REKLAMA
Zobacz wideo
Po czym poznać, iż dziecko ma skrócone wędzidełko? Logopedka mówi o "domowym teście"
Wysiłki lekarzy nie pomogłyPróby zatamowania krwotoku podjęte jeszcze na sali porodowej okazały się nieskuteczne. Pacjentka została natychmiast przetransportowana na blok operacyjny. Do szpitala wezwano ordynatora oddziału ginekologiczno-położniczego oraz szefa zespołu anestezjologów. Po przeprowadzonym zabiegu pacjentka trafiła na oddział intensywnej terapii. Niestety, mimo wysiłków lekarzy zmarła w środę rano. Przeprowadzono sekcję zwłokOkoliczności, w jakich doszło do śmierci kobiety, bada Prokuratura Rejonowa Bielsko-Biała Północ. Śledztwo jest prowadzone w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci i narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia przez osobę, na której ciąży obowiązek opieki. Z nieoficjalnych ustaleń redakcji portalu bielsko.biala.pl wynika, iż organy ścigania o zgonie pacjentki dowiedziały się nie od szpitala, ale od męża kobiety. Przeprowadzono sekcję zwłok - Zupełnie wstępne wyniki sekcji wskazują, iż nie mamy do czynienia z naruszeniem procedur medycznych. Na ostateczne wyniki musimy jeszcze poczekać - powiedział w rozmowie z portalem o2.pl prokurator Paweł Nikiel, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Bielsku-Białej.Szpital prowadzi własne postępowanieNiezależnie od śledztwa prokuratury, dyrekcja szpitala prowadzi własne postępowanie wyjaśniające. -Powołaliśmy wewnętrzny zespół, który ma wyjaśnić przyczyny i okoliczności tego tragicznego zdarzenia. Zespół składa się z kilku medyków, w tym m.in. ginekologa, który nie brał udziału w porodzie oraz zastępcy dyrektora BCO-SM ds. medycznych. Zapewniamy wsparcie psychologiczne rodzinie zmarłej i deklarujemy pełną współpracę z prokuraturą w zakresie wyjaśnienia okoliczności - powiedział w rozmowie z portalem bielsko.biała.pl. Krzysztof Bestwina, dyrektor Beskidzkiego Centrum Onkologii-Szpitala Miejskiego w Bielsku-Białej.








