Nie odchodź, mamo. Poruszająca opowieść o polskiej rodzinie i trudnej drodze do wzajemnego zrozumienia

polregion.pl 1 dzień temu

Nie odchodź, mamo. Historia rodzinna

Polskie przysłowie mówi: Człowiek to nie orzech, nie rozgryziesz go od razu.

Ale Teresa Wiśniewska uważa, iż to bzdura przecież ona doskonale zna się na ludziach!

Jej córka, Jagoda, rok temu wyszła za mąż.

Teresa wyobrażała sobie, iż Jagoda znajdzie porządnego mężczyznę, urodzą się wnuki, a ona jako babcia będzie głową całej, wielkiej rodziny, jak to kiedyś bywało.

Olek okazał się chłopakiem niegłupim, a przy tym radził sobie finansowo i chyba był z tego bardzo dumny. Jednak zdecydowali się mieszkać osobno, Olek miał swoje mieszkanie w Warszawie i najwyraźniej wcale nie potrzebowali jej porad!

Według Teresy, Olek miał zły wpływ na Jagodę!

Taka sytuacja nijak nie pasowała do jej rodzinnych planów. Z czasem Olek coraz bardziej zaczynał ją drażnić.

Mamo, ty go nie rozumiesz. Olek wychował się w domu dziecka, sam do wszystkiego doszedł, jest silny, dobry człowiek tłumaczyła rozżalona Jagoda.

Ale Teresa tylko zaciskała usta i wypatrywała u zięcia kolejnych wad.

Coraz częściej myślała, iż Olek wcale nie jest taki miły i porządny, jak się przy niej zachowuje! Skoro ona jest matką, to jej obowiązkiem jest otworzyć oczy córce, zanim będzie za późno!

Wykształcenia żadnego, uparty, niczym się nie interesuje!

Weekendami tylko przed telewizorem, bo zmęczony po pracy, tak tłumaczy!

I z nim jej córka chce spędzić całe życie? Nie ma mowy, Jagoda kiedyś podziękuje własnej mamie.

A jak przyjdą dzieci, jej wnuki, to czego taki ojciec je nauczy?!

Słowem, Teresa Wiśniewska była bardzo rozczarowana. A i Olek, widząc nastawienie teściowej, starał się trzymać od niej z daleka.

Kontaktowali się coraz rzadziej, a Teresa w ogóle przestała ich odwiedzać.

Tata Jagody, człowiek pogodny, znając upór żony, wybrał postawę neutralną.

Aż pewnego wieczoru Jagoda zadzwoniła z wyraźnie zdenerwowanym głosem:

Mamo, nie mówiłam ci, wyjechałam służbowo na dwa dni. Olek się przeziębił na budowie, źle się czuł, wcześniej wrócił do domu. Próbuję się dodzwonić, ale nie odbiera!

Jagoda, po co mi o tym mówisz? zdenerwowała się Teresa. Przecież wy radzicie sobie sami, nas z tatą pewnie już nie potrzebujecie! Może ja się źle czuję, ale to chyba nikogo nie obchodzi! A ty dzwonisz w nocy powiedzieć mi, iż Olek chory? Czy ty rozumiesz, co robisz?

Mamusiu głos Jagody się załamał przepraszam, po prostu mi przykro, iż nie chcesz zauważyć, iż my się kochamy. Uważasz Olka za kogoś gorszego, a to nieprawda! Jak możesz myśleć, iż twoja własna córka pokocha kogoś złego? Nie wierzysz mi?

Teresa milczała.

Mamo, bardzo cię proszę, masz przecież klucz do naszego mieszkania. Wejdź do nas, proszę, mam złe przeczucia co do Olka. Proszę cię!

Dobrze, zrobię to dla ciebie zgodziła się Teresa i obudziła męża.

Nikt nie odpowiadał na dzwonek, więc Teresa otworzyła mieszkanie swoim kluczem.

W weszli z mężem ciemno, może nikogo nie ma?

Może wyszedł? rzucił mąż, ale Teresa spojrzała na niego groźnie. Przeszło na nią zdenerwowanie córki.

Gdy weszła do pokoju, zamarła z przerażenia. Olek leżał na kanapie w dziwnej pozycji, miał gorączkę!

Lekarz z pogotowia przywrócił chłopakowi przytomność:

Proszę się nie martwić, ma powikłania po przeziębieniu. Chyba za dużo pracuje? zapytał troskliwie Teresę Wiśniewską.

Tak, sporo pracuje przyznała.

Proszę monitorować temperaturę. W razie potrzeby dzwońcie zapewnił.

Olek zasnął, a Teresa Wiśniewska usiadła w fotelu, zaskoczona, iż siedzi przy łóżku znienawidzonego zięcia.

Był blady, zmierzwione włosy przyklejały mu się do czoła od potu. I nagle zrobiło jej się go żal. We śnie wyglądał młodziej, choćby łagodniej.

Mamusiu Olek wymamrotał przez sen i chwycił ją za rękę nie odchodź, mamo

Teresa osłupiała, ale nie wyciągnęła dłoni z jego uścisku.

Tak spędziła przy nim noc aż do rana.

Z samego rana zadzwoniła Jagoda:

Mamo, przepraszam, niedługo wrócę, nie jedź nigdzie, myślę, iż wszystko już w porządku.

Oczywiście, kochanie, już wszystko dobrze uśmiechnęła się Teresa. Czekamy na ciebie, wszystko u nas w porządku.

*****

Gdy na świat przyszedł pierwszy wnuk, Teresa od razu zaproponowała swoją pomoc.

Olek z wdzięcznością ucałował jej dłoń:

Widzisz, Jagoda, a ty mówiłaś, iż mama nie będzie chciała pomagać.

A Teresa, dumna, nosząc na rękach małego Tomka, chodziła po mieszkaniu i mówiła do wnuka:

Tomku, masz szczęście, bo masz cudownych rodziców i wspaniałych dziadków! Szczęściarz z ciebie!

Tak więc, przysłowie się sprawdza człowiek to nie orzech, nie rozgryziesz go od razu.

I tylko miłość pomaga zrozumieć wszystko do końca.

Idź do oryginalnego materiału