Nie mogłem po prostu odejść

newsempire24.com 6 godzin temu

Mimo sprzeciwu matki, Jadwiga i Jan wciąż decydują się na ślub.

Córeczko, ten mężczyzna nie jest tym, czego potrzebujesz, krzyczy Helena Leontynowa. Twój Janek był wychowywany przez babcię, nie ma rodziców, pracuje w jakimś warsztacie samochodowym po prostu pracownik.

Mamo, Janek nie jest winny, iż jego rodzice zginęli, gdy był mały odpowiada Jadwiga. On skończył technikum, ma ręce do roboty i potrafi wszystko naprawić.

Co on potrafi? kontynuuje matka. Rąbać się w metal, a nie w pracę. Jak wyżywicie się z jego pensji? Ty dopiero w czwartej klasie liceum, a ja chcę, żebyś skończyła studia. Bez naszej pomocy nie przeżyjecie.

Jadwiga znosi te ataki, chociaż Jan nie słyszy ich w pracy, a Helena nieprzerwanie robi wszystko, by wprowadzić podziały między młodymi. Nie lubi synowej.

Jan jest poważnym facetem, po służbie wojskowej, kocha Jadwigę, ona nie wyobraża sobie życia bez niego. Przed ślubem namawia ją:

Zamieszkajmy u mojej babci, mamy dwupokojowe mieszkanie, nie tak wielkie jak wasze czteropokojowe Jan wie, iż matka Jadwigi nie może go znieść, ale ojciec od razu znalazł z nim wspólny język. W domu panuje jednak twarda Helena.

Kiedy Helena coś postanowi, dąży do spełnienia tego po każej cenie. Jadwiga o tym wie, dlatego mocno stawia na własne decyzje, nie słuchając matki. Helena nie cierpi jej samodzielności, ale rozumie, iż pewne cechy odziedziczyła po niej.

Jadwiga wie, iż Jan nie znosi jej matki, ale namawia męża, by przynajmniej na jakiś czas zamieszkał z jej rodzicami.

Janek, ja wciąż studiuję, a ty pracujesz, nie damy rady na jedną wypłatę, mama zawsze pomoże.

Dobrze, zobaczymy zgadza się Jan.

Kiedy Jan dostaje wypłatę, wchodzi do marketu po jedzenie. Jadwiga jeszcze nie wróciła z zajęć. Helena spotyka go przy drzwiach i wykrzykuje:

Kto ci kazał to kupować?

Sam zdecydowałem odpowiada spokojnie Jan. Jadwiga lubi ten ser, a to Helena przerywa mu.

Ty nie masz tu nic do roboty, nie mam cię w tej rodzinie. Toleruję cię tylko dla córki, która znalazła takiego faceta rzuca się z wrogością. Jan jest zszokowany.

Pani Leontynowa, dlaczego mnie obraża? Rozmawiamy z szacunkiem

Spójrz na niego, będzie cię jeszcze uczyć. Słuchaj uważnie: całą wypłatę, którą dostaniesz, oddajesz mi. Będę zarządzać pieniędzmi i kupować jedzenie. Zrozumiałeś?

Dlaczego mam oddać pensję? To nasza rodzina!

Nie macie rodziny, więc daj pieniądze.

Nie, zarobiłem je i oddam żonie.

Wychodź z mojego mieszkania natychmiast. Nie chcę cię widzieć.

Jan odchodzi. Trzy dni mija bez wieści od niego. Jadwiga czeka, ale nie odważa się go odwiedzić, choć wie, iż odszedł nie bez powodu. Wie, iż jest w ciąży.

Nie dzwoni, pewnie u babci Anny myśli.

Helena krótko tłumaczy przyczynę wyjścia, przedstawiając Jana jako obrażającego ją. Nie wspomina, iż żądała od niego pieniędzy i wyrzuciła go z mieszkania.

Mamo, mówisz prawdę? pyta podejrzliwie Jadwiga. Jan nie mógł mnie po prostu zostawić.

Córeczko, nie wątpisz w moją szczerość, nie mam po co cię okłamywać.

Czwartego dnia Jadwiga wyrusza do babci Jana, bo telefon nie odpowiada.

Jadę do Jana informuje matkę.

Dokąd?

Do niego, pewnie u babci.

jeżeli nie pojawił się, nie jesteś mu potrzebna.

To nieprawda, nie mógł po prostu odejść Nie wiem, co między wami się stało, ale coś mi nie mówisz.

Oczywiście, Janek jest dla ciebie najważniejszy, a matce nie obchodzi cię nic. Wydaję pieniądze i energię na was, a wy jesteście niewdzięczni.

Mamo, nie o to chodzi. Dziękuję za wsparcie materialne, ale wiem, iż nie możesz go znieść. Zawsze go krytykujesz, jest ci obca.

Jadwiga chwyta torebkę i kurtkę, wychodzi z mieszkania, myśląc, co powiedzieć mężowi.

Nie zachowuj się jak obrażone dziecko. Niezależnie od tego, co matka powie, nie reaguj impulsywnie. On jest dorosłym człowiekiem, trzeba zachować spokój rozważa. Nie mogę stać między dwoma ogniami. Muszę skończyć studia i dotrzeć do domu Jana.

Uważa, iż Jan odszedł z powodu kolejnej uwagi matki. Teraz czeka, aż przyjdzie po niego. Postanawia najpierw wszystko wyjaśnić, a potem wybaczyć.

W drzwiach otwiera się babcia Anna z przygnębionym wyrazem twarzy, wpuściła Jadwigę do mieszkania i macha ręką. Jan siedzi przy stole kuchennym, przed nim otwarta butelka wódki. Jadwiga nie może uwierzyć Jan nigdy nie pił, ani nie palił.

Jan zdaje się nie być zaskoczony, chociaż nie jest pijany, wypił tylko trochę, skinął na krzesło naprzeciw. Jadwiga siada naprzeciw i patrzy mu w oczy. Wszystkie przygotowane słowa ulatują jej z ust, serce ściska żal.

Co mogła powiedzieć matka, iż Jan otworzył wódkę? myśli, po czym cicho mówi:

Jan, wracajmy do domu.

Nie odpowiada głośno.

Dlaczego?

Nie chcę żyć z twoją matką Nie mogę działać bez jej wskazówek. Kontroluje każdy mój ruch, radzi, jak jeść, jak rozmawiać, co nosić. Zaraz doradzi, jak oddychać A już chce, żebym oddawał jej wszystkie zarobki, a ja tego nie zamierzam. Mamy własną rodzinę.

A więc o to chodzi szepcze Jadwiga.

Zdała sobie sprawę, iż matka ukrywała przed nią część kłótni.

Co teraz zrobimy?

Nie wiem szczerze przyznaje Jan. Może zostaniemy u babci.

Potrzebujemy pieniędzy, niedługo będzie dziecko, a dla malucha trzeba wiele

Pracuję i dostaję dobrą pensję, mogę pracować po dziesięć godzin, może choćby więcej.

Nie rozumiesz, przy moich studiach i twojej pracy nie zadbamy o dziecko. Trzeba kupować jedzenie, gotować Nie chcę porzucać studiów, zostało już niewiele. Może wrócimy do moich rodziców, dopóki nie przyjdzie dziecko i nie pójdzie do przedszkola, a ja znajdę pracę.

Nie, nie wrócę do teściowej stanowczo mówi Jan.

Może po prostu się rozwiedziemy? wybucha Jadwiga, przerażona własnymi słowami.

jeżeli nie chcesz żyć ze mną, nie potrafisz zrezygnować z pomocy rodziców i być samodzielna, to rozwód może być jedyną opcją odpowiada chłopak ostro.

Jadwiga wstaje i chce wybiec na korytarz, ale powstrzymuje ją babcia Anna.

Usiądź, Karyś, uspokój się Przepraszam, iż podsłuchałam waszą rozmowę, ale wiem, iż tak to się skończy. Pomogę ci. Nie musisz rezygnować ze studiów, mam siłę nie mam tak dużo pieniędzy, jakie mają twoi rodzice, tylko jedną emeryturę, ale podzielę się z wami. Nie potrzebuję wiele. Zajmę się gotowaniem i opieką nad wnuczkiem, obiecuję. Proszę, zapomnij o rozwodzie. Przeprowadź się do nas.

Jadwiga przyjmuje propozycję. Myślała już o tym, iż wsparcie rodziców ułatwiłoby życie, ale dla ukochanego męża jest gotowa zrezygnować z wygody. Własna rodzina, Jan i nienarodzone dziecko stają się dla niej najważniejsze.

Jan patrzy na żonę napięty, wyczuwa, iż Jadwiga rozważa ofertę babci. W końcu uśmiecha się, gdy ona mówi:

Dobrze, zgadzam się, nie odchodź, Janek.

Jan podskakuje i przytula ją, całując. Babcia też się uśmiecha, oddaje znak krzyża i w duchu odmawia.

Jadwiga musi znosić naciski matki, pakując rzeczy, by wyjechać do Jana. Stoi na klatce schodowej, słysząc wyzwiska teściowej:

Umrzesz z Janem z głodu, będziecie w biedzie, a wnuk mi niepotrzebny. Będzie taki uparty, jak jego ojciec. Odejdź, odejdź!

Jadwiga wytrąca z wrażenia słowa matki, a Jan podnosi walizki i schodzi w dół, wśród przekleństw.

Boże, to naprawdę moja matka krzyczy Jadwiga. Teraz rozumiem męża, wiem, co jej wyrządziła.

Życie Jana i Jadwigi układa się spokojnie u babci. Ona przejmuje wszystkie obowiązki domowe. Jadwiga bez problemu przechodzi ciążę i rodzi zdrowego chłopca, Antka. Babcia Anna i młodzi rodzice są w siódmym niebie. Helena Leontynowa nie utrzymuje kontaktu, wnuk nie jest jej potrzebny. Dziadek jednak potajemnie dzwoni, pyta o Antka, a Jadwiga przesyła mu zdjęcia, co go cieszy.

Gdy Antkowi skończyło się trzy lata, zaczyna przedszkole, choć babcia namawiała, iż może go trzymać. Jadwiga wraca do pracy.

Babciu, Antk ma kontaktować się z innymi dziećmi, w przedszkolu szybciej się rozwinie, a ty będziesz go odbierać, bo jest blisko mówi Jadwiga. A później odpoczywaj, bo potrzebujemy cię jeszcze, planujemy jeszcze jedną córkę śmieje się.

Idź do oryginalnego materiału