Dlaczego tak wiele osób rezygnuje z budowania związku? Niemal od razu odrzuca idee bycia w bliskiej relacji? Okazuje się, iż wiele osób po serii niepowodzeń zwyczajnie się poddaje. Nie chce się im już szukać. Nie ma w nich już miejsca na następne rozczarowania i ból po kolejnym złudzeniu.
Czasami pozostało gorzej. Nie dość, iż nie biorą pod uwagę kolejnego związku, to jeszcze pojawia się poczucie, iż prawdziwa miłość nie istnieje.
Okazuje się, iż dzisiaj z uwagi na wolność w zakresie kreowania swojego życia mamy bowiem mniej powodów na bycie razem niż kiedykolwiek wcześniej. Rzeczywiście poddaliśmy się, czy może powód jest inny?
Poddaliśmy się? Nie wierzymy już w związki i prawdziwą miłość?W byciu singlem chodzi o święty spokój
Bycie singlem to dla wielu święty spokój. Brak potrzeby dostosowywania się, myślenia o drugiej osobie, zabiegania, rozwiązywania sporów, łagodzenia konfliktów. Mnóstwo osób po latach przyzwyczaja się do tego, iż nie trzeba, a można, iż da się w pojedynkę, iż wcale nie ma sensu – zaczyna wierzyć, iż inna droga jest znacznie gorsza niż ta wybrana. I to pasuje. Potrzeby, które się może kiedyś miało, po długim czasie rezygnacji wygasają, dają złudzenie wolności. Nie ma zatem do czego tęsknić. Bo ma się dokładnie to, czego potrzeba (?)
Niekiedy jednak nie ze wszystkich aspektów bycia razem można zrezygnować. Bywa tak, iż niektóre potrzeby pozostają i realizuje się je od czasu do czasu. W wydaniu, w którym samodzielnie się decyduje. Bez potrzeby liczenia się z kimkolwiek. To jeszcze mocniej pompuje ego.
Nowoczesność w wersji szybkich randek i równie szybkiego seksu, bez nocy razem, tylko z powrotem do obowiązków: to standard. Tak jak postawa płacę, to wymagam. Jednak do czego to prowadzi, poza poczuciem, iż nie potrzeba mi nikogo?
Bogacenie się społeczeństwa a brak relacji
Jesteśmy sami, bo możemy być. Bogate społeczeństwa nam to umożliwiły. Nie musimy się z nikim wiązać, bo przetrwamy sami, dlatego odpadło nam mnóstwo dylematów, które były źródłem budowania relacji z braku innej możliwości.
Dzisiaj mamy wybór i dlatego często podejmujemy inną decyzję niż podejmowali nasi przodkowie. Jest też ogromna presja na wynik, wysoki stres, ustawiczny pośpiech, a wszystko to nie sprzyja byciu razem.
Być może to sprawia, iż widzimy więcej plusów niż minusów w byciu w pojedynkę?
Strach przed zranieniem
Pozostajemy w opcji “tylko ze sobą”, ponieważ mamy już własne historie, które pokazują nam, iż związek może być trudniejszy.
Doświadczenie przemocy psychicznej, fizycznej, ekonomicznej, samotność we dwoje, bezradność, to wszystko sprawia, iż wiele osób nie chce już powtórki.
Wolą bycie same niż z byle kim. Wolą być same niż samotne w związku.
Naprawdę trudno czuć inaczej.
Bycie wolnym i niezależnym
Single utożsamiają bycie samemu z byciem wolnym i niezależnym. Rzadko mówią o samotności, raczej o uczciwości wobec siebie i o wybieraniu stylu życia, który służy.
Tu na pewno najważniejsze jest stawianie na siebie i wybieranie własnych potrzeb.
Lepsze dzisiaj wydają się szybkie randki, dopamina, stawianie na siebie. To, co wymaga zaangażowania i czasu coraz częściej postrzegane jest jako przeżytek. I nie ma się co dziwić, iż coraz częściej podkreśla się, iż sami siebie wykończymy. Bo do tego niejako to prowadzi do braku kolejnych pokoleń i problemów z tym związanych.

Korporacje się cieszą?
Świat, który mamy, to dla jednych wolność i spokój, dla innych spełnienie najczarniejszego snu. Rzeczywistość, którą pragnęły korporacje, właśnie trwa w najlepsze i sprawia, iż jest nas coraz mniej…
Singiel to doskonały pracownik, może być w pełni oddany, elastyczny, nie weźmie urlopu na dziecko, nie pójdzie na zwolnienie, bo żona, czy mąż zachorował. Nie ma większych wymagań co do wielu kwestii, które zaprzątają umysł kogoś myślącego o rodzinie.
Jest więcej kosztów, z których też czerpią korporacje. Singiel bardziej się opłaca.
Dwóch singli wynajmuje dwa mieszkania, a nie jedno, kupują dwie lodówki, a nie jedną, i tak ze wszystkim. Sprzedaż rośnie, zyski są wyższe. Mnóstwo rzeczy trzeba zlecać, bo nie ma drugiej osoby, która naprawi, zrobi, pomoże. Wymiana usług w rodzinie adekwatnie nie istnieje.
Rodziny są zresztą coraz mniejsze. Jest dorosły singiel, może mama i tata, ewentualnie rodzeństwo. Nie ma za dużo okazji do celebrowania bycia razem. Dalszej rodziny nie zaprasza się na śluby, bo ich nie ma. Zresztą drogo, nie warto hucznie świętować. Nie ma chrzcin, ani choćby świąt, są za to wycieczki w pojedynkę z przyjaciółmi.
Życie często wygląda tak: z przyjaciółmi, którzy są, gdy jest zabawa, a gdy zaczynają się problemy, to znikają. Jak mawiają single, którzy to przeżyli – gdy masz 40 lat to wygląda inaczej, niż po 60… Nikt nie będzie się angażował wtedy w przyjaźń, skoro wychowany został na egocentryka. Nie wpadnie pomóc staremu kawalerowi czy starej pannie, zresztą to takie brzydkie terminy.
Poza tym odczepmy się od tej szklanki wody. Nie ma gwarancji, iż matka kilkorga dzieci się jej doczeka..Prawda?
Nie chce się nam budować relacji
Mówią, iż jest źle. Taki mamy świat.
Nie chce się nam starać, wychodzić do ludzi, budować relacji w trudzie i problemach. Skoro rozrywka jest na wyciągnięcie ręki, to po co komplikować. Wystarczy poklikać w telefonie, zrezygnować, gdy robi się wymagająco, przełączyć kanał, nie odbierać telefonu.
To jeden z powodów. Nie zawsze nam się nie chce. To nie tak, iż to jedyny powód. Czasami po prostu nie mamy siły. Świat nas za bardzo wyeksploatował. kultura zapier…wyssała soki. Wiemy, iż trzeba zap…, bo inaczej wypadniemy z kołowrotku. Także robimy to, wbrew sobie, ale z poczucia, iż nie da się inaczej.
Niby mamy coraz więcej, ale lęk rośnie, a wraz z nim stres.
I na relacje, które są co do zasady wymagające brakuje optymizmu. Jak w tym kieracie rodzić dzieci? Wychowywać kolejne pokolenie? Wielu dorosłych mówi, iż nie ma sensu.
Nie dźwigniemy więcej
Singielstwo wyrasta też z poczucia braku siły i wyboru łatwiejszej drogi.
Nie chcemy brać odpowiedzialności za związek, za drugą osobę, za bycie razem.
Często nigdy nie zostaliśmy tego nauczeni, bo być może wszystko dostawaliśmy jak na tacy. W dobrej wierze, żeby było nam łatwiej, zamiast obowiązków, było zabieranie okruszka spod stóp. Nie pojęliśmy, czym jest kompromis i czym powolne dorabianie się…
Tymczasem to, co naprawdę wartościowego, rodzi się w trudzie.
Problem, iż tego trudu nie chcemy.
Chcemy prawdziwej relacji
Mamy wybór. Nie chcemy namiastki, fałszu i bycia razem dla korzyści.
Być może to jest ta najważniejsza przyczyna?
Że większość z nas stała się wygodna? Zależy nam na doraźnym zysku, a nie na zrozumieniu i budowaniu czegoś naprawdę wartościowego. Mamy wymagania i nie chcemy z nich zrezygnować.
A taka prawdziwa głęboka miłość zdarza się rzadko, a choćby gdy jest, wymaga mnóstwo pracy. To wszystko składa się na rzeczywistość, którą trudno zbudować.
Kobiety zatem mówią nie ma wartościowych mężczyzn. Panowie, iż nie ma już prawdziwych kobiet.
Naukowcy widzą natomiast coś innego. Rozminęliśmy się i to bardzo.
Pytanie, co będzie dalej?
I jak z tym wszystkim będziemy czuć się za 20 czy 30 lat?
Co będzie dalej?
Dalej to krok, który dobrze postawić. Zapis na newsletter i rozpoczęcie nowego rozdziału w społeczności Kobiety To My!
Otrzymuj teksty, które nie zadowalają się oczywistymi odpowiedziami, czytaj głęboko i dbaj o siebie w najlepszy możliwy sposób!





