Oderwany od rzeczywistości
"Piszę do was, żeby opowiedzieć wam o pewnej sytuacji, jaka miała miejsce w mojej klasie. Prowadziłam akurat lekcję, tłumaczyłam nowe zagadnienie, a większość klasy słuchała – jedni z większym, inni z mniejszym zainteresowaniem. Ale jeden uczeń wyraźnie 'odpłynął'. Siedział zamyślony, wpatrzony w przestrzeń, jakby był gdzieś daleko myślami. Zatrzymałam się na chwilę i zwróciłam mu uwagę:
'Romek, słuchasz mnie w ogóle?'.
Bez chwili zawahania spojrzał na mnie i odpowiedział:
'Tak, ale równocześnie jestem w zupełnie innym miejscu'.
'Czy ja się właśnie przesłyszałam?' – przez moment nie wiedziałam, czy dobrze zrozumiałam, czy on sobie ze mnie żartuje.
'No bo wie pani, to jest tak, iż czasem człowiek siedzi w jednym miejscu, ale myślami może być zupełnie gdzie indziej' – odpowiedział z pełną powagą.
'Na przykład ja teraz jestem nad rzeką w lesie, słyszę szum drzew i patrzę sobie na wodę' – wypalił.
Klasa, rzecz jasna, zaczęła chichotać, a ja przez chwilę analizowałam, jak w ogóle powinnam na to zareagować.
Granica między kreatywnością a bezczelnością
Nie da się ukryć, iż to było zwykłe wymigiwanie się od słuchania. To chyba najoryginalniejsza wymówka, jaką kiedykolwiek słyszałam. Z jednej strony doceniam kreatywność Romka. Nie powiedział 'nudzi mnie to', nie przewrócił oczami. On stworzył całą opowieść o swojej wyobrażonej podróży. Ale z drugiej strony – czy to znaczy, iż moje lekcje są aż tak mało angażujące, iż uczniowie wolą uciekać w świat marzeń?
Wzięłam głęboki oddech i postanowiłam nie wdawać się w dyskusję o sile wyobraźni.
'Rozumiem, iż twoje myśli właśnie odpoczywają nad rzeką' – powiedziałam.
'Ale może na chwilę wrócą jednak do klasy, żebyś potem nie miał problemów z kartkówką?' – dodałam.
Uczeń się uśmiechnął, klasa znów się roześmiała, a ja wróciłam do lekcji, mając nadzieję, iż choć część jego 'wędrujących myśli' zostanie na miejscu. I tak oto kolejny dzień w szkole przyniósł kolejną historię, którą zapamiętam na długo".
(Imiona bohaterów zostały zmienione).