„Nie, postanowiliśmy, iż lepiej dla Ciebie, jeżeli nie przywieziesz żony i dziecka do tej kawalerki”

polregion.pl 8 godzin temu

Nie, postanowiliśmy, iż lepiej nie przywożesz żony i dziecka do tego mieszkania. Nie damy radę dłużej znosić niewygód i w końcu poprosimy was, żebyście się wyprowadzili. A twoja żona potem wszystkim będzie opowiadała, iż wypędziliśmy was z małym dzieckiem na ulicę.

Mieszkanka blokowca od razu zauważyła, iż Dorota wróciła po rozmowie z mężem przygnębiona. Obie zostały mamami dopiero trzy dni temu i mają wyjść ze szpitala pojutrze. Radosna nowina! Nie ma powodu do smutku.

Doroto, nie masz twarzy. Co się stało? zapytała sąsiadka.

Michał powiedział, iż właścicielka mieszkania kazała nam wyprowadzić się natychmiast. Mówi, iż oddała mieszkanie parze bez dzieci, a my zamierzamy przywieźć niemowlę. Będzie płakać w nocy, sąsiedzi będą narzekać, a ona nie chce kłopotów.

I co, nie macie gdzie pojechać?

Rodzice Michała mają trzypokojowe mieszkanie, ale tam mieszka jeszcze jego młodsza siostra. A moi rodzice są w wiosce, dwadzieścia kilometrów od miasta odpowiedziała Dorota.

No to możecie spędzić tydzieńdwa u teściów, dopóki nie znajdziecie nowego lokum doradziła kobieta.

Michał już szuka, ale właściciele, jak tylko usłyszą o małym dziecku, od razu odmawiają.

Tak, problem. Ale nic, jeszcze dwa dni twój mąż coś wymyśli.

Michał jednak nic nie wymyślił. Dzwonił po kilku ogłoszeniach, dostawał odmowy i w końcu przeniósł ich rzeczy z wynajmowanego mieszkania do rodziców.

Rodzice i siostra nie byli zachwyceni, iż w ich domu miałby się zamieszkać kolejny gość z małym dzieckiem i niespokojnym lokatorem.

Synu, pamiętasz, iż przed ślubem obiecaliśmy, iż nie będziesz mieszkał u nas z żoną? powiedziała matka. Masz prawo przebywać w swoim pokoju, ale nie chcemy obcych w naszym mieszkaniu.

A twoja Dorota to obca. Dla ciebie to żona, dla nas nieznajoma. Ty ją wybrałeś, my jej nie wybieraliśmy.

Mamo, to tylko tymczasowe, dopóki nie znajdziemy czegoś stałego tłumaczył Michał.

Wiesz, iż nic nie jest bardziej stałe niż tymczasowe. Najpierw tydzień, potem miesiąc, a potem już na zawsze.

Nie, oprócz tego pracujemy z ojcem, twoja siostra się uczy. Chcemy odpocząć. Z małym dzieckiem w mieszkaniu to niemożliwe: nie hałasuj, nie oglądaj telewizji, a w nocy bądź gotowy na płacz niemowlaka.

Postaram się znaleźć coś szybciej obiecał syn.

Nie. Zdecydowaliśmy, iż lepiej nie przywozić żony i dziecka do tego mieszkania. Nie wytrzymamy długiego niewygodnego współżycia i w końcu poprosimy was, żebyście się wyprowadzili.

A twoja żona potem będzie wszystkim mówiła, iż wyrzuciliśmy was na ulicę z małym dzieckiem. To popsuje naszą reputację, a ja nie chcę, żeby źle o nas mówiono. Więc nie próbuj przywozić Doroty i dziecka. Rozwiąż sprawę inaczej.

Z tymi wiadomościami Michał poszedł do przychodni.

Posłuchaj, Doroto, może najpierw zamieszkasz u rodziców z dzieckiem? zapytał.

Czy twoja mama nie chciałaby zobaczyć wnuka? zdziwiła się Dorota.

Nie wiem, mama powiedziała, żebyśmy do nich nie przyjeżdżali odparł Michał.

To świetnie! Inne kobiety z dziećmi przyjeżdżają, a my jak bezdomni, nie pożądani. Nie chcą nas choćby zobaczyć obraziła się Dorota.

Wieczorem zadzwoniła do rodziców, a tego samego dnia, kiedy wypisali ją i synka, przyjechał jej ojciec.

Zbieraj się, córeczko, wnuku, jedziemy do domu. A ty zwrócił się do Michała teść przywieź wszystkie rzeczy Doroty i to, co kupiliśmy dla malucha.

Do wsi dojechali w trzydzieści minut. Wszystko było gotowe: w małym pokoju stało łóżeczko z pościelą z misiów i króliczków, obok komoda i wygodne krzesełko do karmienia.

W salonie czekał już stół nakryty na uroczysty obiad. Nie było obcych osób, tylko rodzice, babcia Doroty i jej siostrzanka Irena.

Rodzina Michała nie była wymieniona przy obiedzie, ale gorąco dyskutowano, jak nazwać chłopca. Wybrali imię Kacper.

Michał po obiedzie pojechał do miasta, obiecując, iż jutro przywiezie pozostałe rzeczy Doroty. Kiedy wrócił, czekały go dobre wieści.

Doroto, Michale powiedział ojciec, gdy cała rodzina usiadła przy stole. Z mamą podjęliśmy decyzję, iż sprzedamy dom babci, a pieniądze przelejemy wam.

Zrobimy to jako prezent od naszej rodziny Dorocie. Ale jest jeden warunek: dom, w którym teraz mieszkamy, po testamencie trafi do Irki. Doroto, zgadzasz się?

Oczywiście, zgadzam się.

Jutro zamieszczam ogłoszenie o sprzedaży dodał ojciec.

Dom sprzedali w trzy miesiące. W tym czasie Dorota i Kacper mieszkali we wsi, a Michał w mieście u rodziców, ale w weekendy przyjeżdżał do żony i synka.

Jeszcze półtora miesiąca zajęło szukanie mieszkania, kredytowanie i remont.

W końcu nadszedł dzień, kiedy Dorota, Michał i mały Kacper wprowadzili się do swojego mieszkania. Po miesiącu wszystko znalazło swoje miejsce i zorganizowali noworoczną imprezę.

Zaprosili rodziców Doroty, jej przyjaciółki i znajomych Michała. Ale jego rodzice na przyjęciu nie zjawiły się dowiedzieli się dopiero, iż syn kupił własne lokum.

Kiedy odbierali rzeczy, matka pomyślała, iż po prostu przeprowadzają się do kolejnego wynajmu.

No i co ty, synku, zaprosiłeś wiejską rodzinę na nowy dom, a nam nie powiedziałeś, iż masz własne mieszkanie? Mógłbyś nas zaprosić!

W końcu nie widzieliśmy jeszcze wnuka. Nie zachowujecie się jak rodzina, synu zareagowała matka Michała przez telefon.

Czy nie dopuszczenie mojej żony i noworodka do waszego mieszkania jest, iż rodzinnie? zapytał.

Ale już ci wszystko wytłumaczyłam jesteśmy starsi, potrzebujemy spokoju odpowiedziała matka. Czy możemy przyjść w odwiedziny?

Po co?

Bo Kacper to nasz wnuk.

Mamo, naszemu synkowi zaraz będzie pół roku, a ty dopiero teraz chcesz go zobaczyć. Dziwne, co?

Nic dziwnego. Kiedy był mały, nie było co oglądać wszystkie niemowlęta wyglądają tak samo odpowiedziała matka.

Myślę, iż prawdziwy powód to to, iż baliście się, iż wprowadzę rodzinę do waszego mieszkania i zamkniemy drzwi jak twierdzę.

I kiedy Dorota mieszkała z Kacprem u rodziców, nie staraliście się poznać wnuka. Teraz, gdy mamy własne cztery kąty, możemy przyjść w odwiedziny. Przepraszam, ale nie jesteśmy jeszcze gotowi was przyjąć powiedział Michał.

Czyli się obrażacie? zapytała matka. Ja adekwatnie chciałam zaprosić twoją żonę i dziecko na naszą działkę na całe lato.

Skąd taki pomysł? zdziwił się syn.

Dziecko potrzebuje świeżego powietrza. W mieście już w maju jest gorąco, a latem będzie duszno i zapychać będzie pył.

A twoja żona mogłaby mieszkać w chacie sama, nikt by nie przeszkadzał, a my z ojcem przyjeżdżalibyśmy tylko w weekendy.

Mam urlop w październiku, a on w listopadzie. Nie weźmiemy od was żadnych pieniędzy, po prostu Dorota zasadzi warzywa, zbierze ogórki, żeby nie przerośli podsumował syn.

Rozumiem, mamo! Potrzebujecie robotnika na lato. Nie, radźcie sobie sami. A jeżeli zechcemy wyciągnąć Kacpra na świeże powietrze, Dorota pojedzie z nim do rodziców odpowiedział Michał.

Po raz pierwszy matka i siostra Michała zobaczyły Kacpra, gdy miał już dwa i pół roku, przypadkowo spotykając Dorotę w centrum handlowym. Spojrzeli z daleka, ale nie podeszli.

Takie są babcie i mamy.

Idź do oryginalnego materiału