Pomoc Rodakom na Kresach

studiowschod.pl 2 godzin temu

Kierując się zasadą: „nigdy nie żałuj dobra, które wyświadczyłeś, niezależnie od tego, ile Cię to kosztowało”, po raz kolejny udaliśmy się do Rodaków na Kresach. Nieśliśmy dobrą nowinę o zbliżającym się Bożym Narodzeniu oraz realną, materialną pomoc przedświąteczną dla ludzi żyjących w skrajnie trudnych warunkach — często pozbawionych nadziei i radości.Kudowa-Zdrój to wyjątkowe i magiczne miasto, tworzone przez empatyczną społeczność o wielkich sercach. Pomocowe „pospolite ruszenie” przyniosło nadzwyczajne efekty — obfitość darów, które jako wysłannicy św. Mikołaja mogliśmy z ogromnym wzruszeniem przekazać potrzebującym.

Słowo „dziękuję” nie oddaje w pełni wdzięczności obdarowanych. Serdeczne podziękowania kierujemy do Pani Burmistrz Anety Potocznej oraz Radnych, Starostwa Powiatowego w Kłodzku, księży proboszczów z Kudowy-Zdroju i Lewina Kłodzkiego, przedstawicieli instytucji, zakładów pracy, szkół, sponsorów indywidualnych oraz rzeszy wolontariuszy. Szczególne wyrazy uznania składamy Dyrekcji i pracownikom ZSP im. Jana Pawła II w Kudowie-Zdroju za koordynację i kontynuację działań wspierających Rodaków żyjących w Ukrainie.

Z Mikołajem dotarliśmy do Przemyślan, Chlebowic i Dunajowa. Nasze relacje z partnerską szkołą pokazują, iż można i trzeba żyć w zgodzie, pokoju, zrozumieniu i wzajemnym szacunku. Społeczność szkoły porządkuje polską część cmentarza w Dunajowie, zapala znicze i modli się za zmarłych. Odwiedziliśmy również Pomorzany, oddając hołd Polakom pomordowanym przez UPA oraz Legioniście Józefowi Dreilingowi. Wzruszającym momentem było spotkanie z 92-letnim Rodakiem, nauczycielem Stanisławem Krutnikiem — wielkim patriotą, dla którego słowa „nie rzucim ziemi skąd nasz ród” są życiowym credo. Na naszej drodze znalazło się także wyjątkowe miejsce — Zadwórze, polskie Termopile. W sierpniu 1920 roku 330 żołnierzy oddało tam życie, zatrzymując armię Budionnego i ratując Lwów. Zapaliliśmy znicze na kurhanie i modliliśmy się za poległych. Wzruszającym symbolem pamięci jest fakt, iż maszyniści przejeżdżających pociągów oddają im hołd sygnałem dźwiękowym.

Nie sposób pominąć ks. Piotra Smolki SDB — Salezjanina, od ponad 30 lat posługującego w Ukrainie. Charyzmatyczny, skromny kapłan, tytan pracy i orędownik polskości na Kresach. Kościół w Ciemierzyńcach, odbudowany z ruin , ze stajni, jest świadectwem jego determinacji i wiary. Dzięki księdzu poznaliśmy także Adama — 11-letniego wirtuoza pianina, obdarzonego słuchem absolutnym. O nim jeszcze usłyszymy.

Zostaliśmy również ciepło przyjęci przez mera Przemyślan, Aleksandra Zozulę. Odbyte rozmowy dają nadzieję na dalszą współpracę. Kresy to wielowiekowa historia Polski. Jak mawiał Marszałek Józef Piłsudski:„Polska jest jak obwarzanek — wszystko co dobre, jest na obrzeżach. ”To tutaj znajdują się liczne ślady polskości: zamki, kościoły i cmentarze. Zwiedziliśmy m.in. zamek w Świrzu z XV wieku, którego ostatnim współwłaścicielem był gen. Tadeusz Bór-Komorowski.W drodze powrotnej nie mogło zabraknąć Lwowa — miasta bohatera. Na Cmentarzu Łyczakowskim, przy Cmentarzu Orląt Lwowskich, oddaliśmy hołd młodym obrońcom. Słowa „Mortui sunt, ut liberi vivamus” — „Polegli, abyśmy wolni żyli” — nabierają tam szczególnego znaczenia. Złożyliśmy biało-czerwoną wiązankę, zapaliliśmy znicze i odśpiewaliśmy „Rotę” oraz „Mazurek Dąbrowskiego”.

Czas do domu, do Polski.Na zakończenie składam osobiste podziękowania: Daniel Dubaniewicz — za wieloletni trud i wytrwałość na kresowym szlaku, Adrianowi Niczyj — za poszukiwanie rodzinnych korzeni, pasję do historii i perfekcyjne umiejętności kierowcy.Dziękujemy wszystkim, którzy byli z nami — sercem, modlitwą i pomocą.

Jerzy Łukasik

Idź do oryginalnego materiału