Nie bez powodu istnieje powiedzenie: „Bóg daje dziecko, to On się nim też opiekuje”.

newskey24.com 7 godzin temu

Sama dorastałam w domu dziecka moi rodzice zmarli, nie miałam żadnych bliskich, więc zostałam umieszczona w sierocińcu. Gdy tylko skończyłam osiemnaście lat, wyprowadziłam się i od razu poszłam do pracy. Nie było mnie stać na dalszą naukę. Byłam zawsze pracowita i nigdy nie bałam się żadnego zajęcia. Wtedy poznałam Roberta, zakochaliśmy się w sobie i zaczęliśmy razem mieszkać. Układało nam się dobrze, nie kłóciliśmy się, wspieraliśmy się wzajemnie.

Jednak on nigdy nie chciał wziąć ze mną ślubu, a ja marzyłam o prawdziwej rodzinie, której nigdy nie miałam. Po czterech latach wspólnego życia zaszłam w ciążę. Mój partner, gdy się o tym dowiedział, uciekł. Zostawił tylko liścik, w którym napisał, iż nie chce mieć teraz dzieci i iż jego rodzice przeleją mi pieniądze, abym pozbyła się problemu.

Rzeczywiście, przysłali pieniądze, ale wiedziałam, iż nigdy nie skrzywdzę swojego dziecka. Choćby nie wiem, jak ciężko miało być, zamierzałam pracować i próbować przetrwać.

Pewnego dnia sąsiadka zobaczyła mnie z brzuchem i powiedziała:

A nie mówiłam, nie mówiłam, iż z chłopakiem można zamieszkać dopiero po ślubie! I co teraz zrobisz? Co teraz poczniesz? Sama, samotna matka.

Bardzo zabolały mnie te słowa. Nieraz pozwalała sobie na złośliwe uwagi.

Potem było naprawdę ciężko w czasie ciąży musiałam pracować znacznie więcej niż dawniej. Dobrze chociaż, iż kierownik rozumiał moją sytuację i choćby dał mi parę złotych więcej. Nie przypuszczałam jednak, iż z czasem zaczną pomagać mi zupełnie obcy ludzie.

Pewnego popołudnia siedziałam w mieszkaniu, kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi. Stała tam kobieta z torbą. Okazało się, iż sąsiadka poprosiła innych o wsparcie, każdy miał przynieść coś od siebie. Matki z całego bloku przyniosły mi stertę ubrań, zabawek i różnych drobiazgów. Potem zaczęły choćby przychodzić pieniądze okazało się, iż starszy pan, który sprzątał nasze podwórko, też postanowił nas z synem wesprzeć.

Nigdy bym nie przypuszczała, iż kiedy będę w największej potrzebie, właśnie nieznajomi mi pomogą. Dzięki Bogu, choćby właścicielka mieszkania zaczęła żądać ode mnie mniejszego czynszu. Tak, dzięki wsparciu tylu ludzi udało mi się urodzić i potem wychować dziecko. Mój syn dorastał otoczony troską całego bloku.

Po wielu latach ojciec nagle zapragnął zobaczyć syna. Nie ułożył sobie życia jego matka i ojciec także zaczęli się interesować wnukiem. Nie wiem, czy powinnam teraz na to pozwolić…

Idź do oryginalnego materiału