Nie trzeba było wynosić brudu z domu pomyślałem, patrząc na Zuzannę, która siedziała przy kuchennym stole i łkała.
**Zuzanna** otarła oczy. *On się oddalił*, jęczała. *Wraca późno. Nie pomaga przy synu, a ja już nie dam rady sama*.
Patrzyłem, jak **Kacper** nerwowo trzyma krawędź dziecięcego kocyka. Maleńki Mateusz spał w wózku, a jedynie jego równomierny oddech przerywał ciszę. Cienie pod oczami Zuzanny przyciemniały się coraz bardziej.
*Może ma zaległości w pracy?* ostrożnie zapytał Kacper.
*Jakie to zaległości?* warknęła Zuzanna. *Zawsze mówił mi o sprawach, a teraz milczy jak w lesie. Telefon schowuje. Czuję się dla niego obca. Po porodzie ciało się zmieniło, brzuch nie odchodzi, włosy się przerzedziły chyba już mnie nie kocha*.
Kacper położył dłoń na zimnej, wilgotnej dłoni Zuzanny.
*Nie mów takiego bzdurnia. Jesteś wspaniałą mamą i piękną kobietą* rzekł.
*Pewnie wczoraj poprosiłam, żebym pożyczyła wózek, bo przygotowuję obiad. Co on na to? Że boli go głowa od płaczu dziecka. A ja nie mam takiego bólu?* westchnęła Zuzanna.
Kacper zaciśnął wargi. Zawsze myślał, iż **Dariusz** jest egoistą, ale Zuzanna nie chciała tego zauważać.
Mały Mateusz poruszył się i cicho zapłakał. Zuzanna natychmiast podniosła go, kołysząc.
*Cicho, kochanie, mama jest przy Tobie* szepnął Kacper.
Pożegnawszy się, zawiedliśmy Zuzannę do przystanku i obiecałem, iż niedługo ją odwiedzę.
Wracając przez Łazienkowski Park, rozmyślałem o naszej rozmowie i zastanawiałem się, jak mogę pomóc. Nagle przy ławce przyciągnęła mój wzrok znana sylwetka szerokie ramiona, charakterystyczny krok. To był **Dariusz**! Obok niego stała nieznajoma, ciemnowłosa dziewczyna w czerwonej sukni.
Stali bardzo blisko siebie, wyraźnie nieprzypadkowo. Ona śmiała się, podnosząc podbródek, a Dariusz patrzył na nią tak, jak dawno nie patrzył na swoją żonę. Instynktownie cofnąłem się za rozłożystym pniakiem dębu, serce przyspieszyło. Czy to może być tylko koleżanka?
Wątpliwości zniknęły, gdy Dariusz objął nieznajomą za talię i przyciągnął ją do siebie. Ona stanęła na palcach i pocałowała go w usta.
Zamknąłem oczy, a gdy je otworzyłem, scena nie zmieniła się Dariusz całował obcą kobietę z taką namiętnością, której nie dostał od Zuzanny. Drżącymi rękami wyciągnąłem telefon, palce samoistnie wcisnęły przycisk kamery. Kliknięcie migawki rozległo się donośnie, choć od pary metrów dzieliła nas szklana bariera.
Para kontynuowała pocałunek, po czym usiadła na ławce; dziewczyna położyła głowę na jego ramieniu, a on gładził jej włosy i szepnął coś do ucha. Zrobiłem jeszcze kilka zdjęć, po czym odtworzyłem wideo; obraz był rozmyty, ale wyraźnie widać było, iż kochają się z taką pasją.
Opuściłem park w pośpiechu, ale obraz nie schodził mi z oczu. Myśli krążyły: Zuzanna z łzawymi oczami, mały Mateusz, Dariusz z kochanką. Dlaczego miałbym to zrobić? Drżącymi rękami nagrałem materiał i od razu przesłałem go Zuzannie.
W domu obejrzała nagranie. Nie było wątpliwości Dariusz zdradzał, i to nie po raz pierwszy, patrząc na ich swobodne zachowanie.
Całą noc przewracałem się w łóżku, rozważając, co zrobić. Czy powiedzieć Zuzannie? Była już w depresji, a taka wiadomość mogłaby ją zabić. Milczeć? Wtedy Zuzanna obwiniałaby siebie za chłodzenie męża.
Przypominałem sobie jej skargi: Dariusz się oddalał, często zostawał po pracy, prawie nie pomagał przy dziecku. Teraz wszystko stało się jasne mężczyzna po prostu znalazł sobie rozrywkę poza domem.
Następnego dnia w biurze nie mogłem się skupić. Koledzy zadawali pytania, a ja odpowiadałem wymijająco. Podczas przerwy zadzwoniłem do Zuzanny.
*Cześć, jak tam? Jak Mateuszek?*
*W porządku. W nocy słabo spałem, ząbki wyrastają. Dariusz znów wrócił późno, mówi, iż miał spotkanie* westchnęła.
Piątkowy wieczór nie wytrzymałem i pojechałem do mamy. **Helena** natychmiast zauważyła mój niepokój.
*Co się stało? Wyglądasz, jakbyś przeżył wojnę* zapytała.
*Mamusiu, potrzebuję rady* odpowiedziałem.
Usiedliśmy przy stole, wyciągnąłem telefon i pokazałem zdjęcia i wideo.
*To twój mąż?* zdziwiła się mama.
*Tak. Widziałam ich wczoraj w parku* odparłem.
Helena obejrzała materiał, po czym zamyśliła się.
*Rozumiem. Co zamierzasz zrobić?*
*Nie wiem. Czy mam jej powiedzieć? Jest już po porodzie, ledwo trzyma się na nogach. A może milczeć?* westchnąłem.
Mama wstała, nalała herbaty i przez chwilę milczała.
*Wiesz, gdyby mój tata zdradzał, chciałabym o tym wiedzieć, choćby bolało. Kłamstwo zabija wolniej niż prawda* powiedziała.
*Ale Zuzanna jest teraz bardzo wrażliwa* protestowałem.
*Dlatego musi znać prawdę* odparła. *Każda kobieta ma prawo wiedzieć, co się dzieje w jej rodzinie, zwłaszcza gdy chodzi o zdrowie i przyszłość dziecka. Nie wiesz, jakie jeszcze ma Dariusz kontakty* dodała.
Zadrżałem. Nie pomyślałem o tym wcześniej.
*Poza tym Zuzanna traci energię, próbując ratować małżeństwo, a on wykorzystuje ją jak nianię. To niesprawiedliwe* dodała mama.
*A jeżeli nie uwierzy?* zapytałem.
*Może nie uwierzy, ale lepiej niż żyć z ciężarem kłamstwa* odpowiedziała, kładąc rękę na moim ramieniu.
Następnego dnia pojechałem do Zuzanny. Powitała mnie z uśmiechem, choć oczy wciąż były zmęczone.
*Cudownie, iż przyszedłeś! Mateuszek w końcu zasnął. Siadaj, zaraz postawię herbatę* powiedziała, rozglądając się po chaotycznym mieszkaniu, gdzie zabawki leżały wszędzie, a na stole stały brudne kubki.
Zapytałem:
*Dariusz znów wrócił późno?*
*Tak. Mówił, iż spotkał się z klientami. Nie wiem, czy jadł* odparła.
Z trudem dobierałem słowa, by nie rozwalić jej świata.
*Zuzanno, muszę ci coś powiedzieć. To trudne, ale musisz to usłyszeć* zaczynałem.
Zuzanna spojrzała czujnie.
*Co się stało?*
Wyciągnąłem telefon i otworzyłem galerię.
*Wracałem przez park i przypadkowo zobaczyłem Dariusza. Nie był sam* pokazałem pierwsze zdjęcie.
Zuzanna przyjrzała się uważnie, marszcząc brwi.
*To Dariusz? A kto to jest ta dziewczyna?*
*Nie wiem. Zobacz dalej* kontynuowałem, odtwarzając wideo. Na ekranie Dariusz całował nieznajomą. Zuzanna najpierw milczała, potem jej twarz zbielała.
*To to nie to, czego się spodziewałam?* zapytała.
*Boję się, iż to właśnie to. Przykro mi, Zuzanno* odpowiedziałem.
Zuzanna kilka razy odtworzyła nagranie, za każdym razem blednąc coraz bardziej. W końcu wybuchła:
*To wszystko twoja wina! Celowo mnie obserwowałeś! Chcesz zniszczyć mój dom!* krzyczała, rzucając telefon na kanapę.
*Co? Zuzanno, to przypadek* protestowałem.
*Przypadek? Zawsze zazdrościsz, iż mam męża i dziecko! Chcesz wszystko popsuć!* wściekła się, płacząc i machając rękami.
*Uspokój się, to absurd. Chciałem tylko pomóc* wściekł się mój głos.
*Pomóc? Zniszczyłaś mi rodzinę! Mam małego synka, a ty go!* wrzasnęła.
W oddzielnym pokoju Mateusz podniósł się ze łóżeczka, przestraszony krzykami.
*Teraz rozbudziłam synka! Wynocha, nie wracaj!* krzyczała Zuzanna. *Nie chcę cię już widzieć! Jesteś zdrajczynią, zawiść!*
W szoku zebrałem torbę i ruszyłem w stronę wyjścia, a z pokoju dochodził płacz maleństwa.
Kilka tygodni później przybyła do mnie nasza wspólna znajoma **Ewelina** i opowiedziała, co stało się dalej.
*Wyobraź sobie, Zuzanna w końcu konfrontowała Dariusza, pokazała mu wideo, krzyczała, żądając wyjaśnień* mówiła.
*A on?* zapytałem.
*Najpierw zaprzeczał, twierdził iż to montaż, potem wpadł w furorę. Mówił, iż po porodzie nie podoba mu się żona i ma prawo szukać szczęścia gdzie indziej* odpowiedziała.
*Co dalej?* dopytałem.
*Wymusił, żeby Zuzanna opuściła mieszkanie. Powiedział, iż nie zniesie kolejnych histerycznych wybuchów. Zuzanna z Mateuszem musieli się przeprowadzić do matki, Głogowskiej* dodała.
*Dwie tygodnie płakała, nie wiedząc, jak odbudować życie* dodała Ewelina.
Matka Zuzanny, **Grażyna**, naciskała na pogodzenie z Dariuszem dla wnuka. Przekonywała córkę, iż mężczyźni popełniają głupie błędy, ale potem się zreflektują, a dziecko powinno dorastać w pełnej rodzinie. Twierdziła, iż Zuzanna jest młoda, piękna i może odzyskać męża.
Po pewnym czasie Dariusz sam zaczynał dzwonić. Mówił, iż chce się pogodzić, pozwolić Zuzannie wrócić, pod warunkiem iż przestanie wywoływać sceny. Twierdził, iż *nie trzeba było wynosić brudu z domu*.
Zuzanna wahała się. Zdrada raniła ją głęboko, ale strach przed samotnością był większy. Nie miała pracy, mieszkania, pieniędzy. Przekonywała się, iż Mateusz powinien dorastać z ojcem.
Instynkt macierzyński i lęk przed byciem sama zwyciężyły. Zuzanna spakowała rzeczy i wróciła do Dariusza. Mężczyzna przywitał ją spokojnie, nie agresywnie, trzymał Mateusza na rękach, gdy ona rozpakowywała torby. Miał nadzieję, iż żona zrozumiała swoje błędy i poprosił, by Zuzanna nie zbliżała się do mnie.
Zuzanna posłuchała i zmieniła się. Zamiast obwiniać Dariusza, obwiniała mnie, iż wszystko wymyśliłem. Przestała ze mną rozmawiać, nie odbierała telefonów, zablokowała mnie we wszystkich mediach społecznościowych, a wśród wspólnych znajomych rozpowszechnChoć serce mi pękało, zrozumiałem, iż jedyne, co mogę zrobić, to odejść i nigdy nie wtrącać się w cudze małżeństwo.






