Przedszkolne świętowanie Dnia Babci i Dziadka
W styczniu przedszkola żyją jednym tematem: Dzień Babci i Dziadka. Może dwoma, bo pozostało bal karnawałowy, ale nie o tym chciałabym opowiedzieć. Przedszkolaki robią laurki, ćwiczą wierszyki, mają próby występów. Część kilkulatków nie ma jednak kogo zaprosić – niektórych dziadkowie nie żyją, inni mają skomplikowane relacje rodzinne.
I właśnie wtedy okazuje się, iż nie każda rodzinna historia mieści się w tej samej ramce.
Moja przyjaciółka mieszka daleko od swoich rodziców. Naprawdę daleko, kilkaset kilometrów. Do tego jest ostra zima, śnieg, mróz, oblodzone drogi.
Jej rodzice są już starsi i po prostu się boją wielogodzinnej jazdy i tego iż się rozchorują. Już jakiś tydzień temu dali córce znać, iż nie przyjadą na przedszkolne przedstawienie z okazji Dnia Babci i Dziadka.
Z drugiej strony jest teściowa i od razu pomyślałam podczas rozmowy z przyjaciółką, iż przecież ona może przyjść. Teść nie żyje od kilku lat. Matka męża powiedziała jednak, iż "przyjdzie, jak będzie czuła się na siłach".
Czyli może przyjdzie, a może nie. I tej pewności nie będzie pewnie do samego końca. Dziecko ćwiczy piosenki, a mama nie wie, czy na widowni będzie ktokolwiek z bliskich, kto ten występ obejrzy.
Nie zawsze dziadkowie mogą (lub chcą) być obecni
Moja przyjaciółka ma w sobie ogromny żal. Zwierzyła mi się, iż chodzi o to, iż jej rodzice nie mają innych wnuków niż jej dzieci. Widzi, jak rodzice jej znajomych angażują się w wychowanie i jest jej przykro. Jej rodzice widują wnuki raz na pół roku, kiedy to ona z dzieciakami pojedzie do nich w odwiedziny.
Gdy tam są, też się za bardzo nie angażują, więc przyjaciółce nie spieszy się z wyjazdami w rodzinne strony. Ten jej żal miesza się ze zrozumieniem. Bo jak mieć pretensje do starszych ludzi, którzy zwyczajnie się boją?
To jest ten moment, o którym rzadko się mówi. Dzień Babci i Dziadka bywa dla rodziców trudny. Zamiast euforii jest napięcie i poczucie winy, iż nasze dziecko nie będzie mogło świętować Dnia Dziadków.
A przecież ludzie mają różne sytuacje: są rozwody, śmierć, choroby. Są konflikty, które ciągną się latami. Czasami dziadkowie po prostu nie chcą albo nie potrafią się angażować. I to nie zawsze jest czyjaś wina.
Najważniejsze w tym wszystkim są dzieci. One widzą więcej, niż nam się wydaje i czasami mają tendencję do tego, by brać winę za wszystko na siebie. Dlatego warto z nimi rozmawiać. Powiedzieć otwarcie, iż to nie ich wina, iż babcia i dziadek nie mogą przyjść. I iż to nie znaczy, iż są mniej ważne.
A jeżeli masz poczucie, iż zawiodłaś, bo nie umiesz zapewnić dziecku tej idealnej wersji rodziny – nie obwiniaj się. Nie wszystko da się naprawić i nie wszystko jest od ciebie jako rodzica zależne. Czasem wystarczy być obok, przytulić, pójść na występ za dziadków i powiedzieć: "Jestem z ciebie dumna".







![Gwarancja śniegu, buty Relaksy i przemoczone rękawiczki. Tak się zimą bawiły dzieci w PRL [GALERIA]](https://bi.im-g.pl/im/72/08/1f/z32541298IHR,Zima-w-miescie-w-czasach-PRL-.jpg)





.jpg)

