Niechciane dziecko – Jak chcecie nazwać swoją córeczkę? – Starszy lekarz z profesjonalnym uśmiechem…

twojacena.pl 9 godzin temu

Niechciane dziecko

Jak chcecie nazwać swoją córeczkę? Starszy lekarz z przygaszonym, zawodowym uśmiechem patrzył na młodziutką pacjentkę, która leżała bez ruchu na łóżku szpitalnym.

Imienia jeszcze nie wybrałyśmy wtrąciła Natalia, siedząca na krześle obok łóżka. To poważna sprawa, Jagoda musi się dobrze zastanowić.

Wcale nie chcę. Nagle, ku zaskoczeniu wszystkich, odezwała się sama młoda mama. W ogóle jej nie zamierzam zabierać. Napiszę zrzeczenie.

Co ty gadasz?! poderwała się Natalia, rzucając na dziewczynę mroczne spojrzenie, po czym zwróciła się do lekarza: Ona nie wie, co mówi. Oczywiście, iż zabierzemy małą do domu.

Wpadnę później, proszę odpoczywać. Lekarza nie obchodziły rodzinne kłótnie, już wychodził, znikając bezgłośnie za drzwiami.

Zaraz potem, jak tylko cicho zatrzasnęły się drzwi, Natalia przysunęła się i ostro napadła na dziewczynę wyrzutami.

Jak śmiesz takie rzeczy wygadywać? Co ludzie powiedzą? Już i tak musiałyśmy przenieść się do Radomia, żeby wszystko odbyło się po cichu. To dziecko musi zostać w naszej rodzinie.

A kto temu winny? Jagoda spojrzała kobiecie prosto w oczy. Gdybyś mnie wtedy posłuchała, nic z tego by się nie wydarzyło. Skończyłabym spokojnie liceum i może dostałabym się na studia. o ile tobie tak zależy na tym dziecku, sama się nim zajmij.

Jagoda odwróciła twarz do ściany. Tym gestem zerwała rozmowę. Natalia jeszcze przez chwilę próbowała przemówić do córki, ale nagle pojawiła się pielęgniarka i grzecznie poprosiła ją o opuszczenie sali pacjentka potrzebuje spokoju.

Jagoda znów była sama. Wiatr nocy szumiał pod oknem, a ona cicho szlochała w poduszkę, błagając niewidzialne siły, by to wszystko wreszcie się skończyło.

Znienacka do drzwi zapukał ktoś bardzo cicho. Jagoda wytarła łzy, głęboko westchnęła i wyszeptała:

Proszę.

Jagoda spodziewała się pielęgniarki lub, co gorsza, ojca. Ale kobieta, która weszła do środka, była nieznajoma oraz dziwnie nierealna jakby przybyła z innej bajki.

Czy mogę ci jakoś pomóc? głos dziewczyny ledwie drżał, a udawane opanowanie pękało w szwach.

Podsłyszałam przed chwilą… Kompletnie przypadkiem! Lekarze stali obok mojej sali i rozmawiali… kobieta miotała się niespokojnie, nie umiejąc zadać pytania.

Tak, chcę zostawić dziecko w szpitalu. To chyba pana interesuje, prawda?

Widziałam twoją mamę…

Ona nie jest moją mamą! syknęła Jagoda, tracąc nagle cierpliwość. To tylko macocha, która za dużo sobie wyobraża. Moja prawdziwa mama pracuje w Niemczech.

Przepraszam, nie chciałam cię urazić kobieta speszyła się jeszcze bardziej. Po prostu mam trójkę swoich dzieci i próbuję zrozumieć, dlaczego to robisz. Sama całe dzieciństwo spędziłam w domu dziecka i boję się o twoją maleńką. Ona nie jest niczego winna!

Podobno takie noworodki gwałtownie są adoptowane wzruszyła ramionami Jagoda. Nie umiem choćby wziąć jej na ręce, a co dopiero… Gdyby Natalia się nie wtrąciła, nie byłoby mnie tu dzisiaj.

Przecież jesteś już dorosła, masz chyba więcej niż piętnaście lat, prawda?

Co za wstyd! powiedziała ironicznym tonem, naśladując macochę. Jak my się ludziom na oczy pokażemy?!

Nie rozumiem…

To może opowiem, uśmiechnęła się krzywo Jagoda. Może wtedy przestaniecie mnie osądzać.

**********************************************

Ostatni rok w liceum okazał się tragiczny dla Jagody. Najpierw poszedł do wojska jej ukochany, Paweł, a potem w ich klasie zjawił się świeżo przeniesiony chłopak z Warszawy typowy bananowiec, karnie zesłany przez rodziców na prowincję. Zaczął podbijać wszystkie dziewczyny, szukając jedynie kolejnych zdobytych punktów, a nie uczuć. Zresztą to przez te wybryki trafił do Radomia, kompromitując nazwisko ojca znanego biznesmena z Mokotowa.

Maks dawał kosztowne prezenty, zabierał do modnych klubów, do restauracji. Dziewczyny topniały jedna po drugiej, każda snuła marzenia o roli narzeczonej księcia.

Najdłużej opierała się Jagoda. Głęboko kochała Pawła, nikogo innego nie potrzebowała. Wydawało jej się nawet, iż Maks w końcu dał sobie spokój i znalazł nową zabawkę. Jakże się myliła!

W grudniu, podczas urodzin jednej z koleżanek, cały świat na chwilę zatrzymał się w miejscu. Impreza była głośna, Maks oczywiście zaszczycił dziewczyny swoją obecnością. Ale wcale nie chodziło mu o jubilatkę.

Jagoda odbierała telefon na korytarzu. Gdy wróciła do sali, zobaczyła, iż Maksus siedzi obok jej miejsca. Zlekceważyła to, ale po chwili zaczęła czuć się bardzo źle…

Rano Jagoda z trudem uniosła powieki. Obok niej leżał Maks, uśmiechając się arogancko.

I tyle się wzbraniałaś rzucił lekko, salwując się cynicznym żartem. To dla ciebie taki prezent. Twój Paweł to frajer, szczerze mówiąc.

Dotarcie do domu było gehenną. Kręciło jej się w głowie, czuła się odrętwiała. Ludzie na ulicy spoglądali na nią z niechęcią.

Nie wyciągając choćby kluczy, zadzwoniła domofonem wiedziała, iż Natalia jest w domu.

Gdzie się szwędałaś?! wrzasnęła macocha na próg. Nocą cię nie ma, na telefony nie odpowiadasz! I w dodatku w jakim jesteś stanie! Boże, jakby twój ojciec to zobaczył

Wezwij lekarza i policję Jagoda przerwała chłodno. Chcę złożyć zawiadomienie. Niech go zamkną.

W ułamku sekundy Natalia zrozumiała wszystko wygląd Jagody, jej zachowanie, zawahanie.

Kto?

Maks, a kto inny Jagoda z trudem wydukała. Nikt inny nie byłby tak bezczelny. Dzwoń, albo zrobię to sama.

Czekaj… Natalia zaczęła kalkulować. I tak mu się upiecze. Załatwimy to inaczej. Odezwę się do jego ojca. Zapłaci sowitą rekompensatę.

Oszalałaś?! Jagoda nie wierzyła własnym uszom. Jaka rekompensata? Idę zaraz sama na policję!

Nigdzie nie pójdziesz! syknęła Natalia, chwytając dziewczynę za nadgarstek i wciągając ją do pokoju. Nie miała siły się szarpać. I tak wszyscy będą cię obwiniać, będziesz pośmiewiskiem. Ja się tym zajmę!

Telefon zniknął Jagoda być może zgubiła go w drodze, może został u koleżanki. I z domu nie mogła wyjść Natalia zamknęła drzwi na klucz. Pokój wirował, łóżko przyciągało ją swoim ciężarem…

Kilka dni później wysłano ją do babci do Puław. Babcia, już bardzo wiekowa, mieszkała sto kilometrów od ich miejscowości. Jagoda nie chciała jej martwić, więc udawała, iż wszystko w porządku.

Po miesiącu pojawiła się straszna wiadomość była w ciąży.

Natalia była zachwycona. W końcu ten dzieciak wyciągnie całą rodzinę z biedy! Dziadzio z Warszawy znów zapłaci okrągłą sumę za ciszę i kolejne przewinienie synalka oby tylko utrzymać wszystko w tajemnicy do piątego miesiąca.

Nikt nie pytał, czego chce Jagoda. Na samo wspomnienie aborcji Natalia wszczynała karczemną awanturę. Pilnowała jej teraz dzień i noc.

Dziadek był niechętny, ale płacił. Obiecał też dalej ładować złote monety w zamian za skandalową ciszę.

************************************************

No i co teraz pani powie? powiedziała Jagoda przez łzy. Tyle się nacierpiałam przez to dziecko. Paweł mnie zostawił, nie uwierzył. Koleżanki się odwróciły, musiałyśmy się wyprowadzić. choćby nie skończyłam szkoły.

Przepraszam, osądzałam cię, nie znając prawdy kobieta wyglądała na zawstydzoną. Ale malutka naprawdę nie jest niczemu winna.

Jagoda, musimy poważnie porozmawiać! do sali weszła Natalia z mężem, który szedł jak na sznurku. Proszę o opuszczenie pokoju! To sprawa rodzinna!

Kobieta rzuciła Jagodzie smutne spojrzenie i wyszła, zamykając drzwi miękko jak w baśni.

Nie zniszczysz mojego wspaniałego planu. jeżeli zostawisz dziecko tutaj, nie masz po co wracać do domu! Dokąd pójdziesz? Babci już nie ma, jej mieszkanie przeszło na twojego stryja. Zostaniesz na ulicy!

Nie, zamieszka ze mną. W drzwiach stanęła elegancka kobieta. Oczy Jagody zapaliły się radością.

Mamo! Przyjechałaś!

Oczywiście, iż przyjechałam. Myślisz, iż zostawiłabym cię w potrzebie? Albina mocno przytuliła córkę. Gdybyś tylko wszystko od razu mi powiedziała… Od dawna byśmy już były razem. Myślałam, iż w Radomiu łatwiej skończysz liceum.

Myślałam, iż ci na mnie nie zależy szepnęła Jagoda. Choć przeszła tyle, wciąż była tylko dzieckiem.

Ktoś mi wmawiał, iż nie chcesz mieć ze mną nic wspólnego. Prezenty wracały nierozpakowane, nie mogłam się do ciebie dodzwonić. Myślałam, iż nie chcesz już ze mną rozmawiać. Ale to nic powiedziała pogodnie Albina, gładząc łzy z policzka Jagody. Wyjedziemy i zapomnisz o wszystkim…

********************************************************

Jagoda wyjechała. Dziecko zostało przy Natalii, która marzyła o beztroskim życiu i bogactwie. Ale… Gdy wpływowy dziadek dowiedział się o całej sytuacji, przyjechał po dziecko. Zabrał dziewczynkę do Warszawy, a Maks został zmuszony do uznania ojcostwa choć bardzo się opierał.

Jagoda była szczęśliwa. Pozostała przy osobie, do której miała bezwarunkowe zaufanie tej, która nigdy jej nie zdradzi.

Idź do oryginalnego materiału