– Nie. Zdecydowaliśmy, iż lepiej będzie, jeżeli nie sprowadzisz żony i dziecka do tego mieszkania. Nie będziemy w stanie długo znosić niedogodności i ostatecznie poprosimy was o wyprowadzkę. – A twoja żona będzie potem wszystkim opowiadać, iż wyrzuciliśmy was z małym dzieckiem na ulicę.

polregion.pl 1 miesiąc temu

Dzisiaj w moim dzienniku chcę opisać sytuację, która wstrząsnęła moim życiem.

Nie. Zdecydowaliśmy, iż lepiej będzie, jeżeli nie przywieziesz żony i dziecka do tego mieszkania. Nie będziemy w stanie długo znosić niedogodności, więc ostatecznie poprosimy was o wyprowadzkę powiedziała gospodyni. A twoja żona potem wszystkim będzie opowiadać, iż wyrzuciliśmy was z małym dzieckiem na ulicę.

Kasia, co się stało? Wyglądasz, jakbyś zobaczyła ducha zapytała sąsiadka.

Bartek powiedział, iż właścicielka kazała nam się wynieść. Natychmiast. Wynajmowała mieszkanie parze bez dzieci, a my mamy przywieźć niemowlę. Będzie płakało w nocy, sąsiedzi będą narzekać, a ona nie chce problemów.

I co, nie macie gdzie się podziać?

Rodzice Bartka mają trzypokojowe mieszkanie. Ale mieszka tam jeszcze jego młodsza siostra. A moi rodzice mieszkają w miasteczku dwadzieścia kilometrów od miasta odpowiedziała Kasia.

No to może tydzień czy dwa pomieszkacie u teściów, aż znajdziecie nowe mieszkanie poradziła kobieta.

Bartek już szukał. Ale jak tylko właściciele słyszą o małym dziecku, od razu odmawiają.

Rzeczywiście problem. Ale nic, jeszcze zostały dwa dni twój mąż coś wymyśli.

Ale Bartek niczego nie wymyślił. Zadzwonił do kilku ogłoszeń, a po kolejnych odmowach po prostu przewiózł ich rzeczy z wynajmowanego mieszkania do swoich rodziców.

Jednak rodzice i młodsza siostra nie byli zachwyceni, iż w ich mieszkaniu zamieszka rodzina Bartka, i to z takim hałaśliwym lokatorem.

Synku, pamiętaj, jeszcze przed waszym ślubem uzgodniliśmy, iż nie będziecie z żoną mieszkać u nas powiedziała matka. Oczywiście masz prawo do swojego pokoju, ale obcych ludzi w naszym domu widzieć nie chcemy.

A twoja Kasia jest obca. Dla ciebie to żona, a dla nas ktoś obcy. Ty ją wybrałeś, my nie.

Mamo, to tylko na chwilę, aż znajdziemy coś odpowiedniego próbował przekonać Bartek.

Wiesz przecież, iż nic nie jest bardziej stałe niż rozwiązania tymczasowe. Najpierw wjedziecie na tydzień, tydzień zamieni się w miesiąc, a miesiąc w wieczność.

Nie. Poza tym ja i twój ojciec pracujemy, twoja siostra się uczy. Wszyscy chcemy wypoczywać. A z małym dzieckiem w domu to niemożliwe: nie można głośno mówić, oglądać telewizji, a w nocy być gotowym na pobudki od płaczu.

Postaramy się znaleźć coś szybciej obiecał syn.

Nie. Zdecydowaliśmy, iż lepiej będzie, jeżeli nie przywieziesz żony i dziecka. Nie wytrzymamy długo i ostatecznie poprosimy was o wyprowadzkę.

A twoja żona potem będzie wszystkim opowiadać, iż wyrzuciliśmy was z dzieckiem na ulicę. To zrujnuje naszą reputację, a nie chcemy, żeby źle o nas mówiono. Więc choćby nie próbuj przywozić Kasi i dziecka. Rozwiąż to inaczej.

Z tymi wiadomościami Bartek przyszedł do szpitala.

Słuchaj, Kasia, może na razie zamieszkasz z dzieckiem u swoich rodziców? zapytał.

Czy twojej matce naprawdę nie zależy, żeby zobaczyć wnuka? zdziwiła się Katarzyna.

Nie wiem, mama powiedziała, żebyśmy do nich nie przyjeżdżali odparł Bartek.

Świetnie! Inne kobiety z dziećmi witają krewni kwiaty, prezenty, radość. A my jak bezdomni i bez rodziny. choćby widzieć nas nie chcą obraziła się Kasia.

Wieczorem zadzwoniła do rodziców i tego dnia, kiedy ją z synkiem wypisywali, oprócz Bartka przyjechał po nich jej ojciec.

Pakuj się, córko, zabieraj wnuka, jedziemy do domu. A ty zwrócił się do Bartka przywieź rzeczy Kasi i to, co kupiliście dla malucha.

Do miasteczka dojechali gwałtownie w jakieś trzydzieści minut. Tam już wszystko było przygotowane dla dziecka: w małym pokoju stało łóżeczko, przykryte pościelą z misiami i króliczkami, obok komoda z ubrankami i wygodny fotel do karmienia.

A w salonie czekał na nich stół nakryty odświętnie. Nie było nikogo obcego, tylko rodzice, babcia Kasi i Ola jej młodsza siostra.

O rodzinie Bartka przy obiedzie nie wspominano, za to żywo dyskutowano, jak nazwać chłopca. Wybrano dla niego imię Jakub.

Bartek zaraz po obiedzie wrócił do miasta, obiecując, iż następnego dnia przywiezie rzeczy Kasi.

A gdy wrócił, czekały na niego dobre wieści.

Kasia, Bartek powiedział ojciec, gdy cała rodzina zebrała się przy stole. Porozmawialiśmy z mamą i postanowiliśmy sprzedać dom babci, a uzyskane pieniądze przekażemy wam.

Otrzymacie je jako prezent od naszej rodziny dla Kasi. Ale jest jeden warunek: dom, w którym teraz mieszkamy, na mocy testamentu przejdzie na Olę. Kasia, zgadzasz się?

Oczywiście, iż tak.

W takim razie jutro dam ogłoszenie o sprzedaży powiedział ojciec.

Dom udało się sprzedać dopiero po trzech miesiącach. Cały ten czas Kasia z Kubą mieszkali w miasteczku, a Bartek w mieście, u rodziców, ale w weekendy zawsze przyjeżdżał do żony i syna.

Potem kolejne półtora miesiąca zajęło znalezienie mieszkania, załatwienie kredytu i przeprowadzenie remontu.

I wreszcie nadszedł dzień, gdy Kasia, Bartek i mały Jakub wprowadzili się do swojego mieszkania. Prawie miesiąc urządzali się, a potem, gdy każda rzecz znalazła swoje miejsce, zorganizowali przyjęcie nowomieszkańskie.

Zaprosili rodziców Kasi, jej przyjaciółki i kolegów Bartka. Jego rodziców na tej uroczystości nie było. W ogóle dowiedzieli się o nowym mieszkaniu przypadkiem.

Gdy Bartek zabierał swoje rzeczy, jego matka pomyślała, iż po prostu znów wynajmują kolejne mieszkanie.

Synku, zaprosiłeś na przyjęcie wiejską rodzinę, a nam choćby nie powiedziałeś, iż masz własne mieszkanie? Mogłeś nas zaprosić!

A tak w ogóle, to choćby wnuka nie widzieliśmy. Nie po rodzinnemu się zachowujecie skarciła Bartka przez telefon.

A nie wpuścić mojej żony z noworodkiem do domu to według was po rodzinnemu? zapytał.

Przecież wszystko ci wyjaśniłam jesteśmy starsi, potrzebujemy spokoju odpowiedziała matka. Ale teraz możemy was odwiedzić?

Po co?

Jak to po co? Przecież Jakub to nasz wnuk.

Mamo,

Idź do oryginalnego materiału