Nie wyciągaj przeszłości na wierzch
Często przesiaduje Halina i myśli o swoim życiu pięćdziesiątka już za nią. Nie nazwie małżeństwa szczęśliwym i wszystko przez męża, Andrzeja. W młodości kochali się przecież autentycznie i choćby ślub był trochę z miłości, a kiedy zaczął się zmieniać, Halina choćby się nie zorientowała.
Mieszkali na wsi, w domu teściowej Barbary. Dawali radę, Halina zawsze chciała, by w domu było ciepło i spokojnie. Szanuje teściową, Barbara traktowała ją życzliwie. Matka Haliny mieszkała w sąsiedniej wsi z młodszym synem, często się skarżyła na zdrowie.
Barbaro, i jak ci z tą Halinką pod jednym dachem? zagadywały sąsiadki, spotykając się przy studni, na przystanku albo w sklepie.
Powiem wam, na Halinę nie narzekam. Szanuje mnie, w domu wszystko potrafi ogarnąć, pomaga mi przy gospodarstwie odpowiadała zawsze Barbara.
E, nie wierzymy, żeby było tak idealnie. Teściowa nigdy synowej nie chwali! podpuszczały plotkary.
Co mnie to. Nie jestem tu od przekonywania, ucinała temat Barbara i szła dalej.
Halina urodziła córeczkę Justynkę. euforia wielka.
Halinko, Justynka to cały mój klon! Barbara doszukiwała się w niej swoich rysów, a Halina śmiała się tylko, dla niej nie miało to znaczenia.
Gdy Justynka miała trzy lata, Halina doczekała się syna Pawła. Znowu dom cały w zamieszaniu, Andrzej pracował, Halina z dziećmi w domu, a teściowa bardzo pomagała. Mieszkali jak wszyscy, może choćby lepiej. Cicho, spokojnie, Andrzej nie pił w przeciwieństwie do wielu facetów ze wsi. Niejedna sąsiadka wyciągała swojego spod remizy po imprezie, nieraz wracali do domu na wpół przytomni. Krzyczały, wyklinały, znosiły te pijaństwa.
Halina była już w ciąży z trzecim dzieckiem, kiedy dowiedziała się, iż Andrzej ją zdradza. Na wsi nic się nie ukryje gwałtownie rozeszła się wieść o Andrzeju i wdowie Marysi. Nie mogła sobie pozwolić na ignorowanie, przyszła sąsiadka Grażyna.
Halinko, nosisz pod sercem trzecie dziecko Andrzeja, a on Grażyna nie przebierała w słowach zły, biega po innych kobietach.
Grażynko, czy to możliwe? Nic nie zauważyłam Halina była zaskoczona.
A kiedy masz w ogóle czas, żeby go obserwować? Dwoje dzieci już masz, trzecie w drodze, dom, teściowa, gospodarstwo, a on bawi się po swojemu! Cała wieś gada, z Maryśką się spotyka, a ona choćby nie kryje się z tym wyjaśniła Grażyna.
Przygnębiona Halina, jej teściowa też wiedziała, ale zamilkła, bo bała się, iż Halina się dowie. Szkoda jej było synowej. Nieraz Barbara karciła nieodpowiedzialnego Andrzeja, ale on machał ręką:
Mamo, co ty wiesz? Plotą baby, nie słuchaj ich.
Kiedyś przyszła Grażyna z nowiną.
Halinka, twój Andrzej właśnie wpadł do Maryśki na podwórko, widziałam na własne oczy! Nie zostań sama z trójką dzieci! Idź do tej bezczelnej i przetrz ją za włosy, teraz go nie ruszy, bo jesteś w ciąży, nie ośmieli się.
Halina wiedziała, iż na awanturę jej odwagi nie starczy, tym bardziej, iż Maryśka była z tych charakternych, kłótliwa, odważna. Jej mąż utopił się po pijaku na rzece, ciągłe awantury, tam życie było twarde, Maryśka nie dała się nikomu. Trochę się wobec tego zawahała, ale w końcu powiedziała:
Pójdę, spojrzę Andrzejowi w oczy i wyciągnę go na prostą. Przecież się nie przyzna, powie, iż to plotki powiedziała Barbarze, która próbowała ją odwieść.
Halina, gdzie ty w ciąży pchasz się na awantury, szanuj siebie, przekonywała ją teściowa.
Była późna jesień, już się ściemniało. Zapukała do okna Marysi, czekała, ale ta odzywała się zza zamkniętych drzwi:
Czego chcesz? Czego się dobijasz?
Otwórz drzwi, puść mnie. Wiem, iż mój Andrzej u ciebie, ludzie donieśli powiedziała Halina głośno.
Już lecę, co ty. Idź do domu i nie rób widowiska Halina słyszała śmiech Marysi.
Pokręciła się parę minut pod oknem, wróciła z pustymi rękami. W nocy Andrzej pojawił się po północy, pijany. Zdarzało się rzadko, ale czasem sięgał po alkohol. Halina czuwała.
Gdzie byłeś? Wiem, iż szlajasz się u Marysi, razem pijecie. Byłam tam, nie chciała rozmawiać
Co ty wymyślasz? Nie było mnie tam. Piłem z Mietkiem kulawym, posiedzieliśmy, czasu nie zauważyliśmy tłumaczył Andrzej.
Halina nie uwierzyła, ale przemilczała nie była z tych, co robią awantury. I co mogła zrobić? “Nie złapany, nie winny,” jak to mówią. Całą noc nie spała i rozmyślała:
No i co dalej? Z dwójką dzieci, trzecie w drodze, matka chora, brat z rodziną w ciasnym domu. Jak się tam pomieścimy?
Matka zawsze jej powtarzała, kiedy narzekała na zdrady męża:
Cierp, córeczko. Jak już ślubowałaś i urodziłaś, musisz wytrzymać. Myślisz, iż mnie z ojcem lekko było? Zasłaniałam się u sąsiadów przed nim, pił, gonił nas aż strach. Bóg jakoś rozstrzygnął swoje, zabrał go. Wytrzymałam. Twój Andrzej przynajmniej nie pije często i nie bije cię. Kobiecy los to cierpieć.
Halina nie zgadzała się w pełni z mamą, ale wiedziała, iż nie może odejść z dzieciakami. Teściowa też ją uspokajała:
Dziecko, gdzie się ruszysz z maluchami? Niedługo trzecie się urodzi. Razem damy radę z Andrzejem.
Trzecia córka Anulka przyszła na świat słaba, często chorująca. Widać Halina w ciąży za dużo się denerwowała. Potem Anulka się uspokoiła, Barbara poświęcała jej dużo uwagi.
Słyszałaś, Halinka, nowości znowu przyleciała Grażyna, co to wszystkie plotki z wioski przynosiła Maryśka przyjęła do siebie Mietka, bo żona go wyrzuciła.
Przyjęła i dobrze, niech ją Bóg prowadzi odpowiedziała Halina, w duchu zadowolona, bo Andrzej nie będzie tam biegał.
Ale nie minął miesiąc, znów wpadła Grażyna:
Mietek wrócił do żony, wytrzymał u Maryśki chwileczkę. Ona zaraz kogoś nowego sobie znajdzie, taka już jest Ty swojego trzymaj przy sobie, nigdy nie wiadomo, czy mu się znowu nie odmieni przestrzegała sąsiadka.
Halina i Andrzej zaczęli znowu żyć spokojnie, Barbara się cieszyła. Ale, gdy facet ma pazurka, to długo przy żonie nie usiedzi.
Na drogę z sklepu spotkała Barbara starą przyjaciółkę Jadwigę.
Barbaro, skąd się tobie taki Andrzej trafił? Halinka dobra, ładna kobieta, matka, sama ją chwalisz, a jemu wciąż mało?
Jadwigo, czyżby Andrzej znowu się gdzieś szlajał?
Oj, szlaja się Żyje u was jak pączek w maśle, nakarmiony, zaopiekowany, a lata do Weroniki z naszej stołówki
Barbara nie mówiła Halinie, sama odżywała syna, prosiła, żeby się opanował. Ale przecież wieś nic się nie ukryje. Grażyna dała znać, Halina popłakała, prosiła, Andrzej jak chodził “na bok”, tak chodził. Odejść z rodziny nie zamierzał, wiedział, iż nie porzuci dzieci i żony. No ale wiernym nie był. Mu pasowało dom, żona, dzieci, matka, wszystko poukładane, a kiedy miał ochotę, kobieta na boku.
Barbara już nie kryła się, jawnie syna strofowała, chciała przemówić mu do rozsądku, ale dorosły facet nie słucha starej matki. Wrzeszczał, żeby się nie wtrącała.
Pracuję dla rodziny, pieniądze przynoszę, a wy tylko bełkoczecie i oskarżacie bronił się Andrzej.
Latem ledwo pił, potem przestał zupełnie
Lata mijały. Dzieci urosły. Justyna skończyła technikum w powiecie, wyszła tam za mąż, została na miejscu z rodziną. Paweł skończył studia w mieście i tam znalazł żonę, już zakładają rodzinę.
Najmłodsza Anulka kończy liceum, też planuje wyjechać do miasteczka na studia. Andrzej się uspokoił, tylko praca i dom. Leży często na kanapie, zdrowie już nie te, pić zupełnie przestał, choćby okazjonalnie.
Halinko, coś mi serce dokucza, narzeka, a potem znowu Halinko, kolana bolą, co to może być? Może do lekarza w powiecie trzeba?
Halinie wcale nie żal męża. Jej serce dawno skamieniało, tyle łez wylała, tyle razy była zawiedziona, zanim Andrzej się opanował.
Zdrowie mu padło, to siedzi w domu i narzeka, myślała sobie, niech idzie narzekać do byłych Niech one go leczą.
Barbara już nie żyje, pochowali ją przy mężu. Dom Haliny i Andrzeja pogrążył się w ciszy. Czasem wpadają dzieci z wnukami, cieszą się oboje. Ojciec narzeka dzieciom na zdrowie, czasem choćby winę zwala na Halinę, iż go nie leczy. Justyna przywozi leki, krząta się przy ojcu, jeszcze matce mówi:
Mamo, nie kłóć się z tatą, on choruje a Halinie przykro, iż córka bierze stronę ojca.
Córko, sam sobie winien, młodość miał rozbrykaną, teraz chce, żeby go żałować. Ja swoje zdrowie też straciłam, martwiąc się przez niego tłumaczy matka.
Paweł też pociesza ojca przy wizytach, kręci się wokół niego, męska solidarność.
Dzieci jakby nie rozumieją matki, gdy tłumaczy, iż ojciec ją zdradzał, a ona dla nich wytrzymała. Jak zostawić dzieci bez ojca? Jak jej było ciężko? Co słyszała w odpowiedzi?
Mamo, nie wyciągaj dawnych spraw, nie dręcz go mówiła Justyna, Paweł także ją popierał.
Mamo, było, minęło uspokajał, kładąc rękę na ramieniu.
Halina czuła lekką przykrość, iż dzieci trzymają z ojcem, ale rozumiała ich, nie gniewała się zbytnio życie takie jest.
Dziękuję za wysłuchanie, za obecność, za wsparcie. Życzę Ci powodzenia w życiu!
