Nie chcę być twoją mamusią – czy to początek wojny płci?

ohme.pl 13 godzin temu

To nie jest prosta wojna płci, ale zderzenie starych wzorców z nowymi oczekiwaniami. Coraz więcej kobiet nie chce już pełnić w związku roli opiekunki, a coraz więcej mężczyzn gubi się między tradycyjnym modelem męskości a wymaganiami współczesnego partnerstwa. Dr Mateusz Grzesiak, psycholog i wykładowca Akademii WSB, mówi o emocjonalnym macierzyństwie, kryzysie relacji i o tym, dlaczego dziś obie strony muszą na nowo nauczyć się dojrzałej bliskości.

Skąd bierze się bunt kobiet wobec opiekowania się partnerem?

Bunt części kobiet wobec roli opiekunki wynika zarówno ze wzrostu świadomości, jak i ze zmiany warunków społecznych, ale nie może być analizowany jednostronnie, ponieważ relacja jest układem współzależnym, a nie zbiorem niezależnych zachowań jednej płci. Kobiety coraz częściej są samodzielne finansowo, edukacyjnie i psychologicznie, więc mniej potrzebują relacji jako struktury przetrwania, a bardziej jako przestrzeni partnerstwa. Równolegle jednak część mężczyzn buntuje się wobec modelu kobiecości, który postrzegają jako roszczeniowy, egocentryczny i oderwany od odpowiedzialności, czyli wobec obrazu „księżniczki”, która zakłada, iż nie ma wad i zasługuje na najlepsze bez konieczności pracy nad sobą i relacją. Oznacza to, iż po obu stronach dochodzi do odrzucenia wcześniejszych ról, które były asymetryczne i obciążały jedną stronę kosztem drugiej. Jednocześnie część mężczyzn rzeczywiście nie została przygotowana do dojrzałego funkcjonowania emocjonalnego i relacyjnego, ale ten stan nie jest wyłącznie ich indywidualną cechą, tylko efektem wychowania, kultury i wcześniejszych układów rodzinnych. Kobiecy bunt jest więc reakcją na przeciążenie, a męski bunt reakcją na poczucie niesprawiedliwości i deprecjacji. Problem ma charakter systemowy i wynika z niedopasowania oczekiwań obu stron do realnych kompetencji i wzorców, które zostały im przekazane.

Czy kryzys męskości jest realny?

Jest realny, ale nie w uproszczonym sensie medialnym, który sprowadza go do tezy o „gorszych mężczyznach”. W rzeczywistości mamy do czynienia z kryzysem przejścia między modelami, w którym tradycyjna męskość przestała być wystarczająca, a nowa nie została jeszcze jasno zdefiniowana i społecznie wdrożona.

Dawniej mężczyzna był oceniany głównie przez pryzmat zarabiania, siły i pozycji, dziś oczekuje się od niego również kompetencji emocjonalnych, komunikacyjnych, ojcowskich i partnerskich. Równolegle jednak istnieje kryzys modelu kobiecości, ponieważ mężczyźni coraz częściej nie identyfikują się ani z obrazem kobiety całkowicie poświęcającej się i funkcjonującej w roli cierpiętnicy, ani z obrazem kobiety skrajnie roszczeniowej, skoncentrowanej wyłącznie na sobie i własnych oczekiwaniach. To oznacza, iż obie płcie funkcjonują w przestrzeni, w której stare wzorce zostały zakwestionowane, a nowe nie zostały jeszcze stabilnie zbudowane. Kryzys męskości jest więc częścią szerszego kryzysu kulturowego, który dotyczy całego systemu relacji.

Czym jest emocjonalne macierzyństwo w relacji?

Jest to układ, w którym jedna strona, najczęściej kobieta, przejmuje funkcję regulacyjną wobec partnera, ale nie wynika to wyłącznie z niedojrzałości mężczyzny, tylko często z komplementarnego wzorca obu stron. Kobieta, która została wychowana do roli opiekunki, może nieświadomie wchodzić w relacje, w których przejmuje kontrolę, organizuje, zarządza i reguluje emocje partnera, a następnie doświadcza przeciążenia i frustracji. W tym samym czasie mężczyzna może wchodzić w rolę bardziej reaktywną i zależną, co wzmacnia ten układ. W praktyce prowadzi to do sytuacji, w której kobieta najpierw tworzy relację opartą na opiece, a następnie zaczyna odczuwać do partnera spadek atrakcyjności i szacunku, ponieważ postrzega go jako niesamodzielnego. Ten mechanizm bywa opisywany jako „kastracja psychologiczna”, ponieważ mężczyzna traci sprawczość, a kobieta traci partnera i zostaje z kimś, kogo sama ustawiła w roli dziecka. Nie jest to zdrowa bliskość, tylko utrwalony wzorzec zależności.

Czy problem zaczyna się w dzieciństwie?

Bardzo często tak, ale dotyczy to obu płci, a nie wyłącznie chłopców. Część chłopców jest wychowywana w sposób, który ogranicza ich rozwój emocjonalny i odpowiedzialność relacyjną, ponieważ z jednej strony słyszą, iż mają być silni i samodzielni, a z drugiej nie są uczeni praktycznych kompetencji emocjonalnych i relacyjnych. Jednocześnie część dziewczynek jest wychowywana do roli opiekunki, która ma rozumieć, dbać, wspierać i przejmować odpowiedzialność za relację. W wielu domach funkcjonuje też model dominującej matki i uległego ojca, co prowadzi do internalizacji wzorca, w którym kobieta kontroluje, a mężczyzna się dostosowuje. W dorosłości te wzorce spotykają się i wzajemnie wzmacniają, tworząc układ, w którym jedna strona przejmuje nadmiar odpowiedzialności, a druga jej nie rozwija. To nie jest efekt natury, tylko procesu socjalizacji po obu stronach.

Czy hasło „chcę partnera, nie kolejnego dziecka” oznacza redefinicję ról?

Tak, ale redefinicja ta dotyczy obu stron, a nie tylko mężczyzn. Kobiety coraz częściej nie chcą relacji, w której pełnią funkcję opiekunki, natomiast mężczyźni coraz częściej nie chcą relacji, w której kobieta funkcjonuje jak „córeczka”, reagująca emocjonalnie, roszczeniowo i przerzucająca odpowiedzialność za regulację siebie na partnera. Oznacza to, iż obie strony przesuwają standard w kierunku partnerstwa, które opiera się na wzajemnej odpowiedzialności, dojrzałości emocjonalnej i współtworzeniu relacji. Jest to zmiana adaptacyjna, ale wymaga nowych kompetencji po obu stronach, ponieważ relacja partnerska nie może być oparta na asymetrii dorosły–dziecko w żadnym kierunku.

Dlaczego część mężczyzn reaguje zagubieniem albo defensywnością?

Reakcje te nie są wyłącznie wynikiem braku kompetencji, ale również odpowiedzią na sposób, w jaki prowadzona jest narracja społeczna. o ile dominującym przekazem jest komunikat o kryzysie męskości, niedojrzałości i problemowości mężczyzn, to naturalną reakcją części z nich jest defensywność, wycofanie lub opór. Dodatkowo mężczyźni funkcjonują w sytuacji sprzecznych oczekiwań, w których mają jednocześnie spełniać tradycyjne i nowoczesne role, bez jasnych narzędzi, jak to zrobić. Reakcja obronna jest więc częściowo odpowiedzią na presję i deprecjację, a częściowo efektem braku spójnych wzorców. Analogicznie kobiety reagują atakiem i stawianiem granic, ponieważ doświadczają przeciążenia i niespełnienia oczekiwań. Obie reakcje są elementem tego samego procesu napięcia systemowego.

Jak dziś mógłby wyglądać dojrzały model męskości?
Dojrzałość nie jest kategorią płciową, tylko funkcjonalną, dlatego dotyczy w równym stopniu kobiet i mężczyzn. Dojrzała osoba potrafi regulować emocje, brać odpowiedzialność za swoje decyzje, komunikować potrzeby i respektować granice, nie delegując swojego życia wewnętrznego na partnera. Różnica między dojrzałym partnerem a niedojrzałym polega na poziomie sprawczości i odpowiedzialności, a nie na płci.
W praktyce oznacza to konkretne zachowania. Dojrzały człowiek mówi wprost, co czuje, tworzy poczucie bezpieczeństwa i komunikuje się precyzyjnie. Potrafi prosić o pomoc, ale nie uzależnia się od niej. Zauważa i zmienia swoje zachowania, nie wypiera emocji i nie potrzebuje dominować. Można na nim polegać, ponieważ jest spójny i odpowiedzialny. Szanuje granice, potrafi iść na kompromis i szuka porozumienia zamiast racji. Reaguje na teraźniejszość, a nie na przeszłe schematy. Przeprasza, bierze odpowiedzialność zamiast szukać winy, jest empatyczny i obecny. Nie działa przez stereotypy, tylko przez świadomość. Nie bierze wszystkiego do siebie, rozumie mechanizmy projekcji i odnosi się do faktów. Pracuje nad sobą, jest zdyscyplinowany, potrafi okazywać uczucia i je przyjmować.To jest model człowieka zdolnego do partnerstwa, a nie do relacji opartej na zależności lub obsłudze emocjonalnej.


Czy lęk przed emocjonalnym macierzyństwem to zdrowa granica?
Tak, jeżeli jest rozumiany jako świadomość, iż relacja nie powinna być oparta na chronicznej nierównowadze odpowiedzialności. Jednocześnie każda płeć powinna stawiać granice i nie brać odpowiedzialności za funkcjonowanie drugiej osoby. Relacja zawsze zawiera element wzajemnego wsparcia i przejściowej asymetrii, ponieważ ludzie przechodzą przez trudne okresy, ale problem zaczyna się wtedy, gdy jedna strona stale pełni funkcję opiekuna, a druga z niej korzysta bez rozwoju. Zdrowa granica polega na rozróżnieniu między chwilową potrzebą wsparcia a utrwalonym wzorcem zależności i niedojrzałości.

dr Mateusz Grzesiak
Idź do oryginalnego materiału