Pomieszanie z poplątaniem
"Co budzi moją frustrację? Decyzja nauczycieli o zaprzestaniu zadawania prac domowych. Wydaje się to zgodne z aktualnymi wytycznymi, a dla uczniów brzmi jak spełnienie marzeń. Jednak to, co miało być pozytywną zmianą, w praktyce okazuje się być zupełnie czymś innym. Nauczyciele, zamiast tradycyjnych zadań domowych, zaczęli częściej organizować kartkówki, sprawdziany i testy, które wcale nie zmniejszają stresu, a wręcz go potęgują.
Co gorsza, sprawdziany, które nauczyciele zapowiadają zamiast prac domowych, często są dla dzieci bardzo obciążające. Nie tylko trzeba uczyć się na pamięć, ale też intensywnie powtarzać materiał.
Dodatkowo niektórzy nauczyciele często wykorzystują sytuację, by pokazać, iż to nie jest już 'klasyczna' szkoła, w której odrabia się zadania w domu, ale szkoła, w której 'testowanie' jest na porządku dziennym. Niestety, częste klasówki i inne formy sprawdzenia wiedzy wcale nie prowadzą do głębszego zrozumienia materiału, a raczej do tego, iż dzieci są przemęczone, zniesmaczone i zestresowane.
Szkoła to nie kołchoz, w którym uczniowie poddawani są ciągłym testom i innym cudom na kiju. To miejsce, do którego powinni przychodzić z euforią i uśmiechem na twarzy. Nauczyciele wprowadzają zmiany, które zamiast pomagać, tylko wywołują w uczniach dodatkowy stres i zamieszanie.
Jeśli zrezygnowaliśmy z prac domowych, to powinno to oznaczać, iż dzieci mają czas na odpoczynek i realizowanie innych aktywności, które są dla nich ważne. Niestety, w tej chwili często wygląda to tak, iż dzieci, zamiast relaksować się po szkole, uczą się na kolejne sprawdziany, przez co czas na odpoczynek i zabawę jest bardzo ograniczony".