Nauczycielki na wycieczkach? Fajna praca? Sprawdźmy to z bliska.
"Zawsze, gdy ktoś mówi mi, jak fajnie mam, bo 'wycieczki to same przyjemności' i to za darmo, od razu mam ochotę mu powiedzieć, iż czegoś tu chyba do końca nie rozumie. Tak, mogę w końcu zobaczyć kawałek świata, ale na pewno nie w takim stylu, jak sobie wyobrażacie. Nie leżę plackiem na plaży, tylko biegam w kółko, kontroluję grupę rozbrykanych dzieciaków i dbam o to, żeby nikt nie zgubił się w tłumie. Czasem mam wrażenie, iż niektórzy ludzie myślą, iż to taka wakacyjna wycieczka w biurze podróży. A ja wiem jedno: wakacje są dla turystów. Ja jestem przewoźnikiem!
Tylko godzina snu na dobę
Pamiętam, jak na ostatniej wycieczce musiałam czuwać nad grupą do późnej nocy. Wróciliśmy z całodziennego zwiedzania, uczniowie byli wykończeni, ale miałam jeden problem – część z nich miała kłopot z rozpakowaniem bagaży, bo wszystko zostało porozrzucane na podłodze. Oczywiście, co robi nauczycielka? Pomaga – bo przecież muszę zrobić wszystko. I wtedy pomyślałam: 'Tak, to jest praca marzeń, jasne…'.
Przyznam, iż wycieczki to nie tylko praca logistyczna, ale i psychologiczna. Kiedy podczas jednego z takich wyjazdów pewien uczeń stwierdził, iż nie ma zamiaru iść na zaplanowaną atrakcję, bo wolałby zostać w pokoju i 'pogadać z kolegami', moja reakcja była błyskawiczna. Szybka analiza sytuacji: niby mogę go zostawić, ale co się stanie, jeżeli inni się zdecydują pójść w jego ślady? Ostatecznie zmusiłam do wspólnego wyjścia, ale to tylko jeden z setek takich wyborów, które muszę podejmować codziennie na wycieczce.
Każdy myśli, iż to raj: zwiedzasz sobie muzea, oglądasz wspaniałe zabytki i cieszysz się wolnością. Zgadza się. Tylko iż w tle jestem też kimś, kto pilnuje, żeby nikt nie zniknął, żeby wszyscy dotarli na czas i byli w dobrym humorze. A jeżeli na przykład jedno z dzieci zgubi się w tłumie w muzeum? Wtedy szukam ucznia po całym obiekcie, licząc na to, iż nie zrobił żadnej głupoty.
Nocne dyżury? To już norma
Wielokrotnie zdarzało się, iż grupka uczniów chciała poczuć się 'jak dorośli' i nie tylko urządzała sobie dzikie imprezy w pokoju, ale też np. wymykała się o północy z hotelu. A co. Oczywiście, z kolejnymi komentarzami typu: 'Niech pani nie przesadza, to tylko zabawa'. Tak, zabawa. Z moją nerwicą. Po takim dniu, pełnym problemów logistycznych, emocjonalnych i zmagań z młodymi 'odkrywcami', nie mam już siły na nic więcej.
No cóż, to tyle. A teraz znowu pędzę na kolejną wycieczkę. Taką samą jak wszystkie poprzednie. I tak samo, jak zawsze, będę trzymać pieczę nad moimi uczniami, organizować każdy szczegół i liczyć na to, iż choć na chwilę, ktoś nie zgubi się w tłumie".
(Imiona bohaterów zostały zmienione).