. Igor był stale w pracy, więc to Kasia musiała dostosować się do jego matki.
A dostosowanie się nie było łatwe. Teściowa krytykowała każdy ruch synowej. Wyrzucała jej brudną podłogę, okruchy na stole, choćby jedną nieumytą filiżankę.
Danuto Marianno w głosie Kasi słychać było zmęczenie. Rozumiesz, brzuch przeszkadza, źle się czuję, bolą mnie plecy i nogi
Ach, plecy bolą! teściowa za każdym razem krzyżowała ręce. Kobieta musi być silna! Ciąża to normalna rzecz! Nie zwalnia cię z obowiązków! Ja wiem lepiej wychowałam syna, a ty dopiero się uczysz!
Kasia nie miała siły na odpowiedź. Nie chciała się denerwować, więc unikała konfliktów.
Pewnego dnia, gdy Igor był w pracy, skończyły się produkty i trzeba było iść na zakupy.
No dobrze, pójdę z tobą zgodziła się z góry teściowa. Żebyś czegoś nie pomyliła. Chociaż dopilnuję.
Dziękuję Kasia wolałaby iść sama, ale w jej stanie nie dałaby rady.
Droga na targ minęła spokojnie, zakupy również, choć przy akompaniamencie narzekań teściowej.
No co się tak guzdrasz? znów się zirytowała. Bierz torby i wracamy. I tak za dużo się nachodziłaś.
Kasia zdziwiła się. Co znaczy bierz torby?
Danuto Marianno szepnęła niepewnie. Pomożecie mi? Nie powinnam dźwigać
Ach, dźwigać! przedrzeźniała ją teściowa. Tam prawie nic nie ma, dasz radę sama!
Kasia nie protestowała i wzięła torby. Ale po kilku krokach zrobiło jej się słabo. Zakupy były zbyt ciężkie.
Och jęknęła.
Co znowu? Danuta Marianna choćby nie drgnęła, choć synowa wyraźnie źle się czuła. choćby torby nie umiesz nieść?
Ale Kasia już nie słyszała świat zaczął wirować.
Kobieto! Kobieto! nieznajomy mężczyzna podbiegł i podtrzymał ją. Co się stało? Wezwać lekarza?
Nie, to minie odparła słabo.
Dzisiejsze kobiety to delikatne kwiatki mruknęła teściowa.
Na szczęście Kasi gwałtownie się poprawiło i nie trzeba było wzywać pomocy. Danuta Marianna, choć z wyraźną niechęcią, wzięła część zakupów. Dotarły do domu.
Gdy Igor się dowiedział, natychmiast wrócił.
Moja droga Kasiu głaskał jej rękę. Przepraszam! Powinienem ci pomóc. Dlaczego nie zaczekałaś na mnie? Sam bym wszystko załatwił!
Myślałam, iż dam radę szepnęła. Ty pracujesz od rana do wieczora, chciałam ci ulżyć
Dlaczego nie poprosiłaś mamy? zapytał.
Kasia zamknęła oczy i ciężko w





