Na wycieczkach mają luz. Nauczycielka: "10 uczniów wymknęło się z hotelu o północy"

mamadu.pl 2 dni temu
"Wycieczki szkolne to nie wieczorne pogawędki na plaży, jak niektórzy sobie wyobrażają. To raczej pełna mobilizacja, gdzie, zamiast wylegiwać się na słońcu, biegam za uczniami, pilnuję ich, wszystko organizuję, a do tego rozwiązuje kryzysowe sytuacje. Więc jeżeli myślisz, iż to dla mnie 'wakacje' – to grubo się mylisz" – nasza czytelniczka opowiedziała nam o tym, jak naprawdę wyglądają wycieczki.


Nauczycielki na wycieczkach? Fajna praca? Sprawdźmy to z bliska.

"Zawsze, gdy ktoś mówi mi, jak fajnie mam, bo 'wycieczki to same przyjemności' i to za darmo, od razu mam ochotę mu powiedzieć, iż czegoś tu chyba do końca nie rozumie. Tak, mogę w końcu zobaczyć kawałek świata, ale na pewno nie w takim stylu, jak sobie wyobrażacie. Nie leżę plackiem na plaży, tylko biegam w kółko, kontroluję grupę rozbrykanych dzieciaków i dbam o to, żeby nikt nie zgubił się w tłumie. Czasem mam wrażenie, iż niektórzy ludzie myślą, iż to taka wakacyjna wycieczka w biurze podróży. A ja wiem jedno: wakacje są dla turystów. Ja jestem przewoźnikiem!

Tylko godzina snu na dobę


Pamiętam, jak na ostatniej wycieczce musiałam czuwać nad grupą do późnej nocy. Wróciliśmy z całodziennego zwiedzania, uczniowie byli wykończeni, ale miałam jeden problem – część z nich miała kłopot z rozpakowaniem bagaży, bo wszystko zostało porozrzucane na podłodze. Oczywiście, co robi nauczycielka? Pomaga – bo przecież muszę zrobić wszystko. I wtedy pomyślałam: 'Tak, to jest praca marzeń, jasne…'.

Przyznam, iż wycieczki to nie tylko praca logistyczna, ale i psychologiczna. Kiedy podczas jednego z takich wyjazdów pewien uczeń stwierdził, iż nie ma zamiaru iść na zaplanowaną atrakcję, bo wolałby zostać w pokoju i 'pogadać z kolegami', moja reakcja była błyskawiczna. Szybka analiza sytuacji: niby mogę go zostawić, ale co się stanie, jeżeli inni się zdecydują pójść w jego ślady? Ostatecznie zmusiłam do wspólnego wyjścia, ale to tylko jeden z setek takich wyborów, które muszę podejmować codziennie na wycieczce.

Każdy myśli, iż to raj: zwiedzasz sobie muzea, oglądasz wspaniałe zabytki i cieszysz się wolnością. Zgadza się. Tylko iż w tle jestem też kimś, kto pilnuje, żeby nikt nie zniknął, żeby wszyscy dotarli na czas i byli w dobrym humorze. A jeżeli na przykład jedno z dzieci zgubi się w tłumie w muzeum? Wtedy szukam ucznia po całym obiekcie, licząc na to, iż nie zrobił żadnej głupoty.

Nocne dyżury? To już norma


Wielokrotnie zdarzało się, iż grupka uczniów chciała poczuć się 'jak dorośli' i nie tylko urządzała sobie dzikie imprezy w pokoju, ale też np. wymykała się o północy z hotelu. A co. Oczywiście, z kolejnymi komentarzami typu: 'Niech pani nie przesadza, to tylko zabawa'. Tak, zabawa. Z moją nerwicą. Po takim dniu, pełnym problemów logistycznych, emocjonalnych i zmagań z młodymi 'odkrywcami', nie mam już siły na nic więcej.

No cóż, to tyle. A teraz znowu pędzę na kolejną wycieczkę. Taką samą jak wszystkie poprzednie. I tak samo, jak zawsze, będę trzymać pieczę nad moimi uczniami, organizować każdy szczegół i liczyć na to, iż choć na chwilę, ktoś nie zgubi się w tłumie".

(Imiona bohaterów zostały zmienione).

Idź do oryginalnego materiału