„Poród, bałagan i złamane obietnice: Jak nasza rodzina nie przygotowała się na narodziny synka – His…

twojacena.pl 9 godzin temu

Trzeba było wcześniej się zorganizować przed narodzinami dziecka!

Moje wyjście ze szpitala to była prawdziwa komedia. Mąż przyjechał po mnie prosto z Mordoru na Domaniewskiej, jeszcze w białej koszuli i z aktówką. Prosiłam go o urlop, błagałam o chociaż jeden dzień wolnego a szef, wielki dyrektor odważnego biura w Warszawie, nie pozwolił. Zapewniał, iż wszystko przygotuje na tip-top, iż tylko się nie martw. No i efekt taki, iż gdybym nie polegała na jego cudownych obietnicach, to prześcieradła byłyby uprane, pieluchy zakupione, a w mieszkaniu może choćby dałoby radę znaleźć fotel, zamiast stosu nieprzebranych ubrań w kącie narzeka 30-letnia Renata.

Czyli słowa nie dotrzymał?

Do szpitala leciałam na wariackich papierach. Wracam do domu, a tu syf jak u studenta po sesji. Przyszła rodzina na powitanie maleństwa i ja już widziałam ich miny. Kurz na półkach taki, iż można by z niego lepić bałwanki. Wózka brak, komody brak, a ubranka? Może i były, ale dla lalki, nie dla człowieka. Koleżanki poratowały mnie pieluchami dobrze, iż istnieje ten kobiecy ratunek opowiada dalej świeżo upieczona mama.

Renata wyszła za Marcina sześć lat temu. Oboje odkładali plany na dziecko do momentu, aż chociaż jedno z nich ogarnie pierwsze stabilne stanowisko. Jak już wreszcie przestali kombinować z pracą i kredytami, Renata zdecydowała, iż czas na powiększenie rodziny.

Powiedziałam szefowi, iż jestem w ciąży i dostałam wypowiedzenie zanim zdążyłam dokończyć zdanie. Pewnie ktoś inny by się sądził, a ja uznałam, iż los sam za mnie decyduje. Zajęłam się domem, haftowałam makaty z bocianami, piłam kawę bezkofeinową i korzystałam z ciszy. Na pieniądze nie musieliśmy się oglądać Marcin dostał właśnie podwyżkę tłumaczy Renata.

Ciąża przebiegła podręcznikowo. Przyszła mama hurtowo czytała poradniki, spacerowała po Łazienkach i rozważała, czy birdwatching to zła fiksacja. Na spokojnie wybierała co ładniejsze śpioszki przez Internet, żeby mieć oko.

Ale nie! Mąż nie kazał mi nic kupować. Bo podobno jak się kupi, zanim się urodzi, to pech wróży. Tak powiedziała mu jakaś ciocia Halinka i już było pozamiatane. Siostra zaproponowała, iż odda nam łóżeczko i komodę po swoim dziecku. Wszystko już odłożone, tylko trzeba było przyjechać, odebrać i przeczyścić. A ja? Pakowałam tylko torbę do szpitala, bo na więcej nie pozwolił Renata teatralnie wzdycha.

Jak już się zaczęło, tata-debiutant załamał ręce nad galopem wydatków. Renata, leżąc na porodówce w warszawskim Szpitalu na Solcu, rozmyślała, iż choćby nie wyjęła prania z bębna. Więc jej slipki i bodziaki synka kisiły się tam do powrotu.

Dobrze, iż dziewczyny z pracy obskoczyły mnie pieluchami i śpioszkami przynajmniej czymś tego młodego mogłam okryć. Marcin biegał po całym Żoliborzu, jak opętany, szukał reszty wyprawki po rodzinie, ale wszystko się lepiło od brudu lub trąciło starym płynem do płukania. Musiałam prać i czekać aż wyschnie. W pewnym momencie miałam ochotę rozwieść się przez Messengera, a rodzinę wygnać do Rygi szczerze mówi Renata.

Parę dni później Renata robiła generalne porządki, jakby nagroda była w lotto za czystość. Minęły już dwa miesiące odkąd ma syna, a na hasło goście dostaje dreszczy.

Czy teścia, czy szwagierkę wszyscy uważają, iż teraz pora odwiedzać. Sugerują obiad rodzinny, uroczyście, z rosołem i kotletem. Tak, jasne, na pewno Jeszcze trochę i kazaliby mi samemu piec tort śmieje się nerwowo.

Mama Renaty nie rozumie całego zamieszania. Według niej, córka miała dziewięć miesięcy na przygotowania to co ona robiła w tym czasie? Zamiast ślęczeć z igłą, mogła poprosić męża, żeby zmontował meble, odkurzył, a i zakupy dorzucić do paczki. Gdyby uparła się jak na mrozie, chłopa by przekonała! Wszystko trzeba zrobić samemu kto by tam na faceta liczył?

Jak myślicie, powinna mieć żal do rodziny czy pretensje do siebie? Czy to rzeczywiście jej wina, iż nie przygotowała się lepiej? Ty co byś zrobiła na miejscu Renaty?

Idź do oryginalnego materiału