Poróżniła się z chrzestną syna, teraz ma problem. "Dopytuje, czy będzie na komunii"

gazeta.pl 2 godzin temu
Bywa, iż relacje z rodzicami chrzestnymi dziecka z biegiem lat czasem ulegają rozluźnieniu, a zdarza się, iż kontakty z różnych powodów są całkowicie zrywane. Czy w takim przypadku mimo konfliktu powinno się ich zapraszać na pierwszą komunię?
dzieci komunijnych, chociaż przyjęcie sakramentu z reguły odbywa się dopiero w maju, już teraz szykują się do tego wydarzenia. Rezerwacja sali, kupno odpowiedniego stroju i oczywiście… zapraszanie gości. To ostatnie może być dość trudne, zwłaszcza gdy pojawiły się konflikty z osobami, które z założenia powinny w tym wydarzeniu uczestniczyć. Problem ten poruszyła na forum rodzicielskim na Facebooku jedna z matek. Kobieta jest matką dwóch synów w wieku 9 i 14 lat. Matką chrzestną młodszego została jej dobra koleżanka, której córka uczyła się ze starszym synem autorki wpisu. To poróżniło obie kobiety.

REKLAMA







Zobacz wideo Kto może zostać chrzestnym? Są warunki, które trzeba spełnić



W pewnym momencie kontakty zaczęły się bardzo psuć, wiecznie coś jej nie pasowało, zawsze miała pretensje, iż starszy syn jest niegrzeczny (stwierdzono autyzm i ADHD), zaczęły się telefony do dyrekcji o usunięcie syna z klasy, po prostu zatruwanie nam życia. Po zwróceniu uwagi, iż tak się nie robi, przechodzi i udaje, iż mnie nie zna
- napisała kobieta. Teraz, gdy zbliża się pierwsza komunia, syn ciągle dopytuje rodziców, czy jego matka chrzestna weźmie w niej udział. Matka zastanawia się, czy powinna ją zaprosić, mimo iż jej nie toleruje za wyrządzone krzywdy, czy po prostu wytłumaczyć dziecku, iż jej po prostu nie będzie.





Pierwsza komunia (zdjęcie ilustracyjne)Fot. Krzysztof Szatkowski / Agencja Wyborcza.pl


Internauci podzieleni. "Zaprosić i przeprosić"
Pod wpisem kobiety pojawiło się kilkadziesiąt komentarzy. Niektórzy uważali, iż matka powinna schować dumę do kieszeni i dla dobra sprawy porozumieć się z chrzestną młodszego syna i co za tym idzie - zaprosić ją na jego pierwszą komunię.
Komunia święta to taki czas religijnych refleksji, wybaczania. Dzieci uczą się od nas, a my, dorośli, co robimy? Pokazujemy im zawziętość, pamiętliwość i coś jeszcze. Może warto tak o tym pomyśleć. Ja bym zaprosiła. Nie musisz być wylewna, bądź normalna i życzliwa. To gość twojego syna, to nie twoje, a jego święto, mimo iż ty finansujesz. Jak nie przyjdzie, trudno, nie komentuj, tylko przejdź do tego tematu spokojnie.
- radziła jedna z komentujących. "Zaprosić ją i przeprosić, bo nie może być tak, iż on pewnie niszczy życie innych, a ty chcesz, żeby ona na to patrzyła. Są szkoły specjalne, a nie na siłę tam, gdzie są skargi.", "Ja bym zaprosiła jednak to dziecko na dzień, a co ona zrobi, to jej sprawa. Przyjdzie, to dobrze, dziecko będzie szczęśliwe, nie przyjdzie, no to trudno, będziesz miała sumienie czyste, iż chciałaś dobrze.", "To chrzestna. Niezależnie jakie są wasze relacje, zaproszenie bym dała. Co z tym zrobi, to już jej indywidualna sprawa." - dodali inni.



Część internautów stwierdziła jednak, iż skoro relacje z matką chrzestną syna są złe, to ich zdaniem nie do pomyślenia jest, by zaprosić ją na komunię. "Wytłumacz, iż jej nie będzie. Nigdy bym nie zaprosiła takiej toksycznej osoby tylko na pokaz, bo tak wypada, co ludzie powiedzą, bo młodszy syn chce. Nigdy bym nie zaprosiła takiej toksycznej osoby tylko na pokaz, bo tak wypada, co ludzie powiedzą, bo młodszy syn chce. Ale albo się ma kontakt, albo nie, trzeba być konsekwentnym.", "Nie zaprosiłabym ludzi, z którymi jesteście w konflikcie. Po co ryzykować, fochy przy stole, albo jakieś kąśliwe uwagi? Zaproszenie ‘z grzeczności’, może wam całkowicie rozwalić ten dzień. Dziecku wytłumaczyć, co i jak, i tyle.", "Chrzestna, nie chrzestna... o ile nie uczestniczy w życiu dziecka w jakikolwiek sposób (nie kontaktuje się z nim), to nie widzę powodu, żeby zapraszać na komunię." - pisali.
Czy Twoim zdaniem powinno się zaprosić na komunię rodziców chrzestnych, choćby jeżeli jest się z nimi w konflikcie lub nie utrzymuje bliskich relacji? Napisz do nas: justyna.fiedoruk@grupagazeta.pl.Zapewniamy anonimowość.
Idź do oryginalnego materiału