„Nie wcześniej niż po naszym ślubie!” – powiedziała narzeczonemu

newskey24.com 8 godzin temu

Wychodząc z siłowni, zobaczyłam na telefonie aż siedem nieodebranych połączeń od mamy wspomina dziś Amanda. Przeczytałam też wiadomość: Oddzwoń natychmiast!. Choć była już prawie jedenasta w nocy, postanowiłam ją zadzwonić mama zawsze była niespokojna i potrafiła przez byle co nie spać całą noc. Gdy weszłam na chwilę do domu, mama zaprosiła mnie do kuchni i ze łzami w oczach powiedziała, iż coś się stało i być może ślub mojej siostry zostanie odwołany.

Moja siostra, Zuzanna, miała wtedy zaledwie dwadzieścia trzy lata. Była ambitną i odnoszącą sukcesy projektantką. Od niedawna posiadała dyplom, a pracę znalazła niemal od razu po ukończeniu studiów. Uczyła się projektowania, a w międzyczasie pracowała na pół etatu po studiach od razu dostała pełen etat w firmie, w której odbywała praktyki. Jej życie osobiste wydawało się idealne, dopóki nie wydarzyła się ta historia.

Od ponad roku Zuzanna spotykała się z Pawłem. Był od niej starszy o trzy lata. Mieszkał sam, ciężko pracował, odkładał pieniądze na własne mieszkanie. Zachowywał się jak dobrze wychowany i grzeczny chłopak.

Zuzanna i Paweł zgłosili się już do urzędu stanu cywilnego i ustalili termin ślubu. Do wesela zostało zaledwie kilka tygodni.

Ktoś napisał do Zuzanny na Facebooku! pisze Amanda. Nie znamy się, ale wiem o tobie więcej, niż myślisz będziesz chciała wiedzieć to przed ślubem…. Zuzanna sprawdziła ten profil kobieta miała około czterdziestki, więc co ważnego mogła się dowiedzieć?

Mimo to obca kobieta zaczęła wysyłać jej wiadomości z różnych kont. W końcu umówiły się na spotkanie w kawiarni w pobliżu pracy Zuzanny. Zuzanna czekała przy stoliku, aż nagle do kawiarni weszła ciężarna kobieta. Najpierw nie chciała wierzyć, iż to ona, ale kobieta podeszła właśnie do jej stolika.

Ty jesteś Zuzanna? Mam na imię Ela, spotykam się z Pawłem od ponad roku i za cztery miesiące urodzę mu syna powiedziała przybyszka.

Siostra nie chciała uwierzyć w jej opowieść. To przecież niemożliwe, absurd! Przecież Zuzanna i Paweł byli parą od ponad roku, lada moment mieli stanąć na ślubnym kobiercu! Ela nie próbowała się kłócić ani udowadniać niczego, po prostu wyszła. Przy wyjściu powiedziała: Masz mój numer, możesz zadzwonić, jeżeli będziesz miała pytania. Możesz też porozmawiać z narzeczonym.

A jaką wersję przedstawił Paweł? I tak zaczęła się cała historia. Zuzanna postanowiła, iż sama z Pawłem poczeka ze wszystkim na moment po ślubie. Rozmawiali, chodzili na spacery, całowali się, przytulali nic więcej. Była całkowicie niedoświadczona.

Paweł natomiast był już obyty w sprawach miłosnych. Wytrzymywał ale z czasem uznał, iż musi zaspokoić swoje potrzeby i zdecydował się na luźną relację bez zobowiązań. Poznał Elę gdzieś przypadkiem, od razu uprzedził ją, iż nie chce żadnego związku i nie planuje wspólnej przyszłości. Na początku Ela była zadowolona z tego układu miała za sobą rozwód, jedno dziecko, dobrą alimentację i pracę. Rozumiała różnicę wieku i nie oczekiwała niczego więcej.

Paweł zadeklarował, iż kiedy urodzi się dziecko, zrobi test na ojcostwo i jeżeli będzie to jego syn, będzie pomagał. Do Zuzanny powiedział, iż to jej wina bo jego, młodego i zdrowego chłopaka, średniowieczne zasady doprowadziły do takiej sytuacji.

Teraz Paweł prosi Zuzannę, by go nie opuszczała, bo ją kocha, a Ela była tylko chwilą i sposobem na fizyczną bliskość gdyby Zuzanna była mądrzejsza, nie byłoby Eli między nimi.

Paweł twierdzi, iż jeżeli okaże się ojcem dziecka, będzie się nim opiekował finansowo, ale nie zamierza się angażować w życie małego. Ela zdecydowała się urodzić syna, choć Paweł proponował jej pieniądze na rozwiązanie problemu, których odmówiła. Teraz to już tylko jej sprawa.

Jak myślicie czy Paweł jest winny tej sytuacji? Może to jego męskość przejęła kontrolę, bo młody chłopak bez bliskości miał ciężko? Czy może Zuzanna powinna uciec od takiego narzeczonego i czy brak intymności w relacji to faktycznie usprawiedliwienie dla zdrady?

Idź do oryginalnego materiału