„Nie chciałbyś mieć córki? Mogę być twoją córką, jeżeli tylko chcesz.” Dziewczyna przyszła sama do naszej rodziny

newsempire24.com 3 godzin temu

Moja historia wydarza się piętnaście lat temu. Dziewczynka z domu dziecka patrzy na mnie swoimi zielonymi oczami przez dłuższą chwilę, po czym nagle pyta:
Ma Pani córkę?
Nie, odpowiadam zaskoczona.

Wzdycha cicho i mówi smutno:
A nie chciałaby Pani mieć?
Zanim zdołam odpowiedzieć, odzywa się ponownie:
Mogę być Pani córką. Oczywiście, jeżeli Pani by chciała

Myśli zaczynają mi krążyć po głowie. Mam syna, który ma teraz dwadzieścia lat. Nie potrzebuję drugiego dziecka. Ale jej słowa: Córka się przyda, i te wielkie oczy Coś mnie w niej zauroczyło.

Zawsze marzyłam o córce. Chciałam mieć własną księżniczkę, kupować jej sukienki, spinki do włosów, lalki, malować się razem, bawić się w dziewczęce gry. Ale urodziłam tylko syna i nie miałam odwagi zdecydować się na kolejne dziecko. Myślałam: jestem teraz dojrzałą kobietą, nie dam rady wychować dziewczynki, prawda? Zwłaszcza będąc już mamą.
Oczywiście, iż chcę! mówię, a ona rzuca mi się na szyję, jakbyśmy były rodziną od zawsze.

W tym uścisku zawarła całą miłość, jaką gromadziła przez te wszystkie lata spędzone w domu dziecka. Zuzanna tak miała na imię miała wtedy pięć lat. Trafiła do domu dziecka, gdy była malutka, miała półtora roku. Jej rodzice zginęli w wypadku samochodowym, w którym straciło życie siedem osób. Od tamtego czasu Zuzia marzy o rodzinie, ale tak jak w wielu domach dziecka, musiała długo czekać na swoją kolej.

Nie potraficie sobie wyobrazić, jak bardzo była szczęśliwa, kiedy zyskała nowe ciocie, wujków i kuzynostwo. Nauczyła się ich wszystkich imion i bardzo się starała, by każdy czuł się dla niej ważny. Wszyscy ją pokochali, bo była niezwykle czuła i serdeczna. Mój mąż początkowo był sceptyczny wobec mojego pomysłu, ale wystarczyło kilka chwil z Zuzią, żeby zupełnie zmienił zdanie. Od razu zaczęła mówić do nas mamo i tato i mój mąż choćby myśli nie miał, żeby się z nią rozstawać.

Zuzia gwałtownie zaaklimatyzowała się w nowym domu, świetnie radziła sobie w szkole i dogadywała się z rówieśnikami. Gdy poszła do pierwszej klasy, wszyscy zwrócili uwagę na jej mądrość i logiczne myślenie. Ostatnio Zuzia odkryła nową pasję pisze wiersze. Stała się ulubienicą całej rodziny. Dzisiaj codziennie dziękuję losowi, iż wtedy odwiedziłam ten dom dziecka w Warszawie i iż los postawił Zuzannę na mojej drodze.

Idź do oryginalnego materiału