Po rozwodzie rodziców zostałam wyrzucona z domu i musiałam radzić sobie sama – ale los sprawił, iż po latach przebaczyłam rodzicom i znów staliśmy się rodziną

twojacena.pl 7 godzin temu

Prosiłam mamę, żeby jeszcze raz przemyślała swoją decyzję, ale była nieugięta. Wrzuciła moje rzeczy do starego plecaka, wsunęła mi do ręki trochę złotych i wyrzuciła mnie z mieszkania. Dorastałam w pozornie zwyczajnej rodzinie, takiej jak wiele innych w Warszawie mama, tata, ja i dziadek Waldek, który często przychodził w odwiedziny.

Przez lata rodzice żyli zgodnie, ale potem mama jakby zgasła przestała się uśmiechać i dbać o siebie, a tata, szukając szczęścia gdzie indziej, związał się z młodszą kobietą. Ta dziewczyna bardzo gwałtownie zaszła z tatą w ciążę. To był dla mamy cios nie do wybaczenia. niedługo tata wyprowadził się do swojej ukochanej, a rodzice skupili się wyłącznie na własnych sprawach. Dla mnie zabrakło miejsca.

Wtedy kończyłam ósmą klasę szkoły podstawowej. Mama związała się z dużo młodszym mężczyzną, którego pewnego dnia przywiozła do domu. Byłam przerażona i zaprotestowałam głośno, ale to tylko pogorszyło sprawę. Zaniedbałam naukę, zaczęłam zadawać się z podejrzanymi osobami, piłam piwo pod blokiem, obcięłam włosy na jeża i przefarbowałam je na malinowy róż. Mama nie reagowała, więc pogrążałam się w swojej samotności. Po pierwszym roku technikum doszło do kolejnej awantury, po której mama po prostu wyrzuciła mnie za drzwi.

Powiedziała: Jesteś już dorosła, Aniela. Też mam prawo do szczęścia tak jak twój ojciec. Spakuj się i idź do niego.

Nie miałam wyjścia. Błagałam, żeby zmieniła zdanie, ale była jak głaz. Z plecakiem na ramieniu poszłam pod adres ojca. Tam spotkał mnie zimny prysznic usłyszałam: To mieszkanie należy do mojej żony, Aniela. Ona nie chce tu ciebie widzieć. Musisz dogadać się z mamą. Po tych słowach zatrzasnął drzwi.

Czułam się jak zbędny bagaż. Kupiłam bilet na pociąg do Gdańska to była pierwsza miejscowość, jaka przyszła mi do głowy. Tam zapisałam się do technikum gastronomicznego. Po szkole znalazłam pracę jako kucharka w niewielkiej restauracji nad morzem.

Życie powoli zaczynało się układać. Poznałam chłopaka Piotra. gwałtownie się zakochałam, wzięliśmy ślub i razem uzbieraliśmy na własne, małe mieszkanie. Piotr, który dorastał w domu dziecka, zawsze podkreślał, jak ważna jest więź z rodzicami. Prosił mnie, żebym wybaczyła mamie i tacie.

Ja jednak wciąż nie mogłam się przemóc, aby się z nimi skontaktować. Unikałam myśli o przeszłości, aż pewnego dnia Piotr powiedział: Jesteś szczęśliwa, bo masz rodziców. Ja nigdy nie miałem tej szansy. Nie pielęgnuj tej urazy, bo pójdziesz przez życie jak sierota z własnego wyboru. Każdy z nas popełnia błędy, Aniela. Spróbuj jeszcze raz.

Namówił mnie, byśmy odwiedzili Warszawę. Kiedy zadzwoniliśmy do drzwi dawnego mieszkania, otworzyli mi je starsi, posiwiali rodzice. Mama, widząc mnie, uklękła i łkając, błagała o przebaczenie. W tamtej chwili zrozumiałam, iż dawno jej wybaczyłam, tylko nie umiałam się do tego przyznać.

Weszliśmy z Piotrem do środka. Przedstawiłam go rodzicom i powiedziałam, iż zostaną dziadkami. Wtedy wyznali, iż pogodzili się dopiero wtedy, gdy zaczęli mnie razem szukać. Moja ucieczka na nowo ich połączyła.

Druga żona taty, widząc, iż tęskni za rodziną, pozwoliła mu wrócić. Po pewnym czasie wyszła za mężczyznę, z którym zdradziła tatę. Okazało się też, iż jej dziecko nie było dzieckiem mojego ojca, co wyszło na jaw po badaniach genetycznych.

Teraz stworzyliśmy prawdziwą rodzinę. Moje marzenie z czasów nastoletnich spełniło się rodzice znów mieszkają razem. Dziadek Waldek znowu wpada na niedzielny rosół.

Z tego wszystkiego zrozumiałam jedno nikt z nas nie jest idealny, ale przebaczenie daje nowy początek. Czasem trzeba stracić wszystko, by zrozumieć, jak wiele się miało i ile można jeszcze odzyskać, jeżeli tylko damy sobie szansę.

Idź do oryginalnego materiału