O tym, iż Olek przyjedzie, wiedziała już cała wieś. Dziewczyny szykowały się, układały fryzury. A Ania, sierotka, po co jej dziewczęce sztuczki? Jaka jest, taka jest. I właśnie w niej od razu się zakochał

newsempire24.com 12 godzin temu

Słuchaj, muszę Ci opowiedzieć taką historię z naszego Mazowsza. To było tak, iż o tym, iż Dawid ma przyjechać, całe Węgrów już dawno wiedziało. Dziewczyny się szykowały, fryzjerki miały pełne ręce roboty. A nasza Malwina, sierota, to co ona miała się stroić i kombinować jak reszta? Jaka była, tak chodziła. I tak się stało, iż właśnie w niej Dawid od razu się zakochał.

Oj, było komu zazdrościć naszej Malwinie. Nie lada chłopaka sobie wyrwała. Jak tylko Dawid pierwszy raz się pojawił, to serca wszystkich dziewczyn były jego. Wysoki, postawny, przystojny. I jeszcze miastowy, wrócił z Warszawy, a wykształcenie choćby w Anglii łapał. Rodzina zamożna, rodzice z własną firmą.

Dziadek Stanisław to też postać w miasteczku kiedyś był sołtysem, wszystkie dzieci na ludzi wyprowadził, teraz tylko na wnuki czeka i się chwali osiągnięciami.

No i tak już od paru miesięcy cała wieś żyła tym, iż Dawid przyjedzie. Dziewczyny w łazienkach siedziały godzinami przed lustrami, a Malwina ona jak zawsze. Nic na pokaz. A Dawid zakochał się po uszy.

Choć reszta panienek kręciła się koło niego, podchody robiły nic to nie dało. Po wakacjach zabrał Malwinę do Warszawy. Przed wyjazdem dziadek Stanisław tylko przyszedł z rady: Malwinie w życiu nie lekko, synku, dbaj o nią. Przyrzekł.

W Warszawie życie toczy się zupełnie inaczej, człowiek czuje się, jakby ciągle gonił wiatr. Malwina miała nadzieję, iż Dawid dalej będzie taki kochany jak wcześniej. I na początku faktycznie wszystko było pięknie, przygotowania do ślubu, wspólne sprawy i taka czułość.

Ale już po miesiącu miodowym coś się zaczęło psuć. Niby byli razem, ale Dawid jakby się jej trochę wstydził. Teściowa nie omieszkała rzucać złośliwości, wszystko jej nie pasowało: zupa za rzadka, koszule źle uprane, podłoga nie tak umyta. Malwina coraz bardziej się tym wszystkim przejmowała, ale co miała zrobić, jak pod jednym dachem przyszło żyć? Do pracy się nie udało dostać, a Dawid też na to nie pozwalał:

Ile ty tam tych złotówek zarobisz ze swoim wykształceniem? Siedź już w domu.

No to siedziała. Gdy zaszła w ciążę, Dawid chodził uszczęśliwiony jak dziecko. Wydawało się, iż w końcu się wszystko ułoży. Teściowa choćby przestała się czepiać i syna napominała, by żonę szanował. Niestety, spotkał ich dramat Malwina straciła dziecko. I od tego momentu zrobiło się tylko gorzej.

Z ciebie nic nie będzie, i rozumu, i zdrowia brak! Twarzyczka ładna, a co z tego wzdychała teściowa. A Dawid tylko się uśmiechał pod nosem, jakby nie o jego żonie mówili.

Druga ciąża już Dawida nie cieszyła. Nie było tej troski, tego czekania, tylko wieczne pretensje, iż Malwina się zmienia, iż już nie taka zgrabna. Teściowa syna upominała, iż kobieta w ciąży powinna czuć się kochana.

Ale gdzie tu mówić o uczuciach, Malwina czuła, iż Dawid kompletnie ją zlekceważył. Spał już w innym pokoju, wiecznie zajęty w pracy, wracał późno, gdy Malwina już spała.

Nie raz przepłakiwała całe noce, ale nie pokazywała po sobie. Rodziców nie było, dla dziecka chciała utrzymać rodzinę, choćby nie wiem co.

Gdy przyszedł czas porodu, zostać jej nie miał kto zawieźć do szpitala, Dawida od tygodnia w domu nie było. Sama wezwała karetkę. Poród przeszła sama, choćby nie zadzwoniła do Dawida. Nie wiedziała, czy ma wracać do tego mieszkania. Ale przed szpitalem czekał samochód z balonikami. Malwina aż się ucieszyła, ale Dawida nie było. Stała za to teściowa i dziadek Stanisław, ubrani odświętnie, z bukietem kwiatów.

Dziękuję ci, wnuczko, za ten prezent cieszył się dziadek. Lepszej prawnuczki niż nasza Julka to świat nie widział! A teściowa udawała sztywną, ale wzrokiem od wnuczki oderwać nie mogła.

W domu stół już był nakryty, teściowa choćby upiekła ulubionego drożdżowca Malwiny.

Nie przypuszczałam, iż Dawid taki drań wykrztusiła w końcu Barbara. Zostawił dziewczynę samą z dzieckiem, poszedł w tango. Ale nic to, poradzimy sobie. Bez niego będzie nam lepiej. Jeszcze zobaczymy, ile on wytrzyma bez was. Nie dam zrobić wam krzywdy. Wyrzucę go z mieszkania niech szuka życia gdzie indziej.

Jak nazwiemy małą? spytał dziadek Stanisław Może Zosia, bo tak miała na imię twoja mama?

Malwina rozbeczała się na cały głos. Od dawna nie dała sobie tyle popłakać. A teściowa ją tylko pogłaskała po głowie:

Nie martw się, jeszcze będziesz szczęśliwa. Dobrze wyglądasz z tą malutką w ramionach. A on głupi, iż tego nie docenił.

Jadę na wieś. Tam nam będzie lepiej.

I słusznie przytaknął dziadek. Razem będziemy wychowywać Zosię.

***

Dwa lata po powrocie Malwiny do Węgrowa przyszedł do niej z oświadczynami Tomek prosty, wiejski chłopak. Kiedyś przed Dawidem choćby by na niego nie spojrzała, ale z czasem zmieniły się jej wymagania: niech będzie dobry, niech kocha i nie pozwoli zrobić krzywdy.

Wyjdź za mnie, gdzie ty lepszego znajdziesz? Całe życie się znamy. A jeżeli Dawid wróci?

Malwina nie dała pytań dokończyć.

On nie wróci. I już nic do niego nie czuję.

No i dobrze! ucieszył się dziadek. Czas się zabrać za przygotowania do wesela!

***

Na wesele przyjechała też Barbara, była teściowa.

Jak ty się z Malwiną obchodzisz? z pretensją zwracała się do Tomka. Szła dzisiaj z pracy pieszo, w domu bałagan, Zosi rajstopki nieuprasowane!

A pani to kto? zirytował się Tomek.

Teściowa.

Była poprawił Tomek.

O, już dajcie spokój zaśmiała się Malwina teściową to się jest całe życie.

To ze zdenerwowania tłumaczyła się Barbara. Boję się, iż nie pozwolicie mi się widywać z wnuczką.

Przyjeżdżaj kiedy chcesz powiedział Tomek ale rodzinę będziemy budować po swojemu, bez wtrącania.

Malwina spojrzała na Tomka z dumą: Ten to już mnie nikomu nie odda pomyślała i uśmiechnęła się szeroko.

Idź do oryginalnego materiału