Niechciane dziecko — Jak chcecie nazwać swoją córeczkę? — Starszy lekarz z życzliwym uśmiechem spoglądał na młodą pacjentkę. — Jeszcze nie wybraliśmy imienia — wtrąciła się Natalia, siedząca na krześle obok łóżka. — To poważna sprawa, Daria musi się dobrze zastanowić. — Wcale nie chcę jej nazywać. — Niespodziewanie do rozmowy włączyła się młoda mama. — Ja w ogóle nie zamierzam jej zabierać. Napiszę zrzeczenie. — Co ty mówisz?! — kobieta zerwała się, rzucając gniewne spojrzenie w kierunku dziewczyny, po czym zwróciła się do lekarza. — Ona nie wie, co mówi. Oczywiście, córeczkę zabierzemy do domu. — Wrócę później, odpoczywajcie — lekarz wycofał się, nie mając ochoty uczestniczyć w rodzinnej kłótni. Gdy drzwi za lekarzem się zamknęły, matka rzuciła się na dziewczynę z pretensjami. — Jak śmiesz tak mówić? Co ludzie o nas pomyślą? I tak musieliśmy przeprowadzić się do Warszawy, żeby wszystko odbyło się po cichu. To dziecko musi zostać w naszej rodzinie. — A czyja to wina? — Daria spojrzała kobiecie prosto w oczy. — Gdybyś wtedy mnie posłuchała, nic z tego by się nie wydarzyło. Skończyłabym spokojnie liceum i poszła na studia. o ile ci tak zależy na tym dziecku, to sama je sobie zabierz. Dziewczyna odwróciła się do ściany, dając jasno do zrozumienia, iż nie ma ochoty kontynuować rozmowy. Natalia jeszcze przez chwilę próbowała przemówić córce do rozumu, ale wtedy zajrzała pielęgniarka i poprosiła, by matka opuściła salę, bo pacjentka potrzebuje spokoju. Daria została sama. Z cichym szlochem wciskała twarz w poduszkę, błagając los, by to wszystko jak najszybciej się skończyło. Nieśmiałe pukanie do drzwi zmusiło ją do otarcia łez. Wzięła głęboki oddech i powiedziała: — Proszę. Spodziewała się któregoś z personelu albo, w najgorszym razie, ojca. Tymczasem do sali weszła zupełnie obca kobieta. — Przepraszam, czy mogę jakoś pomóc? — kto by pomyślał, jak ciężko jej było zachować pozory spokoju! — Usłyszałam… Zupełnie przypadkiem! Lekarze rozmawiali blisko mojej sali. — Kobieta krępowała się, by wprost zapytać. — Tak, chcę zrzec się dziecka. To prawda. O to pani chodziło? — Widziałam, jak twoja mama… — Ona nie jest moją mamą! — ostro przerwała Daria, porzucając maskę spokoju. — To tylko macocha, która myśli, iż wszystko jej wolno. Moja prawdziwa mama pracuje za granicą. — Przepraszam, nie chciałam cię urazić — kobieta poczuła się niezręcznie. — Mam troje dzieci i nie mogę zrozumieć twojej decyzji. Sama wychowałam się w domu dziecka, więc bardzo się boję o twoją córeczkę. Przecież ona nie jest winna! — Takie maluszki gwałtownie znajdują nowy dom, tak mi mówili — wzruszyła ramionami Daria. — Ja nie potrafię choćby wziąć jej na ręce, nie mówiąc o czymś więcej. Gdyby Natalia się nie wtrąciła, w ogóle by mnie tu nie było. — Przecież jesteś już dorosła, masz ponad piętnaście lat, prawda? — Przecież to wstyd! — zakpiła głosem macochy Daria. — Jak pokażemy się ludziom na oczy? — Nie rozumiem… — Opowiem pani — dziewczyna uśmiechnęła się krzywo. — Może wtedy pani przestanie mnie osądzać. ******************************************************** Ostatni rok liceum był dla Darii wyjątkowo pechowy. Jej ukochanego Pawła powołano do wojska, a do klasy dołączył nowy chłopak. Syn warszawskiego biznesmena, przyjechał tu za karę, bo w stolicy narobił ojcu wstydu swoimi podbojami. Makar obsypywał dziewczyny prezentami, zabierał do modnych knajp, a każda z nich przez chwilę liczyła na pierścionek zaręczynowy. Tylko Daria pozostała niewzruszona. Miała chłopaka i nie interesował jej nikt poza Pawłem. W końcu wydawało się nawet, iż Makar sobie odpuścił — skupił się na innych koleżankach. Tak jej się przynajmniej wydawało. Jak bardzo się myliła… W grudniu koleżanka urządziła imprezę urodzinową w domu. Była cała klasa, a Makar też się pojawił, ale najwyraźniej nie miał zamiaru tylko gratulować solenizantce. W pewnym momencie Darii zadzwonił telefon. Wyszła na korytarz, żeby odebrać. Kiedy wróciła, przy jej miejscu siedział już Makar. Nie zwróciła na to większej uwagi… aż nagle źle się poczuła. Następnego ranka z trudem otworzyła oczy, a obok niej leżał Makar i uśmiechał się zadowolony. — A mówiłaś, iż nie jesteś taka — rzucił bezczelnie. — To taki prezent ode mnie. Twój Paweł to frajer. Daria ledwo dotarła do domu. Słaniała się na nogach, a przechodnie patrzyli na nią z politowaniem. Zamiast wyjmować klucze, zadzwoniła do drzwi. Miała pewność, iż macocha jest w domu. — Gdzie się włóczyłaś? — warknęła Natalia, widząc Darii stan. — Nie wróciłaś na noc, na SMS-y nie odpowiadasz, a wyglądasz tragicznie! Gdyby ojciec cię zobaczył… — Wezwij lekarza i policję — przerwała Daria. — Chcę złożyć zeznania. Niech go zamkną. Natalia naprężyła się, połączyła fakty i doszła do wniosków. — Kto to zrobił? — Makar, kto inny — odpowiedziała Daria. — Nikt inny nie miałby tyle tupetu. — Zaczekaj… — Natalia zastanawiała się chwilę, bo lubiła z każdej sytuacji odnieść korzyść. — I tak ojciec go wybroni. Załatwimy to inaczej. Porozmawiam z jego tatą, niech zapłaci odszkodowanie. — Zwariowałaś?! — Daria nie mogła uwierzyć — Jakie odszkodowanie? Idę na policję! — Nigdzie nie pójdziesz! — chwyciła ją za rękę i zaciągnęła do pokoju, bo Daria nie miała siły się bronić. — I tak zwalą winę na ciebie. Cała okolica będzie na ciebie palcami pokazywać. Ja się tym zajmę. Nie miała telefonu, zgubiła gdzieś po drodze lub zostawiła u koleżanki. Drzwi zostały zamknięte na klucz, a łóżko jakby przyciągało coraz mocniej… Kilka dni później pojechała do babci — ta mieszkała ponad sto kilometrów od ich miasta i miała już swoje lata. Nie chciała martwić kochanej osoby, więc udawała, iż wszystko w porządku. Po miesiącu dowiedziała się prawdy. Tamta noc miała konsekwencje. Była w ciąży. Natalia była zachwycona. To dziecko miało zabezpieczyć przyszłość dla wszystkich! Dziadek na pewno zapłaci — już raz krył synka i znów to zrobi. Trzeba tylko poczekać do piątego miesiąca, a wtedy… Nikt nie pytał Darii o zdanie. Gdy tylko wspomniała, iż nie chce tego dziecka, macocha urządziła dziką awanturę i nie odstępowała jej na krok. Dziadek Makara nie był zachwycony, ale zapłacił. Obiecał również comiesięczne alimenty. ******************************************************** — Teraz pani rozumie? Przez to dziecko tyle wycierpiałam. Paweł się ode mnie odwrócił, koleżanki też, przeprowadziliśmy się, a ja choćby nie skończyłam szkoły! — Przepraszam, nie powinnam była osądzać — kobiecie zrobiło się głupio. — Ale to dziecko naprawdę nie jest niczemu winne. — Dario, musimy poważnie porozmawiać! — drzwi do sali stanowczo otworzyła Natalia, wciągając za sobą ojca. — Proszę, żeby osoby postronne opuściły salę. To sprawa rodzinna! Kobieta rzuciła Darii pełne współczucia spojrzenie i opuściła salę, zamykając drzwi. — Nie pozwolę ci zniszczyć mojego idealnego planu. o ile zostawisz dziecko tutaj, to nie masz po co wracać do domu. I gdzie pójdziesz? Babci już nie ma, jej mieszkanie dostał twój wujek. Zamierzasz żebrać na ulicy? — Nie, pojedzie ze mną — do sali weszła elegancka, zadbana kobieta. Twarz Darii aż rozjaśnił uśmiech ulgi. — Mamo! Przyjechałaś! — Oczywiście, iż przyjechałam. Nie mogłam zostawić cię samej w takiej chwili — Albina przytuliła córkę. — Gdybyś tylko wcześniej powiedziała mi prawdę, zabrałabym cię dawno do siebie. Myślałam, iż tu będzie ci łatwiej skończyć szkołę. — Myślałam, iż już mnie nie chcesz — zaszlochała Daria. — W końcu jestem tylko dzieckiem. — Pewna osoba twierdziła, iż nie chcesz się ze mną kontaktować. Moje prezenty zawsze wracały nieotwarte, a telefon milczał. Myślałam, iż nie możesz mi wybaczyć. Ale to już za nami — powiedziała pogodnie Albina, ocierając łzy córki. — Wyjedziemy stąd i zapomnisz o wszystkim… ******************************************************** Daria wyjechała. Dziecko zabrała Natalia, licząc na dostatnie życie. Ale… gdy wpływowy dziadek się o tym dowiedział, przyjechał i zabrał wnuczkę do siebie. Makar musiał oficjalnie uznać dziecko, choć bardzo się przed tym wzbraniał. Daria zaś w końcu jest szczęśliwa. Jest blisko najdroższej osoby, która nigdy jej nie zawiedzie… Porażać prawdą: Niechciane dziecko – opowieść o matczynej decyzji, rodzinnych dramatów i sile wsparcia bliskich w polskiej rzeczywistości

newsempire24.com 12 godzin temu

Jak chcecie nazwać córeczkę? Starszy pan doktor z profesjonalnym uśmiechem zerkał na swoją młodą pacjentkę.

Jeszcze nie wymyśliłyśmy wtrąciła się Natalia, siedząca na krześle obok łóżka. To poważna sprawa, Daria musi to sobie dobrze przemyśleć.

W ogóle nie chcę ku zaskoczeniu wszystkich rzuciła młoda mama. Ja choćby jej nie zamierzam zabrać ze szpitala. Złożę zrzeczenie.

Co ty wygadujesz?! poderwała się kobieta i rzuciła wściekłe spojrzenie na dziewczynę, po czym zwróciła się do doktora. Ona nie wie, co mówi. Oczywiście, iż zabierzemy maleństwo.

Odwiedzę was później, teraz odpoczywajcie lekarz całkiem otwarcie miał już dość rodzinnych awantur.

Gdy tylko drzwi za lekarzem się zamknęły, matka rzuciła się na dziewczynę z pretensjami.

Jak śmiesz takie rzeczy mówić? Co ludzie powiedzą? I tak musiałyśmy przeprowadzić się tutaj, żeby wszystko załatwić po cichu! To dziecko musi zostać w naszej rodzinie!

I czyja to wina? Daria spojrzała na kobietę bez mrugnięcia. Gdybyś mnie wtedy posłuchała, nie musiałybyśmy przez to przechodzić. Normalnie skończyłabym szkołę, może bym gdzieś poszła dalej. jeżeli ci tak zależy, to sobie sama zabierz to dziecko.

Dziewczyna odwróciła się do ściany, dając jasno do zrozumienia, iż rozmowę uważa za zakończoną. Natalia jeszcze kilka minut próbowała przemówić córce do rozsądku, ale wtedy zajrzała pielęgniarka i grzecznie poprosiła ją o opuszczenie sali. Pacjentka potrzebuje spokoju.

Daria została sama. Płakała w poduszkę, modląc się do wszystkich świętych, żeby wszystko jak najszybciej się skończyło.

Nieśmiałe pukanie do drzwi sprawiło, iż dziewczyna schowała łzy. Głęboko odetchnęła i powiedziała:

Proszę wejść.

Spodziewała się kogoś z personelu, najwyżej ojca. Ale kobieta, która weszła, była jej kompletnie obca.

Przepraszam, czy mogę jakoś pomóc? Kto by pomyślał, jak trudno było jej trzymać maskę zupełnego spokoju!

Całkiem przypadkowo usłyszałam bo lekarze rozmawiali tuż obok mojej sali kobieta wyraźnie się wahała.

Tak, chcę zrzec się praw do dziecka. To właśnie panią interesuje, prawda?

Widziałam, jak twoja mama…

Ona nie jest moją mamą! syknęła Daria, w jednej chwili tracąc całą pozę opanowania. To tylko macocha, która się za dużo wyobraża. Moja mama pracuje za granicą.

Przepraszam, nie chciałam urazić kobieta aż spąsowiała Po prostu mam już troje dzieci i trochę nie pojmuję twojego postępowania. Sama całe dzieciństwo byłam w domu dziecka i najbardziej boję się o twoją córkę. Ona przecież niczemu nie jest winna!

Takie małe gwałtownie się adoptuje, tak mi powiedziano wzruszyła ramionami Daria. Ja choćby nie mogę się przemóc, żeby ją wziąć na ręce, a co dopiero mówić o czymś więcej. Gdyby nie Natalia, już by mnie tu nie było

Przecież jesteś już praktycznie dorosła, prawda? Masz ponad piętnaście lat? Sama decydujesz.

To przecież wstyd na całą wieś! Daria teatralnie zadrwiła z macochy. Co powiemy ludziom? Jak w oczy spojrzymy?

Nie wiem, czy rozumiem…

To opowiem pani, dziewczyna krzywo się uśmiechnęła. Może wtedy przestanie mnie pani oceniać.

********************************************

Ostatni rok w liceum Darii poszedł jej, delikatnie mówiąc, bokiem. Po pierwsze, Paweł, jej chłopak, poszedł do wojska, a do klasy dokooptowano nowego kolegę. Warszawiak z dobrego domu, skazany przez ojca na zesłanie do głuszy za rozpasanie i popsucie renomowanemu ojcu opinii, znany był z tego, iż żadna dziewczyna nie mogła mu się oprzeć. Szukał wrażeń, nie żony każda dziewczyna to była tylko następna kratka na jego liście.

Michał sypał prezentami, ciągnął do klubów, restauracji. Dziewczyny padały jedna po drugiej, każda mając nadzieję, iż zostanie księżniczką na włościach.

Najbardziej odporna okazała się właśnie Daria. Nie interesowały jej jego zapędy i świecidełka kochała Pawła i tylko jego. Przez chwilę wyglądało choćby na to, iż Michał sobie odpuścił i skupił się na kolejnych podbijanych sercach. Tak jej się przynajmniej wydawało.

Ależ się myliła!

Pod koniec grudnia jedna z koleżanek Darii miała urodziny. Zjechała się cała klasa, a Michał oczywiście też raczył swoją obecnością, choć na pewno nie po to, żeby świętować solenizantkę.

W kulminacyjnym momencie imprezy zadzwonił do Darii telefon. Wyszła na korytarz, by odebrać. Gdy wróciła, obok jej krzesła siedział Michał. Najpierw nie zwróciła uwagi. Później zrobiło jej się słabo…

Rano z trudem otworzyła oczy. Obok leżał Michał, uśmiechnięty od ucha do ucha.

No proszę, jaka byłaś niedostępna rzucił, jakby nigdy nic. To dla ciebie taka rekompensata. Szczerze mówiąc, zaskoczyłaś mnie. Twój Pawełek niezłe cielę.

Daria z ledwością dotarła do domu. Słaniała się na nogach, miała zawroty głowy. Przechodnie patrzyli na nią ze współczuciem wymieszanym z pogardą.

Kluczy choćby nie szukała, nacisnęła dzwonek. Wiedziała, iż macocha jest w domu.

Gdzieś się szlajała?! warknęła Natalia, ledwo ją zobaczyła. Noc w domu cię nie było, telefon wyłączony, a twój stan… lepiej nie mówić! Gdyby twój ojciec cię tak zobaczył…

Zadzwoń po lekarza i na policję przerwała jej Daria. Chcę złożyć zawiadomienie. Niech go zamkną.

Natalia wstrzymała oddech. Zmierzyła dziewczynę wzrokiem, coś jej w głowie zaskoczyło.

Kto?

Michał, a kto inny Darii było ciężko mówić. Nikt inny by się nie odważył. Dzwoń, bo sama zadzwonię.

Poczekaj. Natalia zaczęła kalkulować. Ojciec go i tak wykupi. Zrobimy inaczej. Skontaktuję się z jego ojcem, niech zapłaci odszkodowanie.

Oszalałaś? Daria nie wierzyła własnym uszom. Jakie odszkodowanie? Idę sama na policję!

A nie pójdziesz! Natalia złapała ją za rękę i zaciągnęła do pokoju. Daria była zbyt słaba, by się opierać. I tak uznają cię za winną, cała wieś cię potem będzie wytykać. Ja to załatwię.

Daria nie miała telefonu zgubiła w drodze, a może zostawiła u koleżanki. Wyjść też nie mogła, bo Natalia zamknęła drzwi na klucz. Głowa jej wirowała, łóżko wołało…

Kilka dni później Daria ruszyła do babci. Ta mieszkała sto kilometrów od miejscowości, w której teraz żyły, i była już bardzo wiekowa. Daria robiła więc wszystko, by babcię nie martwić i ukrywała prawdę.

Po miesiącu jednak przyszła przerażająca wiadomość. Tamta noc miała swoje skutki. Okazało się, iż Daria jest w ciąży.

Natalia wręcz podskakiwała z radości! Dziecko zapewni im wszystkim bezproblemowe życie: dziadek sypnie groszem, znów chroniąc dobre imię swojego syna. Najważniejsze, nie mówić nic do piątego miesiąca.

Nikt Darii o nic nie pytał. Ledwie wspomniała o tym, żeby się dziecka pozbyć, Natalia zrobiła awanturę na cały blok i zaczęła ją pilnować jak oka w głowie, nie spuszczając z niej ani na chwilę.

Przyszły dziadek był średnio zadowolony, ale pieniądze dał. I obiecał jeszcze utrzymywać na poziomie.

************************************************

Widzisz już pani? Przez tę ciążę straciłam wszystko. Paweł nie uwierzył w moje słowa i rzucił mnie. Koleżanki odwróciły się, musiałam się przeprowadzić. choćby matury nie zdążyłam zrobić!

Przepraszam, osądzałam cię nie wiedząc, jak wygląda sytuacja kobieta spuściła wzrok. Ale dziecko naprawdę nic nie zawiniło.

Daria, musimy poważnie porozmawiać! do sali wpadła Natalia z mężem na holu. Proszę opuścić salę, to sprawa rodzinna!

Kobieta rzuciła Darii współczujące spojrzenie i wyszła, starannie zatrzaskując za sobą drzwi.

Nie pozwolę ci zniszczyć mojego idealnego planu. Zostawisz tu dziecko, nie wracaj do domu. I co, dokąd pójdziesz? Babcia umarła, mieszkanie wzięli twoi wujkowie. Będziesz żebrać?

A nie, pojedzie ze mną do sali weszła schludnie ubrana kobieta. Daria aż promieniała z radości.

Mamo! Przyjechałaś!

Oczywiście! Nie zostawiłabym cię samej w biedzie. Albina uścisnęła córkę. Gdybyś tylko wcześniej mi powiedziała, już dawno byś była przy mnie. Myślałam, iż tak będzie ci łatwiej skończyć szkołę.

Myślałam, iż nie jestem ci potrzebna zaszlochała Daria. Mimo wszystko, przez cały czas była tylko dzieckiem.

Ktoś ci wmówił, iż nie chcę z tobą rozmawiać. Prezenty wracały nierozpakowane, nie mogłam się dodzwonić. Pomyślałam, iż nie możesz mi wybaczyć. Ale spokojnie, kobieta otarła łzy córki, wyjedziemy, a ty wszystko zostawisz za sobą

********************************************************

Daria wyjechała. Dziecko zostawiła Natalii, liczącej na wygodne życie. Jednak gdy wpływowy dziadek się o tym dowiedział, przyjechał i zabrał wnuczkę do siebie. Michał musiał oficjalnie uznać dziecko, choć się stawiał.

A Daria jest szczęśliwa. Wreszcie jest blisko kogoś, kto nigdy jej nie zawiedziePo latach, siedząc w kawiarni na drugim końcu Europy, Daria patrzyła na swoją mamę przez filiżankę mocnego espresso. Wokół rozbrzmiewały obce języki, a za oknami przemykał świat, którego kiedyś się bała, a teraz stawał się jej domem.

Wciąż miewała sny o szpitalnych korytarzach, o krzykach macochy, o skrzywionym uśmiechu Michała. Ale coraz częściej budziła się już spokojna, z lekkim sercem.

W kieszeni zawsze nosiła niewielką fotografię: noworodek zawinięty w różowy rożek, obok niego nieśmiało uśmiechnięta kobieta i Daria, jeszcze ze śladami łez na twarzy. Czasem, ot tak, wyciągała zdjęcie i szeptała: “Przepraszam. Może jeszcze kiedyś się spotkamy.”

Były chwile, gdy zastanawiała się, jak wygląda jej córkamoże już zaczęła mówić, może jedzie właśnie na rowerku przez wielki ogród. Wtedy ściskała dłoń mamy mocniej, bo wiedziała, iż przeszłość już nie może jej dogonić. Przed nią było życie do przeżycia po swojemu, z własnymi wyborami i własną wolnością.

Na pożegnanie, wychodząc z kawiarni w ciepły wieczór, spojrzała w stronę zachodzącego słońca i pomyślała: nigdy nie wrócę do tamtych miejsc, ale w sercu zabieram nową siebietę, która odważyła się zacząć od nowa.

I właśnie w tym cichym postanowieniu odnalazła swój spokój.

Idź do oryginalnego materiału