Po atakach w szkołach w Ostrołęce i Leszczydole-Nowinach rodzice uczniów na Mazowszu dostają w dzienniku elektronicznym komunikat podpisany przez Mazowiecką Policję. Pismo rozsyła kuratorium oświaty, więc trafia również do rodziców w Warszawie. Policja prosi w nim o regularne zaglądanie do plecaków dzieci i ostrzega, iż każdy sygnał o zagrożeniu zostanie sprawdzony.
Fot. Czytelnik Warszawy w Pigułce.Kuratorium przekazało pismo na prośbę komendy wojewódzkiej
Dotarliśmy do pełnej treści dokumentu i pisma przewodniego, z którym trafia do szkół. Wynika z nich, iż o rozesłanie komunikatu poprosił zastępca Komendanta Wojewódzkiego Policji, a Mazowiecka Kurator Oświaty przekazała go dyrektorom do wysłania przez Librusa. Jako powód podano zdarzenia w placówkach oświatowych województwa, w szczególności przypadki użycia noża lub innych niebezpiecznych narzędzi.
Sam komunikat zajmuje jedną stronę. Policja prosi rodziców o czujność i szybką reakcję na niepokojące zachowania dzieci. Pisze wprost o zawartości plecaków: rodzice mają regularnie zwracać na nią uwagę i nie wyposażać dzieci w przedmioty niepotrzebne na lekcjach, które mogą komuś zagrozić albo zakłócić zajęcia.
Druga część to lista tematów do rozmowy z dzieckiem. Są na niej odpowiedzialne zachowanie w szkole, zasady bezpieczeństwa i niewnoszenie niebezpiecznych przedmiotów. Osobny punkt dotyczy internetu: policja prosi, żeby dzieci przestały publikować treści prezentujące broń, groźby wobec innych osób i zachęty do zrobienia komuś krzywdy.
Najmocniej brzmi fragment końcowy. Policja zapowiada, iż każdy sygnał o zagrożeniu dla uczniów lub personelu szkoły zostanie sprawdzony, a wobec osób łamiących prawo, także nieletnich, zostaną wyciągnięte konsekwencje. Komunikat powołuje się na ustawę z 9 czerwca 2022 r. o wspieraniu i resocjalizacji nieletnich (Dz.U. z 2022 r. poz. 1700).
Dziewięciu rannych w Ostrołęce, nie żyje pracownica szkoły pod Wyszkowem
Pismo jest reakcją na serię zdarzeń z ubiegłego tygodnia. W środę 7 października 19-letni uczeń Zespołu Szkół Zawodowych nr 4 w Ostrołęce zaatakował nożem 9 osób: 5 uczniów, 2 nauczycieli i 2 przechodniów. Według ustaleń śledczych w plecaku miał materiał wybuchowy domowej roboty. Usłyszał zarzuty, między innymi usiłowania zabójstwa wielu osób, za co grozi dożywocie.
Tego samego dnia w Sierpcu policja zatrzymała 17-latka, który mówił kolegom, iż zrobi w szkole „coś złego”. W torbie miał 2 noże. O sprawie zawiadomił nauczyciel, któremu powiedzieli o tym uczniowie.
Dzień później, 8 października, do szkoły podstawowej w Leszczydole-Nowinach (gm. Wyszków) wszedł 15-letni były uczeń. Zginęła 37-letnia pracownica szkoły, ranne zostały 2 osoby. Napastnika obezwładnił dyrektor. Sprawą zajmuje się sąd rodzinny, choć przy zabójstwie 15-latek może odpowiadać jak dorosły (art. 10 § 2 Kodeksu karnego).
W piątek 9 października lekcje odwołano w 45 szkołach na Mazowszu, jak podała rzeczniczka MEN Ewelina Gorczyca. Zamknięte były m.in. szkoły i przedszkola w gminie Wyszków i Piasecznie, szkoły średnie w powiatach pułtuskim, wołomińskim i ciechanowskim, podstawówki w Konstancinie-Jeziornie oraz 2 szkoły w Legionowie. Policja z Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości zatrzymała kilkunastu nastolatków za groźby publikowane w sieci, a rano w Szczytnie 16-latka, który zapowiadał na nagraniu atak z nożem w ręku.
Warszawa: puste metro przez informację o „krwawym piątku” i zakaz wstępu dla kogokolwiek poza uczniami
W stolicy żadna szkoła miejska nie została zamknięta, ale piątek wyglądał nietypowo. Na forach i komunikatorach rodziców krążyły informacje o „krwawym piątku” i rano przystanki oraz stacje metra były wyraźnie pustsze. Wiele dzieci zostało w domach. Policja apelowała o spokój i sprawdzanie informacji, a CBZC badało rzekome internetowe wyzwanie. Śledczy nie potwierdzili, żeby zorganizowany „challenge” istniał.
Warszawski ratusz w czwartek wieczorem polecił dyrektorom zaostrzyć kontrolę wejść. Do budynków mogą wchodzić tylko uczniowie i pracownicy. Przy szkołach pojawiły się patrole policji i straży miejskiej, a informacje dla rodziców mają iść przez dziennik elektroniczny. Miasto nie zalecało odwoływania lekcji.
Mazowiecka Kurator Oświaty Wioletta Krzyżanowska w piątkowym piśmie do szkół zaleciła m.in. kontrolowanie każdego, kto wchodzi do budynku, listę telefonów alarmowych w każdej sali i ćwiczenia z reagowania na napastnika: zamknąć drzwi, wyciszyć telefony i czekać na służby. Wskazała też warszawski poradnik dla dyrektorów szkół. Bezpieczeństwo szkoły nie jest zadaniem jednej osoby – napisała kurator.
Jest jeszcze jeden szczegół istotny dla warszawiaków. Komunikat podpisała Mazowiecka Policja, czyli komenda wojewódzka z siedzibą w Radomiu. W stolicy i okolicznych powiatach (m.in. piaseczyńskim, legionowskim i wołomińskim) działa jednak Komenda Stołeczna Policji. Kuratorium obejmuje całe województwo, dlatego to samo pismo dostają rodzice z Mokotowa czy Bemowa, choć zgłoszenie z warszawskiej szkoły trafi do stołecznej policji, a nie do Radomia. Numer alarmowy 112 działa tak samo wszędzie.
Nauczyciel nie przeszuka plecaka, policja już może
Wielu rodziców pyta, czy po tym komunikacie szkoła może sprawdzić rzeczy dziecka. Nauczyciel ani dyrektor nie mają prawa przeszukać plecaka, szafki czy telefonu ucznia. Mogą poprosić ucznia o pokazanie zawartości i oddanie przedmiotu, który nie powinien znaleźć się w szkole, najlepiej w obecności drugiej osoby. Gdy uczeń odmawia, a sytuacja jest groźna, szkoła wzywa policję i zawiadamia rodziców.
Policjant może przejrzeć bagaż i przeprowadzić kontrolę osobistą na podstawie art. 15 ust. 1 pkt 5 ustawy z 6 kwietnia 1990 r. o Policji, ale tylko przy uzasadnionym podejrzeniu przestępstwa. Mazowiecka Policja zapowiedziała w poniedziałek 12 października, iż takie kontrole w szkołach będą możliwe w uzasadnionych przypadkach i nie oznaczają sprawdzania wszystkich uczniów. Patrole przy szkołach mają zostać do odwołania. Rzecznik Komendy Głównej Policji podinsp. Andrzej Fijołek mówił wcześniej, iż akcja nie ma ustalonego końca.
Ustawa o wspieraniu i resocjalizacji nieletnich obejmuje dzieci od 10. roku życia przy przejawach demoralizacji, a od 13 lat przy czynach karalnych. Sąd rodzinny może zastosować m.in. nadzór kuratora, obowiązek przeproszenia, ośrodek kuratorski albo umieszczenie w młodzieżowym ośrodku wychowawczym. Za groźby w internecie odpowiedzialność ponosi więc także uczeń szkoły podstawowej, choćby jeżeli twierdzi, iż „to był żart”.
Ważny apel, ale nie zakaz
Pismo jest apelem, a nie nakazem. Rodzic nie ma obowiązku codziennej kontroli plecaka, ale kilka rzeczy warto zrobić jeszcze w tym tygodniu.
- Porozmawiaj z dzieckiem spokojnie, bez straszenia. Zapytaj, co słyszało w szkole i w sieci o atakach i „challenge’ach”. jeżeli wspomina o konkretnej osobie lub dacie, zgłoś to wychowawcy albo policji, choćby gdy wygląda na żart.
- Przejrzyj z dzieckiem plecak i wyjmij wszystko, co nie służy lekcjom: noże, scyzoryki, gaz pieprzowy, zapalniczki. Wyjaśnij, iż policja może je zatrzymać, a szkoła zawiadomić sąd rodzinny.
- Przypomnij, iż udostępnianie gróźb lub nagrań z bronią jest traktowane jak ich publikowanie. Screen groźby wysłany na grupę klasową to też sprawa dla policji.
- Groźby wobec szkoły zgłaszaj pod numer 112 albo w najbliższej komendzie, a zrzuty ekranu zachowaj. Nie przesyłaj ich dalej na fora rodziców, bo właśnie tak w piątek rozeszła się panika.
- Gdy dziecko boi się iść do szkoły lub przeżywa to, co się stało, skorzystaj z dyżuru psychologa w szkole albo z bezpłatnego telefonu zaufania dla dzieci i młodzieży 116 111, czynnego całą dobę.
- Sprawdź w Librusie, czy szkoła przysłała nowe zasady wejścia do budynku. Odbiór dziecka może teraz wymagać umówienia się przy wejściu, a nie wejścia do szatni.








