Życie matki nie zawsze jest usłane różami. Praca, obowiązki domowe i wychowanie dzieci potrafią pochłonąć cały czas oraz energię. Codzienność wielu mam to nieustanne godzenie ról, presja i zmęczenie, o którym rzadko mówi się głośno.
REKLAMA
Zobacz wideo Lepszy urlop macierzyński niż żłobek za rogiem
Do naszej redakcji odezwała się pani Iza, która nie kryje żalu do dziadków swoich dzieci. Jak przyznaje, najbardziej boli ją brak realnego wsparcia.
- Teściowie mieszkają za granicą, to wiadomo, iż nie mogę na nich liczyć. Moi rodzice mają domek 17 km od nas, ale też szczególnie nie rwą się do pomocy. Są już na emeryturze, więc teoretycznie mają więcej czasu, ale w rzeczywistości bywa różnie. Córki ze szkoły nie chcą odbierać, bo twierdzą, iż te 17 km to jednak za daleko, by tak codziennie jeździć i lepiej, żeby poczekała na nas w świetlicy. Kiedy chcieliśmy pojechać w weekend tylko we dwoje, to usłyszeliśmy, iż to nie do pomyślenia, żeby 8-letnie dziecko zostawiać samo. My nie chcieliśmy jej zostawić samej, tylko oczywiście u nich - opowiada kobieta.
Dodaje: I tak jest niemalże za każdym razem. Gdy o coś proszę, to odbijam się jak od ściany. Fakt, kiedy już się z wnuczką spotkają, to są zaangażowani, nie mogę im tu niczego zarzucić. Ale, iż się widują rzadko, no to już inna sprawa - wyznaje.
"Jest mi z tego powodu przykro"
Coraz więcej rodziców przyznaje, iż model zaangażowanych dziadków nie zawsze ma odzwierciedlenie w rzeczywistości. Na facebookowej grupie dla kobiet @MamyMamom pojawił się wpis mamy dwójki dzieci, która również opisała swoje zmęczenie i poczucie osamotnienia. Kobieta przyznaje, iż łączy pracę na pełen etat z opieką nad dziećmi. Pisze o ciągłym zmęczeniu, smutku i frustracji. Jak podkreśla, nie może liczyć na pomoc ani swoich rodziców, ani teściów, choć ci mieszkają niedaleko.
"Pracuję na cały etat - dzieci, dom, szkoła wszystko na mojej głowie. Jestem zmęczona i chodzę smutna, zła, przemęczona. Starsza córka ma 7 lat, młodsza za chwilę dwa. Nie mamy pomocy wcale, moi rodzice, alkoholicy nieporadni życiowo, mieszkają od nas osiem km, teściowie mieszkają w tym samym mieście, mamy do siebie 20 minut. W ogóle nie interesują się wnuczkami, jest mi z tego powodu przykro". Kobieta dodaje, iż z teściami widuje się raz lub dwa razy w miesiącu. "Pojedziemy do nich, a oni w ogóle nie zwracają uwagi na wnuczki".
Chrzest młodszej córki, a teściowa tylko do zdjęcia wzięła na ręce na minutę i oddała, zero zabawy, a o wzięciu na spacer nie mówię
- opisuje internautka.
Kobieta wspomina, iż w tym samym mieście mieszka druga synowa teściów, która może liczyć na ogromne wsparcie swojej mamy. Dziadkowie aktywnie angażują się w życie jej dzieci, pomagają w codziennych obowiązkach i opiece. Autorka wpisu nie ukrywa, iż zazdrości tej relacji.
"Jak teściowa potrzebuje pomocy, to przychodzi do mnie i męża"
"Myślicie, iż teściowa tego nie widzi, iż może też mam ciężko, iż może by mi pomóc przy dzieciach. Ogólnie pracuję, w domu zawsze czysto, ugotowane, staram się, ale nikt nie wie, ile mnie to kosztuje. A jak teściowa potrzebuje pomocy, to przychodzi do mnie i męża" - podkreśla.
Pod wpisem pojawiło się wiele komentarzy. Część internautek okazała autorce wsparcie i zrozumienie, inne zwracały uwagę na samodzielność i konieczność budowania własnych rozwiązań.
Jedna z osób napisała: "Powinnaś być z siebie dumna, iż sama ogarniasz dzieci i dom. To jest ogromna siła i odwaga z twojej strony. (...) Rozumiem, jesteś zmęczona po prostu obowiązkami (...). Nie ma się czego wstydzić, też masz prawo do bycia zmęczoną, ale nie oczekuj, iż babcia czy teściowa zajmą się dziećmi, bo to nie ich dzieci".
Inna internautka zwróciła uwagę, iż relacje rodzinne buduje się latami.
Relacje z teściową wypracowywałaś co najmniej 8 lat, może tamta lepiej zadbała o lepszy kontakt, zanim się dzieci urodziły. Nad relacjami się pracuje latami. Zdecydowanie masz wiele do przepracowania i relacja z teściową nie zmieni się od ręki, a może choćby nigdy. Ale najlepsze co możesz zrobić, to nie oglądać się na innych i układać życie pod siebie. Zadbaj o siebie i tyle
- wyznała.
Pojawiły się też bardziej stanowcze opinie. "Jak teściowie następnym razem poproszą was o pomoc, to zwyczajnie powiedz: 'Przepraszam, ale dla naszych dzieci nie macie czasu'. Oboje pracujemy i jesteśmy zmęczeni, poproś kogoś, kto nie ma tylu obowiązków. A co do pomocy przy dzieciach, powiedz teściom, iż nie muszą lubić ciebie, ale wnuki już tak i wypadałoby czasem je odwiedzić czy się z nimi pobawić. Chyba iż wolą, żeby za jakiś czas dzieci same zauważyły, jak ich traktują, a wtedy różnie mogą reagować".
Psycholożka: warto poszukać innych źródeł wsparcia
O to co zrobić, gdy dziadkowie nie angażują się w pomoc przy wnukach, zapytaliśmy psycholożkę Katarzynę Kaczmarek.
- Brak zaangażowania dziadków w opiekę nad wnukami może być rozczarowujący, ale warto pamiętać, iż ich rola nie musi sprowadzać się do opieki nad wnukami. Wiele zależy od ich zdrowia, pracy czy własnych potrzeb, dlatego pierwszym krokiem powinna być spokojna, otwarta rozmowa o oczekiwaniach i możliwościach. Zamiast zakładać złą wolę, lepiej wprost i konkretnie poprosić o określoną formę wsparcia (np. odbiór z przedszkola raz w tygodniu), dając jednocześnie przestrzeń na odmowę bez poczucia winy. jeżeli mimo próśb pomoc jest minimalna, warto poszukać innych źródeł wsparcia. Dziadkowie mogą być ważni emocjonalnie choćby wtedy, gdy nie są dostępni na co dzień - podkreśla ekspertka.
A Ty możesz liczyć na pomoc dziadków? Napisz na adres: klaudia.kierzkowska@grupagazeta.pl. Gwarantujemy anonimowość.











