Nadprogramowa córka

newsempire24.com 6 dni temu

– A ja was nie prosiłam, żebym go rodziła – warknęła Kinga. – Dlaczego przez wasze dziecko mam znosić niewygody? Najpierw zabraliście mi pokój, potem zrobiliście z mnie darmową nianię, a teraz okazuje się, iż mam oddać mojego jedynego przyjaciela? Który ze mną mieszka od dziewięciu lat?! Nie ma mowy! Wyniosę się do babci i będę żyć z Reksiem! A swojego Kacpra wychowujcie sami!

Szesnastoletnia Kinga od roku nieustannie kłóciła się z rodzicami. Miała ku temu powody – po narodzinach syna matka i ojciec zapomnieli o istnieniu starszej córki. Od dziewiątych urodzin dziewczyna była zdana sama na siebie. Jako dziecko nie rozumiała prawdziwej przyczyny ich obojętności, która ją głęboko raniła. Chowała się po kątach, by płakać i skarżyć babci:

– Oni tylko z Kacprem! Proszę, żeby się ze mną pobawili, a mama mówi, iż nie ma czasu, a tato choćby nie spojrzy! Babciu, oni mnie nie kochają?

– Co ty, słoneczko – Teresa Stefaniak odwracała wzrok, głaszcząc wnuczkę po włosach. – Oczywiście, iż kochają! Po prostu teraz jest im ciężko. Kacperek jest malutki, potrzebuje uwagi. Rozumiesz przecież, iż choćby główki sam nie utrzymuje. Jak podrośnie, będzie łatwiej. A ty spróbuj pomagać – noś go na spacer, baw się. Wtedy rodzice znajdą dla ciebie czas.

Babcia, udzielając rad, doskonale wiedziała, iż choćby największe zaangażowanie Kingi kilka zmieni. Starsze dziecko było dla Oli i Wiesława niewygodnym błędem. Pobrali się „przez wpadkę” – Wiesiek znał Olę zaledwie kilka miesięcy, gdy ta, jako szesnastolatka, okłamała go co do wieku. Ciąża groziła skandalem, więc chłopak gwałtownie wyprawił wesele.

Kingi nikt nie wyczekiwał. Ola wściekała się, iż niemowlę odbiera jej młodość. Wiesiek, marzący o synu, też nie pałał do córki uczuciem.

Kacper stał się „oczkiem w głowie”. Planowany, wyczekany. Dla niego urządzili pokój – Kingę przesiedlili do salonu. Gdy protestowała, ojciec ucinał:

– Jesteś już duża, prześpisz się na kanapie! Dziecku trzeba osobnej przestrzeni. Nasz pokój i tak za ciasny na łóżeczko.

– Nie marudź – dodawała Ola. – Powinnaś się cieszyć. Ja nie miałam rodzeństwa! A ty niedługo będziesz miała z kim się bawić. No, Kinga, przepakuj swoje książki. Poza tym połowę tych gratów i tak wyrzucisz – miejsca brak.

***

Gdy Kacper przyszedł na świat, Kinga straciła resztkę dzieciństwa. Rodzice uznali, iż córka jest wystarczająco dorosła, by pełnić rolę niani. Gdy niemowlę płakało nocą, z sypialni rozlegało się:

– Nie słyszysz, iż dziecko się darzy? Idź podaj butelkę, sprawdź pieluchę!

Kinga wstawała, a po szkieniu biegała między przedszkolem a domem. Ola, na „drugim macierzyńskim”, oddawała się pielęgnacji paznokci i serialom.

Teresa Stefaniak, odwiedzając syna, nie kryła oburzenia:

– Ola, jak możesz zwalać opiekę nad niemowlakiem na dziesięciolatkę? Co ona tam ogarnie?!

– Nie dramatyzuj – machała ręką synowa. – Niech się uczy. Kiedyś sama będzie matką. A ja ledwie zipię! Wiesiek w pracy, wieczorem pobawi się z synkiem pół godziny i już śpi przed telewizorem.

– Ależ ty jej odbierasz dzieciństwo! – Babcia zaciskała wargi. – Powinnaś z koleżankami w lalki się bawić, nie niańczyć!

– Czasy się zmieniły, Tereso. Poza tym Kacper to jej rodzeństwo. Starsza musi pomagać!

***

Gdy Kinga skończyła trzynaście lat, nienawiść do brata sięgnęła zenitu. Chłopak, bystry i złośliwy, gwałtownie pojął, iż każdą psotę może zwalić na siostrę.

– Znalazłam skorupy w śmietniku! – Ola wrzeszczała wieczorami. – Zbiłaś szklankę?!

– To Kacper! – Kinga zaciskała pięści. – Celowo strącił, bo nie dałam mu cukierków.

– Ty mu rozkazujesz? – Wiesiek stawał po stronie syna. – To nie twoje pieniądze! Niech je!

– Mama kazała, żeby najpierw zjadł zupę!

– Gapą jesteś! – Ola rzucała się do szafki po pas. – A jakby się skaleczył? Dzisiaj żadnych koleżanek! Zostaniesz i będziesz uczyć Kacpra literek. Pani w przedszkolu mówi, iż najsłabszy w grupie! Inni do pięciu liczą, a on nie. Twoja wina!

Kryzys nastąpił, gdy Kinga skończyła szesnaście lat. Rodzice postanowili oddać Reksia – kundelka, którego dziewczyna przygarnęła jako szczeniaka.

– Jutro ma go nie być! Kacper zaczyna kichać – pewnie alergia na sierść!

– Nie oddam Reksia! – Kinga zatrzasnęła drzwi do pokoju. – To jedyna istota, która mnie kocha!

– Kto cię pyta? – Wiesiek wzruszył ramionki. – I tak za długo znosiliśmy tego kundla. Dawno powinien wylądować w schronisku.

– Zostaje ze mną! – dziewczyna przywarła do psa. – Nienawidzę was razem z tym waszym Kacprem! Zniszczył mi życie! Kiedy koleżanki bawiły się na podwórku, ja tłukłam z wózkiem po parku, a ty, mamo, spałaś! Gdy oni uczyli się do egzaminów, ja biegałam między szkołą a przedszkolem! Dość! Wyprowadzam się do babci!

***

Teresa przyjęła wnuczkę z otwartymi ramionami. W jej mieszkaniu Kinga po raz pierwszy od lat odetchnęła – nikt nie zmuszał jej do zabaw z bratem, nie karał za cudze winy. Ola dała córce miesiąc „urlopu”, po czym zadzwoniła:

– Natychmiast wracaj! Odpoczęłaś? Kacpra nie ma kto odebrać ze szkoły!

– A ja tu jakiś kurier? – Kinga parsknęła. – Twój syn – twoja sprawa. Ja mam technikum, projekty! U babci wreszcie mogę się uczyć.

– Wiesiek po ciebie przyjedzie! – syknęła Ola. – Sprowadzi cię siłą!

Teresa wyrwała wnuczce słuchawkę:

– Ola, nie waż się! – głos babci zadrżał. – Dziewczyna już wam służyła jak niewolnica! Kacper ma siedem lat – niech sam wraca. Albo nająć opiekunkę! Kinga zostaje u mnie. I Wiesiowi tak powiedz!

***

Rodzice w końcu wynajęli nianię. Kinga nie czuła wyrzutów sumienia. Kacper był ich dzieckiem – nie jej. Babcia, podając herbatę, szeptała: – Czasem rodzice zapominają, iż starsze dziecko też potrzebuje miłości. Ale ty zawsze będziesz moją księżniczką.

Za oknem Reksio merdał ogonem, a Kinga, po raz pierwszy od lat, uśmiechała się szczerze.

Idź do oryginalnego materiału