Uważam, iż mój brat nie ożenił się najlepiej. Szczerze mówiąc, na początku starałam się utrzymywać normalne relacje z jego żoną. Brat i jego żona przez jakiś czas mieszkali razem z nami z mamą i ze mną. Od tego czasu ja przeniosłam się do mniejszego pokoju, a mama do salonu, a sypialnię oddaliśmy bratu i jego żonie. Ale Justyna od razu zaczęła nam pokazywać, iż nie jesteśmy dla niej równi. Była córką wykładowcy uniwersytetu. Żona mojego brata nie raczyła sprzątać czy gotować, tłumacząc, iż nie jest tu służącą. Kiedy Justyna zaszła w ciążę, stwierdziła, iż potrzebuje spokoju. Mama nigdy nie szukała konfliktów, więc wszystko znosiła milcząco. choćby nie mogłam zaprosić znajomych do domu, bo, jak widzicie, Justyna tutaj mieszkała.
Domagała się smacznych posiłków i ciszy. Teraz mama musiała gotować osobno dla niej i dla nas. Kilkakrotnie próbowałam przekonać mamę, żeby nie starała się za bardzo dogodzić synowej, która z dnia na dzień stawała się coraz bardziej bezczelna. Kiedy zbliżał się poród, żona mojego brata zażądała oddzielnego pokoju dla swojego nienarodzonego dziecka. Chciała przerzucić mnie do salonu razem z mamą. Nie wytrzymałam. Justyna wybuchła płaczem, zaczęła krzyczeć, jakbyśmy przez naszą postawę mieli spowodować przedwczesny poród. Brat oczywiście stanął w jej obronie i potraktował mnie jak dzieciaka. Ostatecznie mama poprosiła brata, żeby rozwiązał problem mieszkaniowy. W końcu się wyprowadzili. Co więcej, nie wiedziałam nawet, kiedy urodził się ich syn ani kiedy był chrzest. Synowa powiedziała tylko, żebyśmy nie przychodzili z prezentami lepiej przekazać dziecku pieniądze. I jasno określiła kwotę.
Mama powiedziała, iż nie stać jej na tyle złotych. Po tym nie pozwolono nam widywać dziecka. Mama była tym początkowo bardzo przygnębiona, ale potem zaczęli sami przywozić chłopca do nas. Justyna czasem zostawiała syna ze mną i mamą, np. kiedy wychodziła z koleżankami na kawę albo do kosmetyczki. Ale zawsze zabierała dziecko z pretensjami raz był nieodpowiednio ubrany, innym razem źle nakarmiony. Gdy chłopczyk skończył rok, brat i synowa przyszli do nas. Oznajmili, iż muszą jakoś rozwiązać sprawę mieszkania. Nie mogli dostać kredytu, więc Justyna postanowiła pójść do pracy i zostawiać dziecko ze mną.
Studiujesz na pedagogice, więc przyda ci się praktyka. Ciężko nam żyć tylko z pensji twojego brata. Ale zapłacić ci za opiekę nie możemy. Studia? Możesz chyba przejść na zaoczne, powinnaś nam pomóc powiedziała synowa.
Oczywiście odmówiłam.
Nie mogłam wytłumaczyć bratu, iż jego kłopoty mieszkaniowe to nie jest mój problem. Czemu miałabym poświęcać własną edukację dla kogoś innego? Później jeszcze musiałam wysłuchiwać pretensji synowej, iż nie zajmuję się jej dzieckiem.
Justyna nazwała nas egoistami i powiedziała, iż już nigdy nie postawi nogi w naszym domu. Przez pół roku rzeczywiście się nie pojawiali. Aż pewnego dnia brat sam przyszedł do domu. Okazało się, iż jego żona poszła do pracy i tam poznała innego mężczyznę. Rozwiodła się z bratem i zażądała alimentów.
Teraz szantażuje brata dzieckiem. jeżeli będzie płacił alimenty, pozwoli mu widywać syna. jeżeli nie, nie ma co na to liczyć. Tylko iż nowy wybranek Justyny nie spieszył się, by się z nią ożenić miał legalną żonę. Więc była żona brata mieszka w wynajętym przez niego jeszcze mieszkaniu. Brat przeprosił nas wszystkich i powiedział, iż następnym razem lepiej wybierze sobie żonę.



![Zwymiotowałam raz, drugi, trzeci. Dziesiąty. Ciąża to dla mnie najgorsza choroba [TAKA PANI URODA]](https://cdn.oko.press/cdn-cgi/image/trim=534;0;540;0,width=1200,quality=75/https://cdn.oko.press/2026/04/20260401-niepowsciagliwe-wymioty-ilu-IK.jpg)
