8 czerwca, wtorek Wróciłem dziś do domu około ósmej wieczorem, kompletnie wykończony po długim dyżurze w przychodni ortopedycznej na Pradze. Otwierając drzwi, poczułem się, jakbym wchodził w zupełnie obcy świat od progu dobiegł mnie dziecięcy płacz. Westchnąłem ciężko i ruszyłem do salonu. Tam na kanapie siedziała moja córka Weronika z mężem Marcinem i gapili się […]