Jak masz na imię, śliczna? Zagadnął nieznajomy, siadając obok dziewczynki.
Zosia! odparła. A ty?
Jestem Karol, ja i twoja mama będziemy teraz razem mieszkać. Teraz my ty, ja i twoja mama jesteśmy jedną rodziną!
Wkrótce mama i Zosia wprowadziły się do mieszkania Karola. Ojczym miał duże trzy pokojowe mieszkanie na Mokotowie, w którym Zosia dostała własny pokój. Karol był sympatyczny ciągle kupował dla Zosi słodycze i zabawki, za to jej tata dzwonił tylko wtedy, gdy miał ochotę się pokłócić z mamą.
Mama pewnego dnia powiedziała Zosi, iż tata ma już nową rodzinę i się wyprowadził. Zosi zrobiło się przykro, bo bardzo go kochała. Mama mogła na nią nakrzyczeć albo dać klapsa, ale tata nigdy jej nie bił. Zosia świetnie pamiętała, jak rodzice się rozstawali mama krzyczała na tatę i choćby chciała go trzasnąć torebką. Najbardziej utkwiło jej w pamięci to, co mama wtedy powiedziała tacie na koniec:
Nie myśl sobie, iż to ty byłeś pierwszy co zrobił ze mnie jelenia, ty rogi masz już od dawna, jak na łące!
Potem mama spakowała walizki i razem poszły mieszkać do babci na Żoliborz. Zosia tylko się dziwiła, skąd tata ma rogi, kiedy przecież łysy niczym jajko. I tak mama i tata rozeszli się na amen.
Z Karolem przez jakiś czas wszystko układało się dobrze, aż do momentu, gdy Zosia trafiła do pierwszej klasy. Dziewczynka szczerze nie znosiła szkoły, rozrabiała na przerwie, więc rodzice byli wzywani do szkoły co rusz, a Karol czasami musiał przyjść na zastępstwo za mamę. Ojczym bardzo poważnie traktował edukację Zosi i nieraz pomagał jej w lekcjach.
Ty nic dla mnie nie znaczysz, nie będziesz mi rozkazywać! wypalała Zosia, cytując babcię.
Tak naprawdę to jestem twoim ojcem, bo to ja ci płacę za jedzenie i ubrania ripostował Karol.
Kiedy Zosia skończyła dziesięć lat, jej tata wrócił do Warszawy. Do tego czasu dobrze już wiedziała, co znaczy „zrobić z kogoś jelenia”. „Chyba druga żona też go wyrolowała, pewnie dlatego od niej uciekł,” rzuciła mama. Tata poprosił wtedy, żeby mógł spotkać się z córką. Mama się zgodziła, a Zosia była zachwycona spotkaniem.
Jak wam się wiedzie? zapytał tata.
Średnio odparła Zosia. Ojczym ciągle się na mnie wydziera.
On nie jest dla ciebie nikim ważnym, nie ma prawa cię strofować! burknął tata. choćby babcia tak mówi, a Karol się niczym nie przejmuje trochę przesadziła Zosia, bo Karol w życiu nie podniósł na nią głosu. Chciała jednak, żeby tata się nią przejął. Dobrze, ja się tym zajmę! obiecał tata.
Poszli na spacer do parku Skaryszewskiego, okazało się, iż z wszystkich zjeżdżalni można korzystać tylko z ośmiu, na resztę trzeba mieć dorosłego, ale tata odmówił jazdy na karuzeli. Potem Zosia rzuciła, iż niedługo ma urodziny i marzy o nowym telefonie. Gdy mama ją odbierała, powiedziała jej, iż Karol nigdy nie krzyczy na małą, ale tata oczywiście nie chciał tego słuchać.
Mój tata to prawdziwy dusigrosz! poskarżyła się Zosia Karolowi. choćby batonika mi nie kupił w parku, tylko loda. Karol, jesteś lepszy od mojego taty.
To co, naprawimy błąd twojego taty i w ten weekend idziemy do centrum zabaw!
Wycieczka jednak nie wypaliła, bo Karol akurat miał awarię w pracy. O aluzjach dotyczących nowego telefona również zapomniał.
Tato, Karol mnie oszukał! wypłakała się Zosia do słuchawki. Obiecał centrum rozrywki, a potem powiedział, iż nie zasługuję ani na wycieczkę, ani na nowy telefon!
Chociaż to była totalna bzdura, tata się na to złapał i kupił córce telefon. Ostatnim razem nie dał się namówić, ale tym razem zadziałało. Niestety, tata kupił jej najtańszy model, bo na lepszy zabrakło złotówek.
Nie mogłaś poczekać chociaż do urodzin? pytał Karol.
Marzę o piesku! odparła Zosia.
O nie, trzeba go wyprowadzać, a ty oczywiście nie będziesz chciała! odpowiedział ojczym.
Zosia zrobiła się rozhisteryzowana, od razu zadzwoniła do taty i zaczęła się skarżyć: Tato, zabierz mnie od nich! Karol mnie krytykuje i poucza! wrzeszczała.
Potem zaczęli wszyscy się kłócić i załatwiać sprawy między sobą. W międzyczasie Zosia została wysłana do babci, a potem mama do niej dołączyła z walizkami i oznajmiła, iż rozstaje się z Karolem. Tata wrócił do mamy, bo się okazało, iż ona jest w ciąży. Teraz Zosia nie dostanie ani nowego telefonu, ani pieska, a babcia i kotka za żadne skarby świata jej do mieszkania nie wpuści!






