– Nie. Zdecydowaliśmy, iż lepiej będzie, jeżeli nie sprowadzisz żony i dziecka do tego mieszkania. Nie będziemy w stanie długo znosić niedogodności i ostatecznie poprosimy was o wyprowadzenie. – A twoja żona będzie później wszystkim opowiadać, iż wyrzuciliśmy was z małym dzieckiem na ulicę.

polregion.pl 1 miesiąc temu

Nie. Zdecydowaliśmy, iż lepiej będzie, jeżeli nie przywieziesz żony i dziecka do tego mieszkania. Długo nie zniesiemy niedogodności i w końcu poprosimy was o wyprowadzkę. A twoja żona będzie potem wszystkim opowiadać, iż wyrzuciliśmy was z małym dzieckiem na ulicę.

Daga, co się z tobą dzieje? zapytała sąsiadka.

Mirek powiedział, iż gospodyni kazała nam się wynieść. Natychmiast. Podobno wynajmowała mieszkanie parze bez dzieci, a wy chcecie wprowadzić niemowlę. Będzie płakało w nocy, sąsiedzi będą narzekać, a ona nie chce problemów.

I co? Nie macie gdzie się podziać?

Rodzice Mirka mają trzypokojowe mieszkanie, ale mieszka tam jeszcze jego młodsza siostra. A moi rodzice są w małym miasteczku dwadzieścia kilometrów od miasta odpowiedziała Daga.

No to pomieszkacie tydzień czy dwa u teściów, dopóki nie znajdziecie nowego mieszkania poradziła kobieta.

Mirek już szukał. Ale jak tylko właściciele usłyszą o małym dziecku, od razu odmawiają.

Rzeczywiście, problem. Ale jeszcze zostały dwa dni twój mąż coś wymyśli.

Ale Mirek niczego nie wymyślił. Zadzwonił do kilku ogłoszeń, a po odmowach po prostu przewiózł ich rzeczy z wynajmowanego mieszkania do swoich rodziców.

Jednak rodzice i młodsza siostra nie byli zachwyceni, iż w mieszkaniu zamieszka rodzina Mirka, i to z takim niespokojnym lokatorem.

Synku, pamiętasz, jeszcze przed waszym ślubem ustaliliśmy, iż nie będziecie z żoną mieszkać u nas powiedziała matka. Oczywiście masz prawo być w swoim pokoju, ale obcych ludzi w naszym mieszkaniu widzieć nie chcemy.

A twoja Daga jest obca. Dla ciebie to żona, ale dla nas ktoś obcy. Ty ją wybrałeś, my nie.

Mamo, to tylko tymczasowo, dopóki nie znajdziemy czegoś odpowiedniego próbował negocjować Mirek.

Wiesz przecież, iż nie ma nic bardziej trwałego niż rozwiązania tymczasowe. Najpierw wprowadzacie się na tydzień, tydzień zamienia się w miesiąc, a miesiąc w wieczność.

Nie. Poza tym ja i twój ojciec pracujemy, twoja siostra się uczy. Wszyscy chcemy normalnie odpocząć. A z małym dzieckiem w mieszkaniu to niemożliwe nie mów głośno, nie oglądaj telewizji, a w nocy bądź gotów obudzić się o każdej porze od płaczu niemowlęcia.

Postaramy się znaleźć coś szybciej obiecał syn.

Nie. Zdecydowaliśmy, iż lepiej, jeżeli nie przywieziesz tutaj żony i dziecka. Długo nie wytrzymamy tych utrudnień i w końcu i tak was poprosimy o wyprowadzkę.

A twoja żona będzie potem wszystkim opowiadać, iż wyrzuciliśmy was z niemowlęciem na bruk. To zniszczy naszą reputację, a ja nie chcę, żeby o nas źle mówiono. Więc choćby nie próbuj przywozić tu Dagmar i dziecka. Rozwiązujcie problem inaczej.

Z takimi wieściami Mirek przyjechał do szpitala.

Słuchaj, Daga, a może na razie zamieszkasz z dzieckiem u swoich rodziców? zapytał.

Twojej mamie nie chce się choćby zobaczyć z wnukiem? zdziwiła się Dagmara.

Nie wiem, mama powiedziała, żebyśmy do nich nie przyjeżdżali odparł Mirek.

Wspaniale! Inne kobiety z dziećmi witają krewni kwiaty, prezenty, radość. A my jak bezdomni i bezrodni. choćby widzieć nas nie chcą obraziła się Daga.

Tego wieczoru zadzwoniła do swoich rodziców, a w dniu wypisu, poza Mirkiem, przyjechał po nią i wnuka jej ojciec.

Pakuj się, córko, zabieraj wnuka, jedziemy do domu. A ty zwrócił się do Mirka przywieź wszystkie rzeczy Dagmary i to, co kupiliście dla malucha.

Do miasteczka dojechali szybko, w pół godziny. Tam już wszystko było przygotowane dla dziecka w małym pokoju stało łóżeczko z pościelą w misie i króliczki, obok komoda z ubrankami i wygodny fotel do karmienia.

W salonie czekał na nich zastawiony świąteczny obiad. Nikogo obcego nie było tylko rodzice, babcia Dagmary i jej młodsza siostra, Iza.

O rodzinie Mirka przy stole nie wspominano, za to żywo dyskutowano, jak nazwać chłopca. Wybrano imię Igor.

Mirek zaraz po obiedzie wrócił do miasta, obiecując przywieźć rzeczy Dagmary następnego dnia.

A gdy wrócił, czekały na niego dobre wiadomości.

Daga, Mirek powiedział ojciec, gdy cała rodzina zebrała się przy stole. Naradziliśmy się z matką i postanowiliśmy sprzedać dom babci, a pieniądze przekażemy wam.

Spiszemy to jako darowiznę od naszej rodziny dla Dagmary. Ale jest jeden warunek: dom, w którym teraz mieszkamy, zgodnie z testamentem, przejdzie na Izę. Daga, zgadzasz się?

Oczywiście, iż tak.

W takim razie jutro podam ogłoszenie o sprzedaży powiedział ojciec.

Dom udało się sprzedać dopiero po trzech miesiącach. Przez cały ten czas Daga z Igorem mieszkali w miasteczku, a Mirek w mieście, u swoich rodziców, ale w weekendy zawsze przyjeżdżał do żony i syna.

Później kolejne półtora miesiąca zajęło znalezienie mieszkania, załatwienie kredytu i remont.

W końcu nadszedł dzień, gdy Daga, Mirek i mały Igor wprowadzili się do swojego mieszkania. Przez prawie miesiąc urządzali się, a gdy każdy przedmiot znalazł swoje miejsce, urządzili przyjęcie.

Zaprosili rodziców Dagmary, jej przyjaciółki i kolegów Mirka. Jego rodziców jednak na tej uroczystości nie było. Dowiedzieli się o kupnie mieszkania przypadkiem.

Gdy Mirek zabierał swoje rzeczy, matka myślała, iż po prostu przenoszą się do kolejnego wynajmowanego lokum.

No i jak to, synu, na nowe mieszkanie zaprosiłeś wiejską rodzinę, a nam choćby nie powiedziałeś, iż masz własne? Mogłeś nas chociaż zaprosić!

A tak w ogóle, to choćby wnuka nie widzieliśmy. Nie po rodzinnemu się zachowujecie, synu wyrzucała matka przez telefon.

A nie wpuścić mojej żony z noworodkiem to, według was, po rodzinnemu? zapytał.

Ależ wszystko ci wyjaśniłam jesteśmy w podeszłym wieku, potrzebujemy spokoju odparła matka. Ale teraz możemy was odwiedzić, prawda?

Po co?

Jak to po co? Przecież Igor to nasz wnuk!

Mama, nasz syn ma już prawie pół roku, a ty nagle zapragnęłaś go zobaczyć. Dziwne,

Idź do oryginalnego materiału