Od 1 września 2025 roku w polskich szkołach obowiązuje nowa podstawa programowa wychowania fizycznego. Najwięcej zmienia się dla najmłodszych – od lutego 2026 uczniowie klas 1-3 po raz pierwszy będą musieli przejść obowiązkowe testy sprawności fizycznej. Ministerstwo obiecuje, iż to nie ocenianie, tylko diagnoza. Rodzice mają wątpliwości.

Fot. Pixabay
Testy dla pierwszoklasistów od lutego
Dotychczas testy sprawności fizycznej obowiązywały tylko uczniów od 4 klasy wzwyż. Od lutego 2026 roku przeprowadzane będą też w klasach 1-3 szkoły podstawowej. To oznacza, iż 6-9-letnie dzieci przejdą cztery rodzaje prób sprawnościowych, które mają pokazać ich kondycję fizyczną.
Testy będą przeprowadzane w okresie od lutego do kwietnia każdego roku szkolnego. Na liście znalazły się:
- Bieg wahadłowy 10 razy po 5 metrów – sprawdza zdolności szybkościowo-siłowo-koordynacyjne
- 20-metrowy wytrzymałościowy bieg wahadłowy (test Eurofit) – mierzy wytrzymałość w biegu
- Podpór leżąc przodem na przedramionach (deska) – bada siłę i wytrzymałość całego ciała
- Skok w dal z miejsca – sprawdza skoczność i siłę nóg
Ministerstwo Edukacji tłumaczy, iż celem nie jest ocenianie dzieci, tylko wczesna diagnoza potrzeb rozwojowych. Wyniki mają pomóc nauczycielom w planowaniu zajęć i wskazać obszary wymagające dodatkowej pracy z konkretnym uczniem.
Diagnoza czy presja na 6-latki?
Teoretycznie wszystko brzmi sensownie – im wcześniej wykryjemy problemy z koordynacją czy siłą u dziecka, tym szybciej można pomóc. Problem w tym, iż testy to testy, a dziecko zawsze wie, czy wypadło lepiej czy gorzej od kolegi.
Rozporządzenie wprost zaznacza: „Pomiary sprawności fizycznej powinny być wykorzystywane wyłącznie do wskazania mocnych i słabych stron sprawności fizycznej ucznia w celu indywidualnej pracy nad rozwojem”. Nie mogą wpływać na ocenę z wuefu. Ale czy 7-latek rozumie różnicę między „diagnozą” a „oceną”, gdy widzi, iż kolega wytrzymał 2 minuty na desce, a on tylko 30 sekund?
Część rodziców już sygnalizuje obawy: zamiast zachęcać dzieci do ruchu, testy mogą je zniechęcić, jeżeli wyniki będą słabe. Szczególnie w grupie, gdzie zawsze znajdzie się kilkoro dzieci naturalnie sprawniejszych fizycznie.
Codzienne zajęcia ruchowe w klasach 1-3
Nowa podstawa programowa zakłada, iż w klasach 1-3 zajęcia ruchowe realizowane są każdego dnia jako część kształcenia zintegrowanego. To reakcja na badania pokazujące drastyczny spadek aktywności fizycznej najmłodszych dzieci.
MEN rekomenduje, żeby przynajmniej jedna godzina w tygodniu odbywała się w sali gimnastycznej z dostępem do odpowiedniego sprzętu sportowego. Reszta zajęć może być realizowana w klasie, na boisku czy podczas wycieczek.
To duża zmiana w podejściu. Dotychczas wuef w najmłodszych klasach często sprowadzał się do zabaw w sali lub na boisku szkolnym. Teraz nauczyciele będą musieli planować różnorodne formy aktywności fizycznej dostosowane do wieku i możliwości dzieci.
Ruch na świeżym powietrzu jako priorytet
Ministerstwo wyraźnie zaleca, by wiele aktywności ruchowych uczniów odbywało się na świeżym powietrzu. To część szerszej filozofii „edukacji w terenie”, która ma wzmacniać odporność psychofizyczną i kształtować proekologiczne postawy.
W praktyce oznacza to częstsze wyjścia na boisko, spacery, gry terenowe, a w starszych klasach także nordic walking czy biegi przełajowe. Wszystko brzmi świetnie w teorii, ale nauczyciele sygnalizują problem: co z jesienią i zimą, gdy pogoda nie sprzyja? Polskie klimat nie jest łaskawy, a nie każda szkoła ma odpowiednie zaplecze.
Starsze klasy z nowymi wyzwaniami
W klasach 4-8 i szkołach ponadpodstawowych nowa podstawa programowa kładzie nacisk na podejście kompetencyjne. Zamiast sztywnego programu ćwiczeń uczniowie mają rozwijać umiejętności, które pozwolą im samodzielnie dbać o kondycję fizyczną przez całe życie.
To oznacza więcej nauki o tym, jak planować trening, jak monitorować własną sprawność (np. dzięki aplikacji mobilnych czy dzienniczka treningowego), jak wyznaczać cele i je realizować. WF ma przestać być tylko „ganianiem po boisku”, a stać się edukacją o zdrowym stylu życia.
Przygotowanie do służb mundurowych
Ciekawą nowością jest fakultatywny dział dla klas 7-8 poświęcony ćwiczeniom stosowanym podczas rekrutacji do służb mundurowych – policji, wojska, straży pożarnej. Uczniowie mogą poznać standardy sprawności wymagane w tych zawodach i spróbować swoich sił.
W szkołach ponadpodstawowych ten dział będzie już obowiązkowy dla wszystkich. Ministerstwo tłumaczy, iż może to zwiększyć zainteresowanie młodzieży pracą w służbach mundurowych, gdzie notowany jest niedobór kandydatów.
Przeciwnicy tej zmiany wskazują, iż to zbędna militaryzacja szkoły. Zwolennicy odpowiadają, iż to tylko zapoznanie z opcją kariery i ćwiczenia sprawnościowe, które i tak są zdrowe dla młodzieży.
Wybór zajęć w liceach i technikach
W szkołach ponadpodstawowych uczniowie zyskują możliwość wyboru formy zajęć wychowania fizycznego. Do wyboru będą:
- Zajęcia sportowe
- Zajęcia rekreacyjno-zdrowotne
- Zajęcia taneczne
To odpowiedź na postulaty młodzieży, która narzekała, iż tradycyjny wuef nie odpowiada ich zainteresowaniom. Ktoś woli siłownię, ktoś jogę, ktoś tańce – teraz wszyscy powinni znaleźć coś dla siebie.
Problem w tym, iż nie każda szkoła ma warunki, żeby zaoferować wszystkie opcje. Mała szkoła w małej miejscowości może nie mieć sali do tańca ani sprzętu do siłowni. W praktyce może się okazać, iż wybór będzie iluzoryczny.
Technologia wspiera rozwój fizyczny
Nowa podstawa programowa nawiązuje do „paradygmatu cyfrowego i technologicznego”. Uczniowie mają korzystać z aplikacji mobilnych do monitorowania aktywności, dzienniczków treningowych, nosić opaski fitness.
To odpowiedź na rzeczywistość, w której młodzież i tak spędza mnóstwo czasu z telefonem w ręku. jeżeli technologia może pomóc w motywowaniu do ruchu – czemu nie? Aplikacje typu Strava, Fitbit czy Apple Health potrafią gamifikować aktywność i zachęcać do konkurencji z samym sobą lub znajomymi.
Z drugiej strony: czy szkoła ma zapewniać opaski fitness? Czy dzieci bez telefonów będą dyskryminowane? Ministerstwo milczy na te tematy.
Czy szkoły są gotowe?
Nowa podstawa programowa wchodzi w życie od września 2025, ale wiele szkół nie jest przygotowanych. Brakuje sal gimnastycznych, boisk, sprzętu sportowego. W małych miejscowościach nauczyciele często uczą wielu przedmiotów naraz i nie mają czasu w szczegółowe planowanie zajęć ruchowych.
Ministerstwo zapowiada, iż na Zintegrowanej Platformie Edukacyjnej będzie dostępny komentarz metodyczny dla nauczycieli, który pomoże w interpretacji nowych wymogów. To jednak tylko teoria – praktyka pokaże się w lutym 2026, gdy pierwsze testy sprawności zaczną obowiązywać najmłodszych.
Eksperci ostrzegają: jeżeli testy będą źle przeprowadzone, mogą zniechęcić dzieci do ruchu zamiast je zachęcać. Kluczem będzie kultura oceniania i podejście nauczycieli – czy potraktują wyniki jako punkt wyjścia do pracy z dzieckiem, czy jako kolejny wskaźnik do rankingowania uczniów.
Spadek sprawności fizycznej młodzieży
Ministerstwo nie ukrywa, iż nowa podstawa programowa to reakcja na alarmujące dane. Jesienią 2024 roku po raz pierwszy przeprowadzono powszechne testy sprawnościowe w klasach 4-8 i szkołach ponadpodstawowych. Wyniki były słabe.
Dzieci i młodzież są coraz mniej sprawne fizycznie – to efekt siedzącego trybu życia, nadużywania telefonów, braku aktywności na świeżym powietrzu. Pandemia COVID-19 dodatkowo pogorszyła sytuację.
Czy nowa podstawa programowa to zmieni? Czas pokaże. Na pewno jest krok w dobrą stronę – więcej ruchu, więcej różnorodności, większy nacisk na edukację o zdrowiu. Ale diabeł tkwi w szczegółach i w tym, jak nauczyciele, rodzice i same dzieci podejdą do tych zmian.
Jedno jest pewne: od lutego 2026 pierwsze 6-latki staną na linii startu do biegu wahadłowego. I jeżeli wszystko pójdzie dobrze, zamiast stresu dostaną motywację do tego, żeby ruszać się więcej i chętniej. jeżeli nie – będziemy mieć kolejne pokolenie zniechęcone do sportu i wuefu.









