Otrzymałem od żony spakowaną walizkę pełną rzeczy

newsempire24.com 1 dzień temu

Otrzymała od męża walizkę pełną rzeczy.

Nie gadaj bzdur! rzekła nieświadoma, kiedy w jej rękach pojawił się kolejny list. Wtedy Łucja po raz pierwszy pomyślała o kamerze wideo. Nie tylko pomyślała zamontowała ją wszędzie, w każdym kącie domu. Nie powiedziała o tym Witeczkowi: miał to być niespodzianka. I rzeczywiście niespodzianka nadeszła.

Jakże dobrze, iż wyszła za mąż za Witeczka, a nie za tego nieudolnego Sławka Kolczyka! pomyślała, rozciągając się w fotelu, brzuszek już zaokrąglony. Gdyby wyszła za niego, mieszkałaby w kamienicy za Miedzą, z dala od centrum!. Według Łucji Kolczyk nie miał w sobie nic więcej niż Sławek. Dlatego wszyscy go nazywali właśnie Sławek, a nie Szymon jakby nazwa statku decydowała o jego kursie.

Kto mógłby nazwać wielkiego wodza Sławkiem Macedonskim? Nikt! To tak, jakby Lenin nazwać Wojtkiem nie ryzykujcie takiego pomieszania. A Sławek Balagan brzmiałoby zupełnie naturalnie! A tytuł filmu Operacja Y i inne przygody Aleksandra bez Sławka byłby jedynie frazą bez znaczenia po prostu by się nie udał. Inaczej jest z Sławkiem.

Byli przyjaciółmi od szkoły; obaj kochali piękną Łucję. Często trójka przemierzała miasto wspólnie. Sławek zawsze przegrywał przy urokliwym i dowcipnym Wiktorze, a jednak nie zwracał na to uwagi. Ten oczywisty porażek nie zakłócał ich przyjaźni Sławek potrafił przyjaźnić się.

Po studniówce Łucja w końcu podjęła decyzję i wybrała Witeczka. Trzeci musiał odejść i to był właśnie Kolczyk. Trzy miesiące po przyjęciu na studia Witek ją porzucił, zakochawszy się w koleżance z roku. Łucja zadzwoniła do Sławka, po raz pierwszy nazywając go Szymonem.

Wtedy niezawodny Kolczyk przybył, rozproszył jej samotność i pomógł wyjść z depresji. Nie było między nimi nic więcej niż przyjaźń, ale wystarczyło Sławowi po prostu być blisko ukochanej.

Wiosną Łucja zakochała się w innym Wiktor został wyparty z jej serca. Zwycięzcą stał się student jej uczelni, starszy o kilka lat, poznany w bibliotece, gdzie wciąż szukano papierowych książek, nie tylko ebooków.

Sławek od razu zniknął w cieniu, a myśli Łucji krążyły tylko wokół Artura. Nieudolny Sławek, który po szkole poszedł na politechnikę architektury, zawsze nosił przy sobie jakieś bezużyteczne rzeczy szlifował, dźwiękował, mrócił.

Nauczę się jeszcze rok, a potem będę miał profesję! cieszył się przyjaciel. Sławek pochodził z licznej rodziny, gdzie pieniądze były cenione. A potem, jeżeli zechcę, pójdę na wyższe studia! dodał. Łuczy brakowało jej miłości i przytulania, nie od Sławka, ale od kogoś innego. niedługo znalazła to, czego pragnęła.

Temu, nieco starszemu od niej, podano klucz do świata uczuć i przyjemności. Ich dusze wzleciały do nieba: choćby planowali ślub tak było im dobrze razem! Po roku związku Artur kończył studia, Łucja była na drugim roku więc po co nie wziąć ślubu? Temu zdobędzie dyplom i wreszcie to zrobią!

Wtedy zadzwonił Sławek: W szkole planujemy wieczór absolwentów. Pójdziesz, Łucjo? Łucja zdecydowała się iść. Niech Witek zobaczy, kogo stracił! Chciała pochwalić się byłemu zalotnikowi, iż niedługo będzie ślub. Sławek już pracował w renomowanej firmie budowlanej i zarabiał przyzwoicie, a z Witeczkiem pozostali przyjaciółmi.

Z Sławem dowiedziała się, iż jej były kochanek jest już wolny i też planuje spotkanie z absolwentami. Wieczór wybrano na pierwszą sobotę lutego. Łucja starannie dobrała strój krótka sukienka, futrzany płaszcz i wyruszyła z Sławem, który odebrał ją własnym samochodem.

Gdy zobaczyła swoją dawną miłość, zrozumiała, iż oszukiwała samą siebie nic w niej nie umarło, ale czaiło się głęboko, czekając na swój moment. Ten moment nadszedł! Witek też był szczęśliwy, iż Łucja tak pięknie wygląda po półtora roku. Nie powiedział o tym Sławowi!

Sławek nie zauważył tego dla niego Łucja zawsze była najpiękniejsza, a piękno już w niej było niezmierzone. Spojrzeli na siebie, nie potrzebując słów, i po cichu udali się do jego mieszkania, gdzie nadrobili wszystkie stracone chwile. Sławek znów został trzecim.

Wszystko wskazywało, iż ślub z Arturem się nie odbędzie w sierpniu ciężarna Łucja wyszła za Witeczka. Wiktor, choć nie był już jej narzeczonym, przyjął nową rolę i od razu po ślubie przeniósł się na nocny dyżur jako kurier zawód pożądany i dobrze płatny.

Łucja wzięła akademik, zdała egzaminy eksternistycznie za drugi semestr trzeciego roku, a rodzice pomogli jej finansowo. To było zwyczajne życie zwykłej, szczęśliwej rodziny. W wyznaczonym terminie na świat przyszła piękna córeczka Lenka.

Czas płynął, a Lenka rosła i zaczęła chodzić. Nie oddawano jej do żłobka nie wiadomo, co tam się dzieje, a dziecko nie potrafi jeszcze bronić się słowem. Zatrudniono nianię, bo babcie były jeszcze młode i pracowały. Dziadkowie nie mieli specjalnych potrzeb pieluchy wymieniać nie trzeba było królewskiego tronu.

Po starannym przeglądzie wybrano dwudziestodwuletnią Agnieszkę, studentkę zaocznych studiów, która pracowała jako niania. Miała dobre rekomendacje, choć Łucja uważała ją za mało atrakcyjną w końcu nie chciała grzebać w sobie pustki. Agnieszka żądała nieco niższego wynagrodzenia niż ustalono, co uzupełniło układankę.

Łucja wróciła na studia, a Agnieszka rozpoczęła pracę. Niania gwałtownie nawiązała kontakt z Leną, a dziewczynka chętnie trzymała ją za rękę. Gdyby dziecko było chore, wyraziłoby to płaczem lub krzykiem rodzice byli spokojni.

Podczas kąpieli Łucja zauważyła u Lenki odparzenie, którego nie powinno być przy nowoczesnych pieluszkach. Nie powiedziała o tym Agnieszce nie wiedziała, co mogłoby się stać. Skorzystała z dostępnych kremów i maści, ale sytuacja wymagała wizyty pediatry, który stwierdził alergiczny zapalenie skóry.

Agnieszka przysięgała, iż nic nie podaje dziecku: Zostawiłam w domu kurki i nic więcej!. Łukasz, ojciec, krzyknął: Nie gadaj bzdur! Zróbmy testy na alergen, a nie rozpoczynajmy dramy!.

Wtedy Łucja po raz pierwszy pomyślała o kamerze wideo. Nie tylko pomyślała zamontowała ją wszędzie. Nie powiedziała o tym Wiktorowi, bo miał to być kolejny niespodziankowy ruch. I niespodzianka się spełniła.

Okazało się, iż Lenka była praktycznie pozostawiona sama sobie. Gdy Łucja wyjechała na studia, w domu działy się najbardziej nieprzewidywalne rzeczy. Wiktor i Agnieszka spędzali nocne godziny w sypialni, a mała Lenka przemykała po domach, zjadając chipsy, które Wiktor i Agnieszka zostawiali na kanapach i fotelach.

Wszystko było sprzątane, zanim Łucja wróciła. Okazało się, iż Agnieszka była pierwszą miłością Wiktora na pierwszym roku studiów tą, od której odszedł od Łucji. Gdy zostawiła studia, zabrała ze sobą dokumenty i zaczęła pracę jako niania.

Tak więc mieszkanie należało do rodziców Łucji nie było więc dla kochanków własnego lokum. Niania dostała miłe słowa z odrobiną wulgaryzmów i obietnicą zapłaty, a mąż otrzymał podobne słowa i spakowaną walizkę pełną rzeczy. Łucja nie zamierzała wybaczyć. Oboje odjechali razem, a Witek choćby nie próbował przeprosić. Nie widział w swoim zachowaniu nic złego wszystko było boską wolą.

Łucji zrobiło się niedobrze: kolejne niepowodzenia uderzyły ją w twarz. Przypomniała sobie niezdarnego, ale wiernego Sławka właśnie on miał jej teraz pomóc! Miał przyjechać w mgnieniu oka, rozwiać smutek żartami i rozmowami, które zawsze były jego specjalnością.

Tym razem jednak nie mógł przybyć. Nie dam rady, Łucjo! usłyszała zamiast typowego Rozumiem, jedzieć!. Łucja? nie zrozumiała, co to za nowy zwrot. Sławek wyjaśnił: Jadę do żony na szpital przyszedł nasz syn, więc nie mam czasu w gadanie!. I rozłączył się, tak jak zawsze rozłączała się ona.

Syn? Jaki syn? Jaka żona? On przecież kocha tę Łucję! pomyślała, zdumiona. Faktem było, iż kolega Kolczyk miał już potomka i nie miał już czasu dla niej. Co mogła chcieć? Żeby dorosły mężczyzna skakał przed nią aż do emerytury? Witek ostatnio wspominał, iż dostał awans i kieruje jakimś działem.

Łucja poczuła żal i zdradę: wszyscy ją zostawili mąż i przyjaciel, uznany za przyjaciela. Szczególnie Witek. W końcu, gdyby Lenka się zadławiła, nie usłyszeliby tego z zamkniętej sypialni. A Sławek nigdy nie zdradziłby jej

Idź do oryginalnego materiału