Obietnica
Pamiętam odległe już czasy, gdy Wojciech spokojnie prowadził samochód szosą w kierunku Warszawy, a obok siedział jego przyjaciel, Rafał. Właśnie wracali ze służbowej delegacji do Lublina, którą szef zlecił im na dwa dni.
Rafale, aleśmy sprawnie wszystko załatwili! Kontrakt podpisany na ogromną kwotę, szef będzie zadowolony uśmiechał się pogodnie Wojciech.
Pewnie, iż się nam powiodło zgodził się przyjaciel i kolega z tego samego biura.
Najlepiej wraca się do domu, kiedy ktoś na ciebie czeka mówił Wojciech Moja Ania jest w ciąży, narzeka ostatnio na mdłości. Bardzo mi jej szkoda, ale tak czekaliśmy na nasze dziecko, a ona mówi, iż wszystko zniesie dla naszego maluszka.
Dziecko to wielkie szczęście. U nas z Martą niestety nie wychodzi Nie może donosić ciąży. Przed nami już druga próba in vitro, pierwsza się nie udała dzielił się Rafał, który z Martą byli razem siedem lat, marząc o potomstwie, choć los im nie sprzyjał…
Wojciech ożenił się późno, dopiero po trzydziestce. Miał wcześniej kobiety w życiu, ale żadna nie porwała go tak, jak Ania. Zakochał się bez pamięci i poza nią nie widział już innych kobiet.
Gdy Wojciech przedstawił Anię Rafałowi, a potem, kiedy była ich ślubnym świadkiem, Rafał poczuł lekką zazdrość Ania była piękna, subtelna Nic dziwnego, iż Wojtek tak się w niej zakochał.
Siąpił jesienny deszcz, od czasu do czasu wycieraczki przesuwały leniwie krople po szybie. Rozmowy w samochodzie płynęły swobodnie, aż zadzwonił telefon Wojciecha.
Cześć, Aniu, jedziemy właśnie, będziemy za dwie godziny. Jak się czujesz? Nie podnoś ciężkich rzeczy, jak wrócę wszystko zrobię! Całuję, do zobaczenia, kochanie.
Rafał słuchał, wyobrażając sobie, jak Ania czeka i zamartwia się. Jego Marta nigdy nie dzwoniła, nie przejmowała się tak bardzo, była bardziej chłodna, wszystko u niej poukładane praca, dom
Nagle Wojciech gwałtownie skręcił kierownicą na ich pas wjechał dostawczy Żuk, zderzenia nie dało się uniknąć. W ostatniej chwili samochód Wojciecha uderzył w słup od strony kierowcy i wypadł z szosy. Rafał ocknął się, głowa go bolała, na ręce sączyła się krew, ale drzwi od jego strony były otwarte. Zerknął na Wojciecha ten się nie ruszał.
Obcy ludzie podbiegli gwałtownie do samochodu, inne pojazdy zatrzymały się na poboczu. Rafał powoli dochodził do siebie, leżał na mokrej trawie obok auta, bolała go głowa i ręka. Czekali na karetkę. Ratownicy wyciągnęli Wojciecha i położyli na noszach. Rafał pochylił się nad nim, gdy Wojciech wyszeptał cicho:
Pomóż Ani
Zabrali ich do szpitala. Rafał miał złamaną rękę i silne wstrząśnienie mózgu, ale był przytomny. Ciągle pytał lekarzy:
Co z Wojtkiem, moim przyjacielem?
W końcu pielęgniarka przekazała mu wiadomość:
Wojciech zmarł
Załamał się wtedy, nie mógł iść choćby na pogrzeb. Marta pojechała i opowiadała, jak żona Wojciecha bardzo płakała, nie mogła uwierzyć, iż męża już nie ma, ledwo trzymała się przy jego trumnie.
Po wyjściu ze szpitala Rafał pojechał z Martą na cmentarz. Długo stali nad grobem Wojciecha, a Rafał w myślach obiecał:
Nie martw się, przyjacielu, nie zostawię Ani, pomogę jak prosiłeś
Dwa dni później odwiedził Anię. Kiedy otworzyła mu drzwi, rozpłakała się.
Nie wiem, jak żyć bez niego Nie mogę się pogodzić z tym, iż Wojtka naprawdę nie ma.
Aniu, obiecałem twojemu mężowi, iż ci pomogę. Razem przetrwamy. Zadzwoń, jeżeli tylko czegoś potrzebujesz, będę zaglądał.
Czas płynął. Ania powoli dochodziła do siebie, bardzo bała się o ciążę, by nie stracić dziecka z powodu stresu, także lekarz ją ostrzegał. Rafał odwiedzał ją dwa razy w tygodniu: przywoził zakupy ze sklepu, kupował witaminy, czasem odwoził do przychodni, pomagał, gdzie tylko mógł. Ania nie nadużywała jego życzliwości, prosiła tylko, gdy naprawdę była w potrzebie.
Rafale, nie chcę ci głowy zawracać
Nie ma problemu, obiecałem przecież Wojtkowi.
Rafał był pełen sprzecznych uczuć. Ania była kobietą jego marzeń, ale jednocześnie czuł, iż sytuacja jest niezwykle trudna.
Gdy Ania zmagała się z dolegliwościami ciąży, Rafał i Marta znów chodzili po lekarzach, powtarzali badania, znów rozczarowania Bezpłodność była ich cichym bólem. Marta nie wiedziała, iż Rafał pomaga Ani w telefonie zapisał ją jako Pomoc, bo wiedział, iż żona mogłaby sprawdzać kto dzwoni.
Po kolejnej nieudanej próbie in vitro, między małżonkami narastało napięcie. Marta zaczęła sądzić, iż winny jest Rafał, on sam już choćby nie miał siły myśleć.
Dostrzegała zmiany w mężu był rozkojarzony, drażliwy, wyjeżdżał wieczorami za sprawami. Nie wierzyła jednak, iż zdradza nigdy nie ostygł wobec niej w tym względzie.
Rafał wiedział, iż w życiu prywatnym nie wszystko gra, ale zawodowo wiodło mu się świetnie. Udało mu się dokończyć projekt, nad którym pracował z Wojciechem podpisano bardzo pomyślny kontrakt.
Wraz z upływem czasu ciążą Ani coraz bardziej dawała jej się we znaki. Jej rodzice mieszkali daleko, pod Suwałkami w Warszawie nie miała nikogo bliskiego. Doskwierały jej bóle głowy i obrzęki nóg, ale dzielnie znosiła wszystko, nie skarżąc się Rafałowi.
Pewnego dnia, gdy przyniósł jej zakupy, zastał Anię na drabinie próbowała zawiesić nowe zasłony.
Umyłam okno i chciałam powiesić zasłony uśmiechnęła się.
Zejdź natychmiast! ostro powiedział Rafał, patrząc na jej brzuch upadłabyś, mogłabyś skrzywdzić dziecko, nie można ryzykować.
Pomógł jej zejść, byli nagle bardzo blisko siebie, a Rafał poczuł przyspieszony puls.
Dziękuję ci, Rafale wybiegła jednak do łazienki, bo znów poczuła nudności.
Rafał otarł czoło i pomyślał:
Czy Wojciech patrzy na mnie z góry? Sam tego chciał, sam prosił o pomoc.
Innym razem Ania poprosiła:
Rafale, pomożesz mi urządzić pokój dziecięcy? Potem nie będę miała siły. Znalazłam ładne tapety.
I Rafał zabrał się za remont, nie pozwalając Ani dźwigać ciężkich rzeczy. Pracowali razem Ania raczej podawała narzędzia i wspierała go na duchu. Ukończyli pokój dla dziecka. Rafał miotał się między dwoma światami z jednej strony rozżalona Marta, bez reszty pochłonięta rozpaczą z powodu bezdzietności, z drugiej Ania coraz bliżej terminu porodu.
Marta, chcąc ratować związek, zaczęła więcej pracować. Pisała artykuły do czasopism i pewnego dnia jedno z nich zaproponowało jej prowadzenie własnej rubryki. Z euforią przyjęła ofertę, licząc na oddech od zmartwień. Zapłacili jej sporą kwotę wróciła do domu bardzo szczęśliwa, z siatką smakołyków i butelką wina.
Wyjątkowy dzień, będziemy świętować powiedziała Marta, gdy Rafał wrócił z pracy.
O, to faktycznie coś dużego! zdziwił się Rafał.
Tak, dostałam porządne wynagrodzenie. Tyle czekałam na taką umowę.
Pojawił się ich ulubiony film w telewizji, Marta zorganizowała domowy wieczór postawiła przekąski, otworzyła wino, razem śmiali się i wspominali dawne czasy.
Wtem zadzwonił telefon Rafała, a Marta kątem oka zobaczyła nazwę Pomoc na ekranie. Rafał poszedł do kuchni, by odebrać.
Co się stało? spytał szeptem.
Rafale, przepraszam, ale chyba zaczęłam rodzić… Wezwałam już karetkę.
Ale przecież jeszcze za wcześnie?
No, siedem miesięcy bywa… mówiła przez ból.
Dobrze, zaraz będę w szpitalu.
Szybko się ubrał, Marta patrzyła na niego z niepokojem.
Gdzie idziesz?!
Szef pilnie zadzwonił, muszę się spotkać w sprawie pomocy dla organizacji. Opowiem ci wszystko później. Zaufaj mi…
Marta podświadomie nie wierzyła.
Jaka pomoc, jaki szef plącze mi tu Rafał…
Rafał wybiegł z klatki i ruszył samochodem do szpitala był nieco oddalony od centrum. Kiedy dotarł, dowiedział się, iż Ania już tam jest. Czekał prawie dwie godziny, aż pielęgniarka przekazała mu, iż urodziła chłopca. Odetchnął z ulgą i wrócił do domu, wykończony i zamyślony:
Dziękuję Bogu, wszystko poszło dobrze bardzo się bałem.
Marta czekała, analizując w myślach wszystko, widząc, jaki jest zmęczony.
Twoja pomoc cię tak wycieńczyła? zażartowała zgryźliwie.
Rafał opadł na kanapę.
Tak, Marta… Ania niedawno urodziła synka. Obiecałem Wojciechowi, iż jej pomogę. Jest zupełnie sama powiedział szczerze.
Wszystko jasne… Marta powiedziała cicho Teraz kolejny etap, będziesz jej pomagał przy dziecku, prawda?
Tak przyznał.
Nie zniosę tego, nie pozwolę, żebyś czas poświęcał obcemu dziecku, szczególnie gdy my własnego nie mamy i już raczej nie będziemy mieć. Złożę pozew o rozwód, a Ty rób co chcesz. Może spotkam innego i urodzę z nim dziecko.
Rafał spojrzał na nią zdumiony wiedział, iż Marta ciągle obwinia go za bezdzietność.
To twoja decyzja. Nie będę się tłumaczyć. Muszę pomagać Ani i jej dziecku.
Czas mijał. Marta rzeczywiście złożyła pozew, a Rafał przeprowadził się do Ani, pomagając jej przy małym Danielku. Po pewnym czasie pobrali się, a dwa lata później urodziła im się córeczka.
Dziękuję, iż przeczytałeś tę opowieść. Życzę szczęścia i wytrwałości wszystkim, którzy ją przeczytali.





