"Nie pojechaliśmy na Dzień Babci do teściów. Nie czuję się winna, bo też nie odwiedzają wnuczki"

gazeta.pl 1 godzina temu
Z okazji Dnia Babci i Dziadka większość osób odwiedza krewnych. Dzieci robią z tej okazji laurki, różne prace plastyczne. Nie wszyscy jednak odwiedzają babcię i dziadka. Natalia i jej mąż w tym roku nie zawieźli córki do teściów, by wspólnie świętować. I miała ku temu powód.
Natalia co roku jeździła z córką do wszystkich dziadków na Dzień Babci i Dziadka. W tym roku podjęli jednak decyzję z mężem, iż tego nie zrobią. - Teściowie mają dwie wnuczki. Starsza mieszka z rodzicami w tej samej miejscowości, młodsza 50 km dalej - relacjonowała. Chociaż rodzice męża są w dobrej kondycji i dobrego zdrowia, to nie odwiedzają ich córki. Zdaniem Natalii: zwyczajnie im się nie chce. Do tej pory kobieta zawsze starała się "zachować jak trzeba", mimo wewnętrznego żalu, który w niej narastał.

REKLAMA







Zobacz wideo Pytamy przedszkolaków, czego nauczyli ich dziadkowie. "Szyć" "Jeździć traktorem"



Byłam zdziwiona, iż mój mąż nie chce jechać do swoich rodziców z naszą córką. Kupiłam bukiety dla swoich rodziców i dla teściów, ale on stwierdził, iż skoro nie odwiedzają wnuczki, to nie widzi sensu, by ona składała im życzenia na Dzień Babci i Dziadka. I nie pojechał, ani choćby nie wysłał życzeń
- relacjonowała kobieta. Przyznała, iż początkowo miała wyrzuty sumienia, jednak gdy przemyślała wszystko na spokojnie, to poczucie winy zniknęło. - Oni rzeczywiście nie odwiedzają wnuczki i przyjeżdżają od wielkiego dzwonu - dodała.





teściowaShutterstock, autor: Lucian Coman


Nasza czytelniczka przyznała też ze smutkiem, iż chociaż teściowa nie pracuje zawodowo, to zupełnie nie mogą liczyć na ej pomoc przy wnuczce. Dziadkowie nie inicjują sami kontaktów, nie zabiegają o nie. To sprawiło, iż zwyczajnie nie znają dziewczynki, nie wiedzą, jakie ma przyzwyczajenia, nawyki, co lubi robić, w co się bawić. Razem z mężem stwierdzili, iż to ich decyzja, a brak odwiedzin na Dzień Babci i Dziadka jest tylko jej następstwem.
Beata rok temu też nie zawiozła dzieci do dziadków. "Trzeba było im wylać kubeł zimnej wody na głowy"
Podobna historia przydarzyła się Beacie. Ona, jak przyznała, w ramach protestu, w ubiegłym roku też nie pojechała do teściów z dziećmi, by mogły im wręczyć laurki z okazji święta seniorów.




Wieczorem sami zadzwonili zaskoczeni z pytaniem, czy coś się stało, bo nie przyjechaliśmy. A ja powiedziałam, iż będziemy przyjeżdżać, jak oni też zaczną nas odwiedzać, bo ostatnio to choćby na urodziny dzieci nie chce im się jechać i robią nam przelew, żebyśmy coś kupili
- powiedziała. - Teściowa zaniemówiła, powiedziała, iż oni mają swoje lata, iż to trzeba kawałek do nas jechać, jednak ja wyjaśniłam jej, iż "dla chcącego nic trudnego". I super, iż to zrobiłam, bo teraz całkowicie zmienili swoje zachowanie. Przyjeżdżają do nas co jakiś czas i częściej dzwonią, żeby nas zaprosić. W tym roku dzieciaki przywiozły im prezenty i spędziły całe popołudnie. Widziałam wdzięczność w oczach teściowej, chyba po prostu trzeba było im wylać kubeł zimnej wody na głowy - dodała.


Jaki masz kontakt z dziadkami? Często ich odwiedzasz? Napisz do nas: justyna.fiedoruk@grupagazeta.pl. Zapewniamy anonimowość.
Idź do oryginalnego materiału