Wyobraź sobie taką scenę: twoja nastoletnia córka, Basia, wychodzi wieczorem z przyjaciółmi do centrum Warszawy. Jak każdy troskliwy rodzic, chwytasz za telefon, żeby upewnić się, czy wszystko u niej w porządku. Z lekkim drżeniem w głosie, Basia zapewnia cię, iż wszystko jest dobrze. Ale to tak nie usuwa niepokoju, który pojawia się później, kiedy dowiadujesz się, iż po raz pierwszy spróbowała alkoholu, albo co gorsza dała się namówić na coś jeszcze bardziej ryzykownego.
Ksiądz Paweł Nowak, który prowadził parafię na obrzeżach Krakowa, doskonale rozumiał psychikę młodzieży. Jako ojciec nastoletniego syna, Michała, nie mógł ignorować presji, jaka ciąży na młodych ludzi z powodu grupy rówieśniczej. Chociaż ufał Michałowi, najbardziej zależało mu na tym, by ten potrafił zgłosić się o pomoc, kiedy naprawdę tego potrzebuje. Dlatego razem wymyślili tajny sygnał prosty SMS z literą X. Był to sygnał alarmowy, który nie zburzy autorytetu Michała wśród znajomych, a jednocześnie pozwalał mu czuć się bezpiecznie.
Inspirację do tego pomysłu ksiądz Paweł zaczerpnął podczas odwiedzin ośrodków leczniczych dla młodzieży. Tam nieustannie zadawał młodym jedno pytanie: Ilu z was znalazło się kiedyś w sytuacji, w której robiliście coś nie z własnej woli, może choćby czuliście się przestraszeni lub zawstydzeni, ale baliście się sprzeciwić, żeby ktoś was nie wyśmiał? Ilu nie widziało drogi ucieczki?
Ręce unosiły się w górę, jakby wszyscy zmagali się z tym samym problemem. Później ksiądz opisał to tak:
Któregoś wieczoru Michał wybierał się na domówkę do kolegi. Powiedziałem mu: jeżeli poczujesz, iż coś jest nie w porządku, jeżeli znajdziesz się w niezręcznej sytuacji lub po prostu nie będziesz czuł się komfortowo napisz X do dowolnego z nas: do mnie, mamy, starszego brata lub siostry. Ten, kto dostanie taki sygnał, ma natychmiast zadzwonić do Michała po kilku minutach. Rozmowa przebiega wtedy mniej więcej tak:
Halo, synku! Michał, muszę po ciebie przyjechać. Stało się coś i musisz wracać natychmiast. Co się stało? Wyjaśnię ci na miejscu. Szykuj się, będę za pięć minut.
Po tej rozmowie Michał może ze spokojnym sumieniem powiedzieć kolegom, iż w domu coś się wydarzyło i musi wracać.
I tyle. Michał wychodzi, nie narażając się na śmiech ani kpiny. W oczach rówieśników nie ucieka, tylko ma powód, by odejść w ważnych sprawach rodzinnych. Dzięki temu relacje między nim a nami są silniejsze, a on sam czuje się pewniej w swoim otoczeniu.
Najważniejsze jest, aby nie zawieść zaufania swojego dziecka. Nastolatka bardzo łatwo stracić; zbudowanie więzi opartej na szczerości i wzajemnym zaufaniu, w której sam potrafi wybierać dobro, a nie ulegać złu, to prawdziwy skarb.”



