Tylko rodzice w niego wierzyli
Dr Michael Ain ma powody do dumy, w swojej ojczyźnie, w USA, jest jednym z tylko trzech lekarzy, których dotknęła achondroplazja, czyli są osobami niskorosłymi.
Michael Ain urodził się 1962 roku w zamożnej rodzinie zdrowych ludzi. Miał wrodzoną, najczęstszą formę achondroplazji, wynikającą z mutacji de novo na genie receptora czynnika wzrostu fibroblastów-3 (FGFR-3), co powoduje zaburzenia w przekształcaniu chrząstki w kość. Choroba objawia się bardzo krótkimi kończynami, dużą głową z wypukłym czołem i prawidłowym tułowiem. Dotknięci nią ludzie są niskorośli, osiągają maksimum 130 cm wzrostu. Achondroplazja nie ma jednak żadnego wpływu na rozwój intelektualny.
Chłopiec dorastał w Roslyn Heights, Long Island, w Nowym Jorku. Ojciec pracował jako prawnik, a matka prowadziła biuro podróży. Kochali i wspierali, dotkniętego przez los syna. Nie szczędzili sił, by przekonać chłopaka, iż mimo choroby, przez cały czas może żyć, jak chce i realizować swoje marzenia. Wierzyli w jego możliwości. Ain wspominał później: "Codziennie słyszałem ich słowa, iż mogę zrobić wszystko, co tylko będę chciał”.
Niestety, już od pierwszych lat w szkole na niskorosłego Aina ruszyła fala hejtu i prześladowań. Był łatwym celem dla szkolnych przemocowców. Ale inteligentny, życzliwy i otwarty na innych ludzi chłopiec, gwałtownie zgromadził wokół siebie grupę przyjaciół. Do dzisiaj przez cały czas utrzymują stały kontakt. Jak przyznawał, w czasie dorastania brakowało mu wzorców innych, starszych osób, dotkniętych niskorosłością. Swoją siłę czerpał tylko od rodziny, ufał jej, zawsze mógł na nią liczyć. Od dziecka był pacjentem szpitala Johnsa Hopkinsa, gdzie jego przypadek prowadził genetyk medyczny Victor McKusicki. Lekarz monitorował jego stan, leczył nawracającą infekcję ucha środkowego, częstego powikłania przy achondroplazji z powodu anatomicznych różnic w gardle i kanałach nosowych. Później Ain opisywał uczucie, jakie towarzyszyło mu podczas tych wizyt. Czuł się uprzedmiotowiony. Szczególnie przykre było zachowanie niektórych lekarzy: "Mówili do mnie w trzeciej osobie”. Wiedział, iż w ten sposób dystansują się, lekceważą go i traktują jak gorszego pacjenta. W wieku 19 lat chłopak doznał poważnego urazu podczas uprawiania wrestlingu, w wyniku czego, przeszedł bolesne obustronne osteotomie prostujące nogi. Zabieg skorygował poważne skrzywienie kończyn. Procedura była bardzo bolesna, polegała na złamaniu i zresetowaniu kości. Młody pacjent musiał spędzić kilka miesięcy w gipsowym zabezpieczeniu. Wówczas osiągnął swój maksymalny wzrost 130 cm.
Niski nie znaczy głupi
Rodzice dbali o edukację Michaela, posłali go do szkoły średniej Andover Academy w Massachusetts. Potem bez problemów ukończył Brown University na wydziale matematycznym z ponad przeciętnym wynikiem. Prowadził badania w laboratorium fizjologicznym, które kontynuował po zakończeniu studiów. Swoje wyniki opublikował. Poza nauką był aktywnym sportowcem. Ain grał na drugiej bazie w drużynie baseballowej w Brown. Współreżyserował uniwersytecki program Wielkiego Brata, pełnił funkcję oficera w swoim braterstwie na uczelni. Był bardzo aktywny, niski wzrost nie był dla niego barierą. Ale był dla innych.
Pomimo posiadania wysokich kwalifikacji akademickich oraz bogatej działalności pozanaukowej, Michael Ain spotykał się z wszechobecną dyskryminacją podczas poszukiwania pracy. Wysłał doskonałe referencje do prawie 30 placówek medycznych. Wszystko było dobrze, dopóki ewentualni pracodawcy nie orientowali się, iż kandydat ma niskorosłość. Od razu odpadał. Rozmówcy rekrutacyjni otwarcie kwestionowali jego fizyczną zdolność do dotarcia do łóżek pacjentów, wątpili czy będzie miał siłę potrzebną do wykonywania obowiązków lekarza. Ain tłumaczył, iż te przeszkody można zniwelować, używając podnóżka, który wyrówna różnicę. Przekonywał, iż jest silniejszy niż wielu innych kandydatów, ponieważ regularne podnosi ciężary. Niestety, nic to nie pomogło. Młody mężczyzna czuł się głęboko skrzywdzony, opowiadał: "Byłem przerażony. Byłem wściekły. Byłem zraniony. To był jedyny raz, kiedy uderzyłem w ścianę... jedyny raz, kiedy czułem się uwięziony”.
Ale to go nie złamało, był zdeterminowany by pokonać bariery. Ain powrócił na Brown University podjąć dodatkowy rok nauki. Ukończył dwa zaawansowane kursy naukowe z wyróżnieniem, kontynuował badania i znowu je opublikował. Z jeszcze lepszym dorobkiem naukowym, ponownie zgłosił się do około 20 placówek medycznych. Tym razem już otwarcie podkreślał swojąniskorosłość. Otrzymał odmowy z większości miejsc, tylko Albany Medical College zaprosił go do współpracy. Później, Ain znowu napotkał podobne uprzedzenia, gdy starał się zostać rezydentem chirurgicznym. Złożył wniosek do 14 programów neurochirurgii dziecięcej, zaproszono go na dziewięć rozmów wstępnych i przez wszystkich został odrzucony. Nie odpuszczał, zgłosił się do dziesięciu programów rezydentury chirurgii ogólnej. Znowu poniósł klęskę. Urzędnicy ds. zatrudnienia dosadnie stwierdzili, iż nie będzie w stanie sprostać fizycznie, a pacjenci nie będą go szanowali. Jego prowadzący mentor miał świadomość wiedzy i kompetencji ambitnego absolwenta, zachęcił go by zgłosił się do rezydentury chirurgii ortopedycznej. Posłuchał, został przyjęty do programu w Albany Medical College, po tym, jak jego przewodniczący komisji, Richard Jacobs, oświadczył, iż wzrost nie będzie miał znaczenia, liczą się umiejętności: "Jeśli twoje osiągnięcia leczenia będą takie, jak wszystkich innych, dostaniesz się. Nie ma znaczenia, czy masz 4 stopy 3 cali, czy 6 stóp 3 cale. Zabierzemy cię do siebie".
Oni dali mu skrzydła
Michael Ain poczuł się w końcu doceniony, miał cel i chciał pokazać, iż ci którzy dali mu szansę, postawili na „dobrego konia”.
Uzyskał dyplom medyczny (MD), ukończył rok rezydentury pediatrycznej na Uniwersytecie Kalifornijskim w Irvine, gdzie zdobył doświadczenie w pracy z dziećmi. Odkrył, iż to właśnie jest jego powołaniem. Znowu przeszedł falę odrzuceń z wielu programów neurochirurgii dziecięcej i chirurgii ogólnej. Ale ukończył pięcioletnią rezydenturę chirurgii ortopedycznej w Albany Medical College. Tu pokazał, co potrafi. Jego przełożeni potwierdzili doskonałe możliwości Aina, pomimo jego wzrostu. Jego droga zawodowa zaczynała być łatwiejsza. Kontynuował staż na chirurgii ortopedycznej w szpitalu Johns Hopkins. Dyrektor placówki był pod wrażeniem jego umiejętności, zaprosił go do udziału w rozwoju programu w dysplazjach szkieletowych.
Życie prywatne Michaela Aina też rozkwitało. Związał się, a w 1995 roku ożenił z Valerie Frinks. Swoją wybrankę poznał w pracy, była pielęgniarką. Tak jak on niskorosłą. Para doczekała się córeczki Aleksy. Dziecko też będzie niską osobą.
Kariera lekarza rozwijała się już bez większych problemów. W szpitalu Johns Hopkins od 1995 roku trafił na oddział leczenia dzieci z chorobami ortopedycznymi związanymi z karłowatością i dysplazjami szkieletowymi. Specjalizował się w bardzo skomplikowanych przypadkach, takich jak przednie i tylne fuzje kręgosłupa w ciężkiej skoliozie i kifozie. A także osteotomie, gdzie korygował poważnie skrzywione kończyny dolne. Na sali operacyjnej Ain ma odpowiednie ulepszenia, które pomagają mu efektywnie wykonywać skomplikowane operacje. Ma także specjalnie szyte na miarę małe zestawy odzieży chirurgicznej.
Cieszy się znakomitą opinią w swoim szpitalu, gdzie wielokrotnie wykazał biegłość w długich, wieloaspektowych procedurach, do jakich należą: połączone fuzje przednie i tylne kręgosłupa obejmujące przeszczepy żebra i oprzyrządowanie z haczykami i prętami. Ma doskonałe relacje z personelem. Koledzy wysoko oceniają Aina, oprócz mistrzowskich umiejętności chirurgicznych, posiada dar współczucia wobec swoich pacjentów. Sam przecież doświadczył przykrego traktowania przez lekarzy oraz bólu i rozczarowania, jaki towarzyszy dotkniętym achondroplazją. Dlatego potrafi wykazać cierpliwość, wyrozumiałość i ma rzadką umiejętność uspakajania chorych oraz ich rodzin. Jego opinie i zalecenia są jasne, zrozumiałe dla zwykłego człowieka. Co niezwykłe, ma doskonałe poczucie humoru, dzięki czemu wprowadza do szpitalnej rzeczywistości radość. Buduje wokół siebie bardzo pozytywną atmosferę. Ludzie za nim przepadają.

Doszedł na szczyt, już nie czuje złości
Obecnie dr Ain jest konsultantem ortopedii dziecięcej w Johns Hopkins Hospital. Specjalizuje się w leczeniu schorzeń kręgosłupa u dzieci, dysplazji stawu biodrowego, skoliozy oraz problemów ortopedycznych związanych z niskorosłością (dysplazje kostne). Specjalista połączył wiedzę kliniczną z modelowaniem biomechanicznym. Przesunął granice tego, co było dotąd wiadome o dysplazji szkieletowej i pomógł opracować lepszy rodzaj opieki nad osobami z niskorosłością, nie tyko w USA, ale na całym świecie. Dzięki tym osiągnięciom jest powszechnie szanowanym autorytetem medycznym. W końcu czuje się spełnionym człowiekiem, jako lekarz oraz ojciec i mąż.
Michael Ain przyznał kiedyś w jednym z wywiadów, iż kiedyś chciał wrócić do tych wszystkich szkół i placówek medycznych, które go odrzuciły. Ci wszyscy ludzie wiedzą jaką zrobił karierę i co osiągnął, mimo iż oni nie dali mu szansy. Chciałby zobaczyć teraz ich miny i poczuć satysfakcję, bo nie udało im się zniszczyć jego marzeń. Ale odpuścił. Już nie czuje potrzeby zimnej satysfakcji za lata upokorzeń. Jest teraz zbyt szczęśliwy i dumny z tego, co udało mu się dokonać. Już nie czuje żadnej potrzeby udowadniania komukolwiek czegokolwiek. Czuje spokój i wie, iż jeżeli ktoś powie ci „nie możesz”, to tylko od ciebie zależy czy to stanie się prawdą.
Tylko rodzice w niego wierzyli Dr Michael Ain ma powody do dumy, w swojej ojczyźnie, w USA, jest jednym z tylko trzech lekarzy, których dotknęła achondroplazja, czyli są osobami niskorosłymi. Michael Ain urodził się 1962 roku w zamożnej rodzinie zdrowych ludzi. Miał wrodzoną, najczęstszą formę achondroplazji, wynikającą z mutacji de novo na genie receptora czynnika wzrostu fibroblastów-3 (FGFR-3), co powoduje zaburzenia w przekształcaniu chrząstki w kość. Choroba objawia się bardzo krótkimi kończynami, dużą głową z wypukłym czołem i prawidłowym tułowiem. Dotknięci nią ludzie są niskorośli, osiągają maksimum 130 cm wzrostu. Achondroplazja nie ma jednak żadnego wpływu na rozwój intelektualny. Chłopiec dorastał w Roslyn Heights, Long Island, w Nowym Jorku. Ojciec pracował jako prawnik, a matka prowadziła biuro podróży. Kochali i wspierali, dotkniętego przez los syna. Nie szczędzili sił, by przekonać chłopaka, iż mimo choroby, przez cały czas może żyć, jak chce i realizować swoje marzenia. Wierzyli w jego możliwości. Ain wspominał później: "Codziennie słyszałem ich słowa, iż mogę zrobić wszystko, co tylko będę chciał”. Niestety, już od pierwszych lat w szkole na niskorosłego Aina ruszyła fala hejtu i prześladowań. Był łatwym celem dla szkolnych przemocowców. Ale inteligentny, życzliwy i otwarty na innych ludzi chłopiec, gwałtownie zgromadził wokół siebie grupę przyjaciół. Do dzisiaj przez cały czas utrzymują stały kontakt. Jak przyznawał, w czasie dorastania brakowało mu wzorców innych, starszych osób, dotkniętych niskorosłością. Swoją siłę czerpał tylko od rodziny, ufał jej, zawsze mógł na nią liczyć. Od dziecka był pacjentem szpitala Johnsa Hopkinsa, gdzie jego przypadek prowadził genetyk medyczny Victor McKusicki. Lekarz monitorował jego stan, leczył nawracającą infekcję ucha środkowego, częstego powikłania przy achondroplazji z powodu anatomicznych różnic w gardle i kanałach nosowych. Później Ain opisywał uczucie, jakie towarzyszyło mu podczas tych wizyt. Czuł się uprzedmiotowiony. Szczególnie przykre było zachowanie niektórych lekarzy: "Mówili do mnie w trzeciej osobie”. Wiedział, iż w ten sposób dystansują się, lekceważą go i traktują jak gorszego pacjenta. W wieku 19 lat chłopak doznał poważnego urazu podczas uprawiania wrestlingu, w wyniku czego, przeszedł bolesne obustronne osteotomie prostujące nogi. Zabieg skorygował poważne skrzywienie kończyn. Procedura była bardzo bolesna, polegała na złamaniu i zresetowaniu kości. Młody pacjent musiał spędzić kilka miesięcy w gipsowym zabezpieczeniu. Wówczas osiągnął swój maksymalny wzrost 130 cm. Niski nie znaczy głupi Rodzice dbali o edukację Michaela, posłali go do szkoły średniej Andover Academy w Massachusetts. Potem bez problemów ukończył Brown University na wydziale matematycznym z ponad przeciętnym wynikiem. Prowadził badania w laboratorium fizjologicznym, które kontynuował po zakończeniu studiów. Swoje wyniki opublikował. Poza nauką był aktywnym sportowcem. Ain grał na drugiej bazie w drużynie baseballowej w Brown. Współreżyserował uniwersytecki program Wielkiego Brata, pełnił funkcję oficera w swoim braterstwie na uczelni. Był bardzo aktywny, niski wzrost nie był dla niego barierą. Ale był dla innych. Pomimo posiadania wysokich kwalifikacji akademickich oraz bogatej działalności pozanaukowej, Michael Ain spotykał się z wszechobecną dyskryminacją podczas poszukiwania pracy. Wysłał doskonałe referencje do prawie 30 placówek medycznych. Wszystko było dobrze, dopóki ewentualni pracodawcy nie orientowali się, iż kandydat ma niskorosłość. Od razu odpadał. Rozmówcy rekrutacyjni otwarcie kwestionowali jego fizyczną zdolność do dotarcia do łóżek pacjentów, wątpili czy będzie miał siłę potrzebną do wykonywania obowiązków lekarza. Ain tłumaczył, iż te przeszkody można zniwelować, używając podnóżka, który wyrówna różnicę. Przekonywał, iż jest silniejszy niż wielu innych kandydatów, ponieważ regularne podnosi ciężary. Niestety, nic to nie pomogło. Młody mężczyzna czuł się głęboko skrzywdzony, opowiadał: "Byłem przerażony. Byłem wściekły. Byłem zraniony. To był jedyny raz, kiedy uderzyłem w ścianę... jedyny raz, kiedy czułem się uwięziony”. Ale to go nie złamało, był zdeterminowany by pokonać bariery. Ain powrócił na Brown University podjąć dodatkowy rok nauki. Ukończył dwa zaawansowane kursy naukowe z wyróżnieniem, kontynuował badania i znowu je opublikował. Z jeszcze lepszym dorobkiem naukowym, ponownie zgłosił się do około 20 placówek medycznych. Tym razem już otwarcie podkreślał swojąniskorosłość. Otrzymał odmowy z większości miejsc, tylko Albany Medical College zaprosił go do współpracy. Później, Ain znowu napotkał podobne uprzedzenia, gdy starał się zostać rezydentem chirurgicznym. Złożył wniosek do 14 programów neurochirurgii dziecięcej, zaproszono go na dziewięć rozmów wstępnych i przez wszystkich został odrzucony. Nie odpuszczał, zgłosił się do dziesięciu programów rezydentury chirurgii ogólnej. Znowu poniósł klęskę. Urzędnicy ds. zatrudnienia dosadnie stwierdzili, iż nie będzie w stanie sprostać fizycznie, a pacjenci nie będą go szanowali. Jego prowadzący mentor miał świadomość wiedzy i kompetencji ambitnego absolwenta, zachęcił go by zgłosił się do rezydentury chirurgii ortopedycznej. Posłuchał, został przyjęty do programu w Albany Medical College, po tym, jak jego przewodniczący komisji, Richard Jacobs, oświadczył, iż wzrost nie będzie miał znaczenia, liczą się umiejętności: "Jeśli twoje osiągnięcia leczenia będą takie, jak wszystkich innych, dostaniesz się. Nie ma znaczenia, czy masz 4 stopy 3 cali, czy 6 stóp 3 cale. Zabierzemy cię do siebie". Oni dali mu skrzydła Michael Ain poczuł się w końcu doceniony, miał cel i chciał pokazać, iż ci którzy dali mu szansę, postawili na „dobrego konia”. Uzyskał dyplom medyczny (MD), ukończył rok rezydentury pediatrycznej na Uniwersytecie Kalifornijskim w Irvine, gdzie zdobył doświadczenie w pracy z dziećmi. Odkrył, iż to właśnie jest jego powołaniem. Znowu przeszedł falę odrzuceń z wielu programów neurochirurgii dziecięcej i chirurgii ogólnej. Ale ukończył pięcioletnią rezydenturę chirurgii ortopedycznej w Albany Medical College. Tu pokazał, co potrafi. Jego przełożeni potwierdzili doskonałe możliwości Aina, pomimo jego wzrostu. Jego droga zawodowa zaczynała być łatwiejsza. Kontynuował staż na chirurgii ortopedycznej w szpitalu Johns Hopkins. Dyrektor placówki był pod wrażeniem jego umiejętności, zaprosił go do udziału w rozwoju programu w dysplazjach szkieletowych. Życie prywatne Michaela Aina też rozkwitało. Związał się, a w 1995 roku ożenił z Valerie Frinks. Swoją wybrankę poznał w pracy, była pielęgniarką. Tak jak on niskorosłą. Para doczekała się córeczki Aleksy. Dziecko też będzie niską osobą. Kariera lekarza rozwijała się już bez większych problemów. W szpitalu Johns Hopkins od 1995 roku trafił na oddział leczenia dzieci z chorobami ortopedycznymi związanymi z karłowatością i dysplazjami szkieletowymi. Specjalizował się w bardzo skomplikowanych przypadkach, takich jak przednie i tylne fuzje kręgosłupa w ciężkiej skoliozie i kifozie. A także osteotomie, gdzie korygował poważnie skrzywione kończyny dolne. Na sali operacyjnej Ain ma odpowiednie ulepszenia, które pomagają mu efektywnie wykonywać skomplikowane operacje. Ma także specjalnie szyte na miarę małe zestawy odzieży chirurgicznej. Cieszy się znakomitą opinią w swoim szpitalu, gdzie wielokrotnie wykazał biegłość w długich, wieloaspektowych procedurach, do jakich należą: połączone fuzje przednie i tylne kręgosłupa obejmujące przeszczepy żebra i oprzyrządowanie z haczykami i prętami. Ma doskonałe relacje z personelem. Koledzy wysoko oceniają Aina, oprócz mistrzowskich umiejętności chirurgicznych, posiada dar współczucia wobec swoich pacjentów. Sam przecież doświadczył przykrego traktowania przez lekarzy oraz bólu i rozczarowania, jaki towarzyszy dotkniętym achondroplazją. Dlatego potrafi wykazać cierpliwość, wyrozumiałość i ma rzadką umiejętność uspakajania chorych oraz ich rodzin. Jego opinie i zalecenia są jasne, zrozumiałe dla zwykłego człowieka. Co niezwykłe, ma doskonałe poczucie humoru, dzięki czemu wprowadza do szpitalnej rzeczywistości radość. Buduje wokół siebie bardzo pozytywną atmosferę. Ludzie za nim przepadają. Doszedł na szczyt, już nie czuje złości w tej chwili dr Ain jest konsultantem ortopedii dziecięcej w Johns Hopkins Hospital. Specjalizuje się w leczeniu schorzeń kręgosłupa u dzieci, dysplazji stawu biodrowego, skoliozy oraz problemów ortopedycznych związanych z niskorosłością (dysplazje kostne). Specjalista połączył wiedzę kliniczną z modelowaniem biomechanicznym. Przesunął granice tego, co było dotąd wiadome o dysplazji szkieletowej i pomógł opracować lepszy rodzaj opieki nad osobami z niskorosłością, nie tyko w USA, ale na całym świecie. Dzięki tym osiągnięciom jest powszechnie szanowanym autorytetem medycznym. W końcu czuje się spełnionym człowiekiem, jako lekarz oraz ojciec i mąż. Michael Ain przyznał kiedyś w jednym z wywiadów, iż kiedyś chciał wrócić do tych wszystkich szkół i placówek medycznych, które go odrzuciły. Ci wszyscy ludzie wiedzą jaką zrobił karierę i co osiągnął, mimo iż oni nie dali mu szansy. Chciałby zobaczyć teraz ich miny i poczuć satysfakcję, bo nie udało im się zniszczyć jego marzeń. Ale odpuścił. Już nie czuje potrzeby zimnej satysfakcji za lata upokorzeń. Jest teraz zbyt szczęśliwy i dumny z tego, co udało mu się dokonać. Już nie czuje żadnej potrzeby udowadniania komukolwiek czegokolwiek. Czuje spokój i wie, iż jeżeli ktoś powie ci „nie możesz”, to tylko od ciebie zależy czy to stanie się prawdą. Lekarz nie opowiada publicznie o swojej rodzinie, chroni prywatność. Kiedyś złamał tę zasadę, rozmawiając o swojej córce stwierdził: „Jest najbardziej zachwycającą, piękną osobą jaką znam”. Jego dziecko również go uwielbia. W swoim poście na LinkedIn, Alexa Ain, JD napisała: "Jestem dumna, iż mogą nazywać Michaela Aina moim ojcem i aspirować do bycia jak on każdego dnia.” Cytując jednego z ulubionych prezydentów mojego taty, (red. Theodore’a Roosevelta, 26. prezydenta USA, przemówienie pt. „The Strenuous Life” z 10 kwietnia 1899 roku w Chicago) - o wiele lepiej jest odważyć się na wielkie rzeczy, odnieść chwalebne triumfy, choćby jeżeli naznaczone porażkami, niż stanąć w szeregu z tymi biednymi duchami, które ani nie cieszą się wiele, ani nie cierpią wiele, ponieważ żyją w szarym zmierzchu, który nie zna ani zwycięstwa, ani porażki.”
Tylko rodzice w niego wierzyli Dr Michael Ain ma powody do dumy, w swojej ojczyźnie, w USA, jest jednym z tylko trzech lekarzy, których dotknęła achondroplazja, czyli są osobami niskorosłymi. Michael Ain urodził się 1962 roku w zamożnej rodzinie zdrowych ludzi. Miał wrodzoną, najczęstszą formę achondroplazji, wynikającą z mutacji de novo na genie receptora czynnika wzrostu fibroblastów-3 (FGFR-3), co powoduje zaburzenia w przekształcaniu chrząstki w kość. Choroba objawia się bardzo krótkimi kończynami, dużą głową z wypukłym czołem i prawidłowym tułowiem. Dotknięci nią ludzie są niskorośli, osiągają maksimum 130 cm wzrostu. Achondroplazja nie ma jednak żadnego wpływu na rozwój intelektualny. Chłopiec dorastał w Roslyn Heights, Long Island, w Nowym Jorku. Ojciec pracował jako prawnik, a matka prowadziła biuro podróży. Kochali i wspierali, dotkniętego przez los syna. Nie szczędzili sił, by przekonać chłopaka, iż mimo choroby, przez cały czas może żyć, jak chce i realizować swoje marzenia. Wierzyli w jego możliwości. Ain wspominał później: "Codziennie słyszałem ich słowa, iż mogę zrobić wszystko, co tylko będę chciał”. Niestety, już od pierwszych lat w szkole na niskorosłego Aina ruszyła fala hejtu i prześladowań. Był łatwym celem dla szkolnych przemocowców. Ale inteligentny, życzliwy i otwarty na innych ludzi chłopiec, gwałtownie zgromadził wokół siebie grupę przyjaciół. Do dzisiaj przez cały czas utrzymują stały kontakt. Jak przyznawał, w czasie dorastania brakowało mu wzorców innych, starszych osób, dotkniętych niskorosłością. Swoją siłę czerpał tylko od rodziny, ufał jej, zawsze mógł na nią liczyć. Od dziecka był pacjentem szpitala Johnsa Hopkinsa, gdzie jego przypadek prowadził genetyk medyczny Victor McKusicki. Lekarz monitorował jego stan, leczył nawracającą infekcję ucha środkowego, częstego powikłania przy achondroplazji z powodu anatomicznych różnic w gardle i kanałach nosowych. Później Ain opisywał uczucie, jakie towarzyszyło mu podczas tych wizyt. Czuł się uprzedmiotowiony. Szczególnie przykre było zachowanie niektórych lekarzy: "Mówili do mnie w trzeciej osobie”. Wiedział, iż w ten sposób dystansują się, lekceważą go i traktują jak gorszego pacjenta. W wieku 19 lat chłopak doznał poważnego urazu podczas uprawiania wrestlingu, w wyniku czego, przeszedł bolesne obustronne osteotomie prostujące nogi. Zabieg skorygował poważne skrzywienie kończyn. Procedura była bardzo bolesna, polegała na złamaniu i zresetowaniu kości. Młody pacjent musiał spędzić kilka miesięcy w gipsowym zabezpieczeniu. Wówczas osiągnął swój maksymalny wzrost 130 cm. Niski nie znaczy głupi Rodzice dbali o edukację Michaela, posłali go do szkoły średniej Andover Academy w Massachusetts. Potem bez problemów ukończył Brown University na wydziale matematycznym z ponad przeciętnym wynikiem. Prowadził badania w laboratorium fizjologicznym, które kontynuował po zakończeniu studiów. Swoje wyniki opublikował. Poza nauką był aktywnym sportowcem. Ain grał na drugiej bazie w drużynie baseballowej w Brown. Współreżyserował uniwersytecki program Wielkiego Brata, pełnił funkcję oficera w swoim braterstwie na uczelni. Był bardzo aktywny, niski wzrost nie był dla niego barierą. Ale był dla innych. Pomimo posiadania wysokich kwalifikacji akademickich oraz bogatej działalności pozanaukowej, Michael Ain spotykał się z wszechobecną dyskryminacją podczas poszukiwania pracy. Wysłał doskonałe referencje do prawie 30 placówek medycznych. Wszystko było dobrze, dopóki ewentualni pracodawcy nie orientowali się, iż kandydat ma niskorosłość. Od razu odpadał. Rozmówcy rekrutacyjni otwarcie kwestionowali jego fizyczną zdolność do dotarcia do łóżek pacjentów, wątpili czy będzie miał siłę potrzebną do wykonywania obowiązków lekarza. Ain tłumaczył, iż te przeszkody można zniwelować, używając podnóżka, który wyrówna różnicę. Przekonywał, iż jest silniejszy niż wielu innych kandydatów, ponieważ regularne podnosi ciężary. Niestety, nic to nie pomogło. Młody mężczyzna czuł się głęboko skrzywdzony, opowiadał: "Byłem przerażony. Byłem wściekły. Byłem zraniony. To był jedyny raz, kiedy uderzyłem w ścianę... jedyny raz, kiedy czułem się uwięziony”. Ale to go nie złamało, był zdeterminowany by pokonać bariery. Ain powrócił na Brown University podjąć dodatkowy rok nauki. Ukończył dwa zaawansowane kursy naukowe z wyróżnieniem, kontynuował badania i znowu je opublikował. Z jeszcze lepszym dorobkiem naukowym, ponownie zgłosił się do około 20 placówek medycznych. Tym razem już otwarcie podkreślał swojąniskorosłość. Otrzymał odmowy z większości miejsc, tylko Albany Medical College zaprosił go do współpracy. Później, Ain znowu napotkał podobne uprzedzenia, gdy starał się zostać rezydentem chirurgicznym. Złożył wniosek do 14 programów neurochirurgii dziecięcej, zaproszono go na dziewięć rozmów wstępnych i przez wszystkich został odrzucony. Nie odpuszczał, zgłosił się do dziesięciu programów rezydentury chirurgii ogólnej. Znowu poniósł klęskę. Urzędnicy ds. zatrudnienia dosadnie stwierdzili, iż nie będzie w stanie sprostać fizycznie, a pacjenci nie będą go szanowali. Jego prowadzący mentor miał świadomość wiedzy i kompetencji ambitnego absolwenta, zachęcił go by zgłosił się do rezydentury chirurgii ortopedycznej. Posłuchał, został przyjęty do programu w Albany Medical College, po tym, jak jego przewodniczący komisji, Richard Jacobs, oświadczył, iż wzrost nie będzie miał znaczenia, liczą się umiejętności: "Jeśli twoje osiągnięcia leczenia będą takie, jak wszystkich innych, dostaniesz się. Nie ma znaczenia, czy masz 4 stopy 3 cali, czy 6 stóp 3 cale. Zabierzemy cię do siebie". Oni dali mu skrzydła Michael Ain poczuł się w końcu doceniony, miał cel i chciał pokazać, iż ci którzy dali mu szansę, postawili na „dobrego konia”. Uzyskał dyplom medyczny (MD), ukończył rok rezydentury pediatrycznej na Uniwersytecie Kalifornijskim w Irvine, gdzie zdobył doświadczenie w pracy z dziećmi. Odkrył, iż to właśnie jest jego powołaniem. Znowu przeszedł falę odrzuceń z wielu programów neurochirurgii dziecięcej i chirurgii ogólnej. Ale ukończył pięcioletnią rezydenturę chirurgii ortopedycznej w Albany Medical College. Tu pokazał, co potrafi. Jego przełożeni potwierdzili doskonałe możliwości Aina, pomimo jego wzrostu. Jego droga zawodowa zaczynała być łatwiejsza. Kontynuował staż na chirurgii ortopedycznej w szpitalu Johns Hopkins. Dyrektor placówki był pod wrażeniem jego umiejętności, zaprosił go do udziału w rozwoju programu w dysplazjach szkieletowych. Życie prywatne Michaela Aina też rozkwitało. Związał się, a w 1995 roku ożenił z Valerie Frinks. Swoją wybrankę poznał w pracy, była pielęgniarką. Tak jak on niskorosłą. Para doczekała się córeczki Aleksy. Dziecko też będzie niską osobą. Kariera lekarza rozwijała się już bez większych problemów. W szpitalu Johns Hopkins od 1995 roku trafił na oddział leczenia dzieci z chorobami ortopedycznymi związanymi z karłowatością i dysplazjami szkieletowymi. Specjalizował się w bardzo skomplikowanych przypadkach, takich jak przednie i tylne fuzje kręgosłupa w ciężkiej skoliozie i kifozie. A także osteotomie, gdzie korygował poważnie skrzywione kończyny dolne. Na sali operacyjnej Ain ma odpowiednie ulepszenia, które pomagają mu efektywnie wykonywać skomplikowane operacje. Ma także specjalnie szyte na miarę małe zestawy odzieży chirurgicznej. Cieszy się znakomitą opinią w swoim szpitalu, gdzie wielokrotnie wykazał biegłość w długich, wieloaspektowych procedurach, do jakich należą: połączone fuzje przednie i tylne kręgosłupa obejmujące przeszczepy żebra i oprzyrządowanie z haczykami i prętami. Ma doskonałe relacje z personelem. Koledzy wysoko oceniają Aina, oprócz mistrzowskich umiejętności chirurgicznych, posiada dar współczucia wobec swoich pacjentów. Sam przecież doświadczył przykrego traktowania przez lekarzy oraz bólu i rozczarowania, jaki towarzyszy dotkniętym achondroplazją. Dlatego potrafi wykazać cierpliwość, wyrozumiałość i ma rzadką umiejętność uspakajania chorych oraz ich rodzin. Jego opinie i zalecenia są jasne, zrozumiałe dla zwykłego człowieka. Co niezwykłe, ma doskonałe poczucie humoru, dzięki czemu wprowadza do szpitalnej rzeczywistości radość. Buduje wokół siebie bardzo pozytywną atmosferę. Ludzie za nim przepadają. Doszedł na szczyt, już nie czuje złości w tej chwili dr Ain jest konsultantem ortopedii dziecięcej w Johns Hopkins Hospital. Specjalizuje się w leczeniu schorzeń kręgosłupa u dzieci, dysplazji stawu biodrowego, skoliozy oraz problemów ortopedycznych związanych z niskorosłością (dysplazje kostne). Specjalista połączył wiedzę kliniczną z modelowaniem biomechanicznym. Przesunął granice tego, co było dotąd wiadome o dysplazji szkieletowej i pomógł opracować lepszy rodzaj opieki nad osobami z niskorosłością, nie tyko w USA, ale na całym świecie. Dzięki tym osiągnięciom jest powszechnie szanowanym autorytetem medycznym. W końcu czuje się spełnionym człowiekiem, jako lekarz oraz ojciec i mąż. Michael Ain przyznał kiedyś w jednym z wywiadów, iż kiedyś chciał wrócić do tych wszystkich szkół i placówek medycznych, które go odrzuciły. Ci wszyscy ludzie wiedzą jaką zrobił karierę i co osiągnął, mimo iż oni nie dali mu szansy. Chciałby zobaczyć teraz ich miny i poczuć satysfakcję, bo nie udało im się zniszczyć jego marzeń. Ale odpuścił. Już nie czuje potrzeby zimnej satysfakcji za lata upokorzeń. Jest teraz zbyt szczęśliwy i dumny z tego, co udało mu się dokonać. Już nie czuje żadnej potrzeby udowadniania komukolwiek czegokolwiek. Czuje spokój i wie, iż jeżeli ktoś powie ci „nie możesz”, to tylko od ciebie zależy czy to stanie się prawdą.Tylko rodzice w niego wierzyli Dr Michael Ain ma powody do dumy, w swojej ojczyźnie, w USA, jest jednym z tylko trzech lekarzy, których dotknęła achondroplazja, czyli są osobami niskorosłymi. Michael Ain urodził się 1962 roku w zamożnej rodzinie zdrowych ludzi. Miał wrodzoną, najczęstszą formę achondroplazji, wynikającą z mutacji de novo na genie receptora czynnika wzrostu fibroblastów-3 (FGFR-3), co powoduje zaburzenia w przekształcaniu chrząstki w kość. Choroba objawia się bardzo krótkimi kończynami, dużą głową z wypukłym czołem i prawidłowym tułowiem. Dotknięci nią ludzie są niskorośli, osiągają maksimum 130 cm wzrostu. Achondroplazja nie ma jednak żadnego wpływu na rozwój intelektualny. Chłopiec dorastał w Roslyn Heights, Long Island, w Nowym Jorku. Ojciec pracował jako prawnik, a matka prowadziła biuro podróży. Kochali i wspierali, dotkniętego przez los syna. Nie szczędzili sił, by przekonać chłopaka, iż mimo choroby, przez cały czas może żyć, jak chce i realizować swoje marzenia. Wierzyli w jego możliwości. Ain wspominał później: "Codziennie słyszałem ich słowa, iż mogę zrobić wszystko, co tylko będę chciał”. Niestety, już od pierwszych lat w szkole na niskorosłego Aina ruszyła fala hejtu i prześladowań. Był łatwym celem dla szkolnych przemocowców. Ale inteligentny, życzliwy i otwarty na innych ludzi chłopiec, gwałtownie zgromadził wokół siebie grupę przyjaciół. Do dzisiaj przez cały czas utrzymują stały kontakt. Jak przyznawał, w czasie dorastania brakowało mu wzorców innych, starszych osób, dotkniętych niskorosłością. Swoją siłę czerpał tylko od rodziny, ufał jej, zawsze mógł na nią liczyć. Od dziecka był pacjentem szpitala Johnsa Hopkinsa, gdzie jego przypadek prowadził genetyk medyczny Victor McKusicki. Lekarz monitorował jego stan, leczył nawracającą infekcję ucha środkowego, częstego powikłania przy achondroplazji z powodu anatomicznych różnic w gardle i kanałach nosowych. Później Ain opisywał uczucie, jakie towarzyszyło mu podczas tych wizyt. Czuł się uprzedmiotowiony. Szczególnie przykre było zachowanie niektórych lekarzy: "Mówili do mnie w trzeciej osobie”. Wiedział, iż w ten sposób dystansują się, lekceważą go i traktują jak gorszego pacjenta. W wieku 19 lat chłopak doznał poważnego urazu podczas uprawiania wrestlingu, w wyniku czego, przeszedł bolesne obustronne osteotomie prostujące nogi. Zabieg skorygował poważne skrzywienie kończyn. Procedura była bardzo bolesna, polegała na złamaniu i zresetowaniu kości. Młody pacjent musiał spędzić kilka miesięcy w gipsowym zabezpieczeniu. Wówczas osiągnął swój maksymalny wzrost 130 cm. Niski nie znaczy głupi Rodzice dbali o edukację Michaela, posłali go do szkoły średniej Andover Academy w Massachusetts. Potem bez problemów ukończył Brown University na wydziale matematycznym z ponad przeciętnym wynikiem. Prowadził badania w laboratorium fizjologicznym, które kontynuował po zakończeniu studiów. Swoje wyniki opublikował. Poza nauką był aktywnym sportowcem. Ain grał na drugiej bazie w drużynie baseballowej w Brown. Współreżyserował uniwersytecki program Wielkiego Brata, pełnił funkcję oficera w swoim braterstwie na uczelni. Był bardzo aktywny, niski wzrost nie był dla niego barierą. Ale był dla innych. Pomimo posiadania wysokich kwalifikacji akademickich oraz bogatej działalności pozanaukowej, Michael Ain spotykał się z wszechobecną dyskryminacją podczas poszukiwania pracy. Wysłał doskonałe referencje do prawie 30 placówek medycznych. Wszystko było dobrze, dopóki ewentualni pracodawcy nie orientowali się, iż kandydat ma niskorosłość. Od razu odpadał. Rozmówcy rekrutacyjni otwarcie kwestionowali jego fizyczną zdolność do dotarcia do łóżek pacjentów, wątpili czy będzie miał siłę potrzebną do wykonywania obowiązków lekarza. Ain tłumaczył, iż te przeszkody można zniwelować, używając podnóżka, który wyrówna różnicę. Przekonywał, iż jest silniejszy niż wielu innych kandydatów, ponieważ regularne podnosi ciężary. Niestety, nic to nie pomogło. Młody mężczyzna czuł się głęboko skrzywdzony, opowiadał: "Byłem przerażony. Byłem wściekły. Byłem zraniony. To był jedyny raz, kiedy uderzyłem w ścianę... jedyny raz, kiedy czułem się uwięziony”. Ale to go nie złamało, był zdeterminowany by pokonać bariery. Ain powrócił na Brown University podjąć dodatkowy rok nauki. Ukończył dwa zaawansowane kursy naukowe z wyróżnieniem, kontynuował badania i znowu je opublikował. Z jeszcze lepszym dorobkiem naukowym, ponownie zgłosił się do około 20 placówek medycznych. Tym razem już otwarcie podkreślał swojąniskorosłość. Otrzymał odmowy z większości miejsc, tylko Albany Medical College zaprosił go do współpracy. Później, Ain znowu napotkał podobne uprzedzenia, gdy starał się zostać rezydentem chirurgicznym. Złożył wniosek do 14 programów neurochirurgii dziecięcej, zaproszono go na dziewięć rozmów wstępnych i przez wszystkich został odrzucony. Nie odpuszczał, zgłosił się do dziesięciu programów rezydentury chirurgii ogólnej. Znowu poniósł klęskę. Urzędnicy ds. zatrudnienia dosadnie stwierdzili, iż nie będzie w stanie sprostać fizycznie, a pacjenci nie będą go szanowali. Jego prowadzący mentor miał świadomość wiedzy i kompetencji ambitnego absolwenta, zachęcił go by zgłosił się do rezydentury chirurgii ortopedycznej. Posłuchał, został przyjęty do programu w Albany Medical College, po tym, jak jego przewodniczący komisji, Richard Jacobs, oświadczył, iż wzrost nie będzie miał znaczenia, liczą się umiejętności: "Jeśli twoje osiągnięcia leczenia będą takie, jak wszystkich innych, dostaniesz się. Nie ma znaczenia, czy masz 4 stopy 3 cali, czy 6 stóp 3 cale. Zabierzemy cię do siebie". Oni dali mu skrzydła Michael Ain poczuł się w końcu doceniony, miał cel i chciał pokazać, iż ci którzy dali mu szansę, postawili na „dobrego konia”. Uzyskał dyplom medyczny (MD), ukończył rok rezydentury pediatrycznej na Uniwersytecie Kalifornijskim w Irvine, gdzie zdobył doświadczenie w pracy z dziećmi. Odkrył, iż to właśnie jest jego powołaniem. Znowu przeszedł falę odrzuceń z wielu programów neurochirurgii dziecięcej i chirurgii ogólnej. Ale ukończył pięcioletnią rezydenturę chirurgii ortopedycznej w Albany Medical College. Tu pokazał, co potrafi. Jego przełożeni potwierdzili doskonałe możliwości Aina, pomimo jego wzrostu. Jego droga zawodowa zaczynała być łatwiejsza. Kontynuował staż na chirurgii ortopedycznej w szpitalu Johns Hopkins. Dyrektor placówki był pod wrażeniem jego umiejętności, zaprosił go do udziału w rozwoju programu w dysplazjach szkieletowych. Życie prywatne Michaela Aina też rozkwitało. Związał się, a w 1995 roku ożenił z Valerie Frinks. Swoją wybrankę poznał w pracy, była pielęgniarką. Tak jak on niskorosłą. Para doczekała się córeczki Aleksy. Dziecko też będzie niską osobą. Kariera lekarza rozwijała się już bez większych problemów. W szpitalu Johns Hopkins od 1995 roku trafił na oddział leczenia dzieci z chorobami ortopedycznymi związanymi z karłowatością i dysplazjami szkieletowymi. Specjalizował się w bardzo skomplikowanych przypadkach, takich jak przednie i tylne fuzje kręgosłupa w ciężkiej skoliozie i kifozie. A także osteotomie, gdzie korygował poważnie skrzywione kończyny dolne. Na sali operacyjnej Ain ma odpowiednie ulepszenia, które pomagają mu efektywnie wykonywać skomplikowane operacje. Ma także specjalnie szyte na miarę małe zestawy odzieży chirurgicznej. Cieszy się znakomitą opinią w swoim szpitalu, gdzie wielokrotnie wykazał biegłość w długich, wieloaspektowych procedurach, do jakich należą: połączone fuzje przednie i tylne kręgosłupa obejmujące przeszczepy żebra i oprzyrządowanie z haczykami i prętami. Ma doskonałe relacje z personelem. Koledzy wysoko oceniają Aina, oprócz mistrzowskich umiejętności chirurgicznych, posiada dar współczucia wobec swoich pacjentów. Sam przecież doświadczył przykrego traktowania przez lekarzy oraz bólu i rozczarowania, jaki towarzyszy dotkniętym achondroplazją. Dlatego potrafi wykazać cierpliwość, wyrozumiałość i ma rzadką umiejętność uspakajania chorych oraz ich rodzin. Jego opinie i zalecenia są jasne, zrozumiałe dla zwykłego człowieka. Co niezwykłe, ma doskonałe poczucie humoru, dzięki czemu wprowadza do szpitalnej rzeczywistości radość. Buduje wokół siebie bardzo pozytywną atmosferę. Ludzie za nim przepadają. Doszedł na szczyt, już nie czuje złości w tej chwili dr Ain jest konsultantem ortopedii dziecięcej w Johns Hopkins Hospital. Specjalizuje się w leczeniu schorzeń kręgosłupa u dzieci, dysplazji stawu biodrowego, skoliozy oraz problemów ortopedycznych związanych z niskorosłością (dysplazje kostne). Specjalista połączył wiedzę kliniczną z modelowaniem biomechanicznym. Przesunął granice tego, co było dotąd wiadome o dysplazji szkieletowej i pomógł opracować lepszy rodzaj opieki nad osobami z niskorosłością, nie tyko w USA, ale na całym świecie. Dzięki tym osiągnięciom jest powszechnie szanowanym autorytetem medycznym. W końcu czuje się spełnionym człowiekiem, jako lekarz oraz ojciec i mąż. Michael Ain przyznał kiedyś w jednym z wywiadów, iż kiedyś chciał wrócić do tych wszystkich szkół i placówek medycznych, które go odrzuciły. Ci wszyscy ludzie wiedzą jaką zrobił karierę i co osiągnął, mimo iż oni nie dali mu szansy. Chciałby zobaczyć teraz ich miny i poczuć satysfakcję, bo nie udało im się zniszczyć jego marzeń. Ale odpuścił. Już nie czuje potrzeby zimnej satysfakcji za lata upokorzeń. Jest teraz zbyt szczęśliwy i dumny z tego, co udało mu się dokonać. Już nie czuje żadnej potrzeby udowadniania komukolwiek czegokolwiek. Czuje spokój i wie, iż jeżeli ktoś powie ci „nie możesz”, to tylko od ciebie zależy czy to stanie się prawdą.
Lekarz nie opowiada publicznie o swojej rodzinie, chroni prywatność. Kiedyś złamał tę zasadę, rozmawiając o swojej córce stwierdził: „Jest najbardziej zachwycającą, piękną osobą jaką znam”. Jego dziecko również go uwielbia. W swoim poście na LinkedIn, Alexa Ain, JD napisała: "Jestem dumna, iż mogą nazywać Michaela Aina moim ojcem i aspirować do bycia jak on każdego dnia.” Cytując jednego z ulubionych prezydentów mojego taty, (red. Theodore’a Roosevelta, 26. prezydenta USA, przemówienie pt. „The Strenuous Life” z 10 kwietnia 1899 roku w Chicago) - o wiele lepiej jest odważyć się na wielkie rzeczy, odnieść chwalebne triumfy, choćby jeżeli naznaczone porażkami, niż stanąć w szeregu z tymi biednymi duchami, które ani nie cieszą się wiele, ani nie cierpią wiele, ponieważ żyją w szarym zmierzchu, który nie zna ani zwycięstwa, ani porażki.”
Źródła:
https://www.jillianilana.com/home/who-im-looking-up-to-dr-michael-ain
https://www.facebook.com/Drsonline1/posts/despite-being-rejected-repeatedly-by-medical-schools-because-of-his-short-statur/1380959340486594/
https://www.facebook.com/operatingroomissues/posts/achievement-spotlight-meet-dr-michael-ain-a-distinguished-pediatric-orthopedic-s/1242025537971685/
https://www.facebook.com/ZimbabweTodayLive/posts/dr-michael-ain-has-good-reason-to-be-proud-of-himself-there-are-only-three-docto/2890568987865865/
https://www.medboundtimes.com/biography/dr-michael-ain-orthopedic-surgeon-dwarfism-achondroplasia
https://pages.jh.edu/jhumag/0499web/ortho.html
https://grokipedia.com/page/Michael_Ain
https://www.goodreads.com/author/quotes/44567.Theodore_Roosevelt










